Dzisiaj jest poniedziałek, 27 września 2021
Million - od blogera do millionera
Przeczytaj całe opowiadanie

005 - Zrób coś innego

poniedziałek, 2015-08-17607

Jeśli chcesz osiągnąć to czego nigdy nie miałeś, musisz zacząć robić to czego nigdy nie robiłeś. Bardzo dobra rada dla tych, którzy chcą się wyrwać z codziennej rutyny. Nie zawsze się to udaje, bo klienci, bo zlecenia, bo rachunki do opłacenia i takie tam pierdoły. Lubię pisać, w końcu niby dlaczego bloguję? Ale książki jeszcze nie pisałem, bo nie było na to czasu a przede wszystkim motywacji. A tu nagle taka okazja. Szansa.

- Widzę, że cię zaintrygowałem.

No dziwne, żeby nie. Czy jest na sali jakiś bloger, który nie chciałby napisać czegoś więcej? Chyba tylko jakaś ciota, która nie wierzy w siebie. Ale z drugiej strony taka osoba pisze pamiętniczki do szuflady a nie bloguje.

- No OK. Tylko o czym? Bo domyślam się że oczekujesz czegoś konkretnego. I nie robisz tego z dobrego serca do losowo wyguglanego blogera. Z jakiegoś powodu uderzyłeś właśnie do mnie.

- O mnie. To znaczy książka o mnie.

No super. Najpierw mówi, że nie jest celebrytą a teraz chce, żeby o nim książkę pisać. Przestałem nadążać. Ukryta kamera czy co? Skinieniem głowy zachęciłem, żeby mówił dalej.

- Niech będzie, że to taki kaprys. Kto bogatemu zabroni? W zasadzie na chwilę obecną moje pobudki nie mają znaczenia. Chodzi o to, że książka ma być o mnie, ale bez jednoznacznego wskazania. No wiesz, taki anonimowy bohater, zwykły Krzyś. Niby fakty, ale w formie beletrystyki. Rozumiesz?

- Hmm... Nie wiem. Mam być ghostwriterem?

- W pewnym sensie. Nie będziesz pisał za mnie tylko poniekąd o mnie. Ty będziesz oficjalnym autorem.

- Przecież są w Polsce pisarze z większym stażem i doświadczeniem. Mają warsztat a ja tylko aspiracje. Blogowanie się nie liczy. A już na pewno nie moje. Co innego napisać kilka krótkich wpisów z dupy wyjętych a co innego machnąć dużą książkę.

- Nie chcę nikogo znanego - odparł Tomasz. - Chcę świeżej krwi - aha, więc jednak chodzi o krew, dobrze, że nie o nerkę. - Podoba mi się twój styl. Jest taki... bezpośredni, nie wydumany. Jak to się mówi, nie skalany pisarstwem.

Zajebiście mnie podsumował, nie ma co. Ale w sumie miał rację.

- OK, czyli piszę książkę o tobie a jednocześnie nie o tobie. Co potem?

- Wydajemy ją oczywiście. To znaczy ty ją wydajesz. Oficjalnie.

- Ale zdajesz sobie sprawę, że wydanie książki to nie to samo wydrukowanie z Worda ryzy papieru?

- Oczywiście. W kilku wydawnictwach też mam swoje udziały. Jestem biznesmenem, nie porywam się na coś, o czym nie mam pojęcia. Nie myśl też, że ten mój „kaprys” wyszedł pod wpływem jakiegoś impulsu. Nie obraź się, ale też nie jesteś pierwszym, którego brałem pod uwagę. Jeśli zrezygnujesz, nie będziesz też ostatnim. Będę szukał dalej.

- Nie obraziłem się. Gdzie jest haczyk?

Jeśli podoba Ci się wpis,
koniecznie zalajkuj,
skomentuj i zapisz się na