Dzisiaj jest czwartek, 15 kwietnia 2021
Million - od blogera do millionera
Przeczytaj całe opowiadanie

008 - Żona jak zwykle ostatnia

czwartek, 2015-08-27457

Myślałem o tym, żeby zatelefonować do niej zaraz po spotkaniu z Tomaszem i zapytać ją o zdanie, ale chciałem najpierw sam być przekonany do decyzji, jaką miałem podjąć. Byłoby głupio najpierw narobić jej smaku a potem wszystko odwołać. Człowiek to taka dziwna istota, że coś takiego odbiera jako stratę, chociaż de facto nic się przecież nie zmieniło. Umysł jednak lubi płatać figle, zwłaszcza zainspirowany bujną wyobraźnią. Ileż to razy nietrafiona szóstka przy dużej kumulacji wywołuje poczucie dużej straty, mimo iż tak naprawdę to tylko trzy złote (no chyba, że jakiś debil wywala na to połowę pensji).

Teraz jednak mogłem już to zrobić. Odszedłem w spokojniejsze miejsce, gdzie nie musiałbym przekrzykiwać panującego tu hałasu. W międzyczasie widziałem jak kelner zabiera puste szklanki. Dałem Ryszardowi znać, żeby zamówił następną kolejkę. Majka odebrała dopiero po pięciu sygnałach. Pewnie znowu schowała gdzieś telefon a muzyczkę miała zupełnie nie dzwonkową.

- Cześć kochanie, szybkie pytanie - zrymowałem. - Co byś powiedziała na to, żebym w ciągu roku zarobił sto kawałków, ale rzadko bywałbym w domu?

- Piłeś?

- Dopiero piję, ale co to ma do rzeczy?

- Bo pieprzysz głupoty.

No tak, cała Majka. Wyciągnięcie od niej konkretnej odpowiedzi na konkretne pytanie graniczy z cudem. Jeszcze się nie zdarzyło, żeby odpowiedziała wprost. Czy wszystkie żony tak mają czy tylko moja?

- Potraktuj to jako pytanie hipotetyczne. Zgodziłabyś się czy nie?

- Jeśli to handel narkotykami albo jakaś kradzież, albo…

- Litości! Kobieto! Czy ja wyglądam na takiego, który byłby w stanie to zrobić?

- No więc o co chodzi?

Westchnąłem. Tak właśnie wyglądają nasze rozmowy a ona się dziwi, że rzadko rozmawiamy. Starając się streszczać, bo kelner już szedł z piwem, wyjaśniłem cel mojej wyprawy do Warszawy, ofertę Tomasza i związane z tym możliwe zmiany w życiu jak na przykład zamknięcie dotychczasowej działalności i częste wyjazdy. Tomasz chciał, żebym pisał z własnej perspektywy a więc konieczne byłoby uczestnictwo w życiu jego firmy, spotkania z kontrahentami, służbowe podróże i takie tam.

- A rób co chcesz, pod warunkiem, że nie zaniedbasz mnie i Ali a kasa będzie regularnie wpłacana. Nie może być tak, że wyjechałeś dzisiaj i wrócisz za rok. Jak cię nie będzie dłużej niż miesiąc, to możesz w ogóle nie wracać.

Oto cała, ukochana żona moja. Przy każdej okazji straszy walizkami. Czy ktoś ma jeszcze wątpliwości, dlaczego wolę poradzić się znajomego niż jej?

Ale jej groźba była zbyteczna. Mimo iż lubię podróżować, to zdecydowanie jestem domatorem i dostaję pierdolca, gdy jestem zbyt długo poza domem. Nawet z wakacji u jej rodziców wracam bardzo szybko.

Była jeszcze Ala. Młoda ma dopiero trzy lata i potrzebuje ojca nie mniej niż ojciec jej. Córeczka tatusia, to chyba oczywiste. Świata poza sobą nie widzimy. Kiedyś przeczytałem taką fajną myśl: „Nie wierzyłem w miłość od pierwszego wejrzenia dopóki nie urodziła mi się córka”. Coś w tym jest.

Zaliczyłem toaletę i wróciłem do stolika wymieniając się z Ryszardem. Mimo alkoholu tępiącego zmysły czułem narastające podniecenie na jutrzejszą rozmowę z Tomaszem.

Jeśli podoba Ci się wpis,
koniecznie zalajkuj,
skomentuj i zapisz się na