Dzisiaj jest wtorek, 19 września 2017

055 - Znowu w pociągu

wtorek, 2016-11-1557

Był to typowy wagon bydlęcy, na szczęście pusty. Usiedliśmy tak, żeby nie było nas widać z zewnątrz. Poczułem, jak uchodzi mnie mnie napięcie minionej nocy i poranka. Nina chyba też się trochę wyluzowała.

Kac w końcu zaczął dawać o sobie znać. Wyjąłem z plecaka wodę i zaproponowałem dziewczynie. Upiła kilka łyków i oddała mi butelkę. Ja też się trochę napiłem i schowałem resztę. Czułem, że mógłbym wypić całość jednym duszkiem, ale postanowiłem oszczędzać. Nigdy nic nie wiadomo. Zaburczało mi w brzuchu i z pewnością nie była to przelewająca się woda. Niestety nie miałem nic do jedzenia. Nina chyba też nie. Albo nie chciała się do tego przyznać.

Za to zebrało jej się w końcu na rozmowę. Chyba domyśliła się, że warto byłoby mnie co nieco wprowadzić w sytuację. W sumie to nawet nie była rozmowa tylko monolog a i ja nie chciałem jej przerywać pytaniami, bo byłem skupiony na usiłowaniu zrozumienia tego co mówi. Pewnie większość szczegółów i tak mi umknęła. Miałem tylko nadzieję, że ogólny sens zrozumiałem poprawnie.

Nina była z KGB, chociaż nie takiego, które znałem z książek lub filmów
Zatweetuj

Zgodnie z moimi podejrzeniami, Nina była z KGB, chociaż nie takiego, które znałem z książek lub filmów. Oczywiście nadrzędnym celem organizacji jest zapewnienie bezpieczeństwa interesom Rosji, ale nie wszyscy są agentami w stylu Jamesa Bonda skrzyżowanego z Terminatorem. Nina, o ile dobrze zrozumiałem, akurat działała w czymś związanym z gospodarką i finansami. Ale bynajmniej nie była księgową.

O obecności Tomasza w Rosji wiedziano praktycznie od chwili, kiedy lądowaliśmy w Moskwie a celem Niny była jego dyskretna „opieka”, jak to eufemistycznie ujęła. W razie potrzeby miała mu pomóc, ewentualnie przeszkodzić, gdyby zamierzał zrobić coś niefajnego. Ja się załapałem w obszar jej zainteresowań niejako przy okazji. Początkowo jako potencjalny wspólnik Tomasza, później, gdy się okazało, że nie mam z jego interesami nic wspólnego, jako sposób dotarcia do niego. Cholera, wygląda na to, że zostałem wykorzystany.

Tu niestety Nina dała ciała. Podczas urabiania mnie w wagonie restauracyjnym, Tomasz ją wykiwał i po prostu zwiał. A jako, że działała nieoficjalnie, nie mogliśmy zostać dłużej w pociągu. Teraz do jej głównego zadania doszła konieczność zapewnienia mi bezpieczeństwa. Jeśli to była prawda, to faktycznie renoma KGB w świecie była mocno niesprawiedliwa.

Wszystko wskazywało na to, że w KGB sporo wiedziano o Tomaszu. Niestety Nina albo nie mogła, albo nie chciała nic więcej powiedzieć. Więc ja wciąż nie wiedziałem nic. Strasznie głupie uczucie, tym bardziej, że to właśnie ja miałem pisać jego biografię. Pozostało mieć nadzieję, że może uda się coś wyciągnąć z dysku, który leżał (bezpiecznie?) w moim plecaku zawinięty w bokserki.

Poza interesującą historyjką, którą mi opowiedziała, rola Niny w tym wszystkim była kwestią otwartą
Zatweetuj

Pozostawało jeszcze zasadnicze pytanie, ile z tego było prawdą? Przecież słowa to tylko słowa a ja nie miałem żadnych możliwości ich zweryfikowania. Tak więc poza interesującą historyjką, którą mi opowiedziała, rola Niny w tym wszystkim była kwestią otwartą. Postanowiłem więc obdarzyć ją minimalnym zaufaniem i czekać co przyniesie przyszłość. Tym bardziej, że i tak nie miałem wielkiego wyboru.

Minęliśmy kilka małych stacji i mknęliśmy dalej na dziki wschód. Cały czas rozmyślałem o tym, co mi powiedziała Nina. I pomyśleć, że jeszcze niedawno tak bardzo chciało mi się jakichś przygód. Teraz wiele bym dał za spokojne, nudne siedzenie przy komputerze. Zrobiło się sennie i nawet nie wiem, kiedy odpłynąłem w objęcia Mofeusza.

Nawet nie wiecie, jak brutalnie potrafi wyrwać ze snu delikatne stukanie w ramię. Minęła dłuższa chwila dezorientacji, zanim wszystko mi wskoczyło na własne miejsce. Co prawda sam widok Niny po przebudzeniu to naprawdę świetna sprawa, ale wraz z nią wróciła świadomość całej sytuacji. A to już nie było fajne.

Słońce stało wysoko, mogło być więc koło południa, chociaż mój wewnętrzny zegar tego nie potwierdzał. Potwierdziła za to Nina. Spałem więc ładnych kilka godzin. Ciekawe, czy ona też, czy cały czas czuwała?

Dojeżdżaliśmy właśnie do jakiegoś większego miasta. Skoro było południe, więc to musiał być Irkuck. Nina założyła plecak, domyśliłem się więc, że będziemy wysiadać w podobny sposób jak poprzednio.

Jeśli podoba Ci się wpis,
koniecznie zalajkuj,
skomentuj i zapisz się na