Dzisiaj jest piątek, 20 października 2017
Blogerze, nie bądź frajerem!Dlaczego jesteś przegrany?JAK wkurzyć grafika (i nie tylko)
Zakładamy działalność

Zakładamy działalność

sobota, 2009-12-053572własny biznes, tutoriale

Kryzys wbrew pozorom nie bardzo wygląda kryzysowo. Coraz więcej osób bowiem decyduje się na założenie własnej działalności gospodarczej. Na wielu forach i grupach dyskusyjnych, zwłaszcza na GoldenLine często powtarzają się wątki: jak założyć, co zrobić, gdzie iść itd. Od jakiegoś czasu można wszystko załatwić w jednym okienku.

Jedno okienko - jak to wygląda?

No właśnie. Tyle się o tym ostatnio mówi, że nie trzeba biegać, że jeden dokument, że wszystko od ręki. Teoretycznie. W praktyce wygląda to nieco inaczej, o czym wiem w zasadzie z wypowiedzi ludzi na forach.

  • Po pierwsze nie w każdym mieście to funkcjonuje. I nie ma reguły czy miasto małe czy duże. W Lublinie w każdym razie tego nie ma.
  • Po drugie nie jest to jedno okienko. I tu też słyszałem, że tak naprawdę to okienka są trzy. Tyle, że najczęściej w jednym budynku.
  • Po trzecie niby wszystko od ręki a na REGON, którzy przysyłają listem poleconym, czeka się podobno dwa tygodnie.

Jak to jest w Lublinie?

Nie wiem, jak w innych miastach, ale mogę powiedzieć, jak to jest w Lublinie, bo Działalność zakładałem jakiś tydzień temu. Może kogoś to zainteresuje.

Jednego okienka nie ma, ale większość papierków można załatwić w Urzędzie Miejskim na ul. Leszczyńskiego. Papierków jest trochę, ale urzędnicy chętnie pomagają i ewentualnie służą wzorami dokumentów, tylko trzeba o nie poprosić. Z własnych rzeczy potrzebny jest tylko dowód osobisty i trochę kasy.

Najpierw Wydział Ewidencji Działalności Gospodarczej. Tu zakładamy firmę, podajemy jej nazwę, wybieramy kody PKD. I tu też jest pewna nieścisłość. Podobno w większości urzędów trzeba wpisywać kody PKD-2007 i odpowiadające im PKD-2004. Są nawet specjalne rubryczki. Ale mi polecili wpisać tylko PKD-2007. Do niedawna ta przyjemność kosztowała 100zł (nawet znajoma księgowa o tym wspominała). A tu niespodzianka. Na wpis czekałem jakieś 15 minut i był całkiem za free.

Zaraz potem pan z GUS-u poprosił mnie piętro wyżej, podpisałem jeden wydruczek i po 5 minutach miałem REGON.

Gdybym był wcześniej, to wszystko mógłbym załatwić jednego dnia
Zatweetuj

Tuż obok wziąłem od miłych pań dokumenty do ZUS-sUrzędu Skarbowego (były o dziwo bardzo kompetentne i przyjazne). Jeden wypełniłem i zostawiłem na miejscu, resztę wziąłem ze sobą. Niestety tu jeszcze nie jest tak pięknie i trzeba się przejechać do odpowiednich instytucji.

W jeden dzień

Gdybym był wcześniej, to wszystko mógłbym załatwić jednego dnia. Ale w US trzeba uiścić opłatę za chęć bycia płatnikiem VAT a tam kasa tylko do 14.30 więc już sobie odpuściłem.

Za to następnego dnia zacząłem od odwiedzenia księgowej (nie polecam zajmowania się tym samemu, po co się babrać w papierkach i ryzykować pomyłkę?). Dowiedziałem się, że część papierków związanych z ZUS-em weźmie na siebie ona. Super.

W banku założyłem sobie konto firmowe. Pół godziny w klimatyzowanym pomieszczeniu - ulga w gorący, sierpniowy dzień.

W US złożyłem opłaciłem VAT-R (170zł) i złożyłem dwa papierki (dobrze robić sobie xero - może się przydać).

W ZUS-ie poza deklaracjami składek trzeba złożyć podanie o legitymację ubezpieczeniową (potrzebne jest zdjęcie). Deklaracjami zajmie się księgowa. A ja przez dwa lata będę opłacał preferencyjne składki (nieco ponad 300zł). Coś z tego jeszcze można sobie odpisać, ale to już później...

Pieczątka nie jest potrzebna na gwałt, więc można ją sobie spokojnie na razie odpuścić a potem kupić na fakturkę i jeszcze VAT odpisać. VAT można także odpisać od opłaty VAT-R. Czyli tak naprawdę koszty rozpoczynanej działalności są bardzo niewielkie. Niestety potem to się zmieni.

Dotacje i pożyczki

Nie po to się zakłada działalność, żeby brać pieniążki tylko żeby je zarabiać
Zatweetuj

Można kombinować w różnymi dotacjami z Urzędu Pracy czy Unijnymi. Ale z tego, co się orientuję to strasznie dużo zachodu z tym i jeśli naprawdę inwestować w jakiś sprzęt nie trzeba to raczej skoda czasu. Tym bardziej, że trzeba dokładnie określić jego cenę (a ta potrafi się zmienić, zanim fizycznie dostaniemy kasę) a potem jesteśmy skrupulatnie rozliczani.

O ile nic się nie zmieniło, to żeby dostać cokolwiek z UP, trzeba być zarejestrowanym jako bezrobotny przez co najmniej pół roku. Odpada. Z Unii są jakieś kursy, konkursy, egzaminy. W sumie niby można dostać łatwiej i większą sumę (nawet bezzwrotnie), ale też nie do końca (słyszałem różne opinie). Dociekliwi znajdą z pewnością jeszcze kilka innych miejsc, gdzie można coś uzyskać. Ja sobie odpuściłem, wolę przez ten czas zajmować się pracą. W sumie nie po to się zakłada działalność, żeby brać pieniążki tylko żeby je zarabiać. Tego się trzymam i... zobaczymy, jak to będzie.

Jest lepiej ale nie beznadziejnie

Co mnie zastanawia. Coraz bardziej się wszystko skupia i upraszcza. Ale po jaką cholerę wciąż jest tyle dokumentów? Praktycznie na każdym papierku wpisywałem te same dane. Nie można było wprowadzić jednego nawet bardziej rozbudowanego) formularza, który składałoby się faktycznie w jednym okienku? Potem jedna osoba wprowadza to do komputera i gotowe. No ale cóż, zastępy urzędasów też muszą mieć przecież pracę.

Reasumując jeśli się rano wstanie i ma pojęcie o tej całej biurokracji, to w Lublinie można wszystko faktycznie załatwić w jeden dzień. Nawet nie mając samochodu.

Jeśli podoba Ci się wpis,
koniecznie zalajkuj,
skomentuj i zapisz się na