Dzisiaj jest czwartek, 15 kwietnia 2021
Million - od blogera do millionera
Przeczytaj całe opowiadanie

022 - Zainwestowałem w ciebie 10 milionów

czwartek, 2015-10-15482

Byłem w pół drogi do objęć Morfeusza, kiedy usłyszałem pukanie. Zignorowałem je, bo nie byłem pewien, czy to był realny dźwięk, czy sen był bliżej, niż mi się wydawało. Po chwili jednak okazało się, że był realny. Tym razem zignorowałem go świadomie. Nie chciałem sobie psuć błogiego odpływania a jeśli Tomasz ma jakąś sprawę, będzie miał cały następny dzień. Byle nie przyszło mu do głowy dzwonić. Cholera, mogłem wyłączyć dźwięk...

Tomasz był jednak nieustępliwy. Czy on sobie myśli, że ma mnie na wyłączność dwadzieścia cztery na dobę? Niech się wali. Przecież muszę się kiedyś wyspać a dzień był jednak dosyć obfity. Kolejne pukanie również zignorowałem udając, że już dawno śpię, ale przy szóstym wstanę i osobiście mu nawrzucam. Zbyt często testuje moją wytrzymałość jak na tak krótką znajomość.

Szóstego pukania nie było.

Przynajmniej nie w nocy. Obudziło mnie dopiero rano. Było po ósmej, a ja się czułem, jakbym dopiero zasnął. Poczłapałem do drzwi. Tomasz był już ubrany i chyba gotowy do wyjścia.

- Ty jeszcze śpisz? Zbieraj się szybko i za piętnaście minut widzimy się na śniadaniu.

Znacie to uczucie, kiedy budzicie się ledwo ciepli i nagle orientujecie się, że jesteście spóźnieni? Wszystkie czynności, normalnie wykonywane w pół godziny, ogarniacie w dziesięć minut. Na dole byłem na dwie minuty przed wyznaczonym przez Tomasza czasem. Miejsce niewyspania zajął wilczy głód.

- Jak było? - spytał.

- Co jak? Normalnie. Chcesz wiedzieć, co mi się śniło?

- Spałeś? - zdziwił się.

- Spałbym lepiej, gdybyś się w nocy nie dobijał. Ja rozumiem, że praca, że książka, ale bez przesady. Twórczość zdecydowanie lepiej wychodzi, gdy jest robiona na spokojnie.

- Czyli spałeś. Żałuj. Rezygnuję dzisiaj z udziałów w firmie - zmienił temat.

- Dlaczego?

- Różnica zdań z pozostałymi. Szkoda czasu i nerwów na trzymanie się toksycznych ludzi.

- Co? Nie chcieli ukarać winnych?

- Wprost przeciwnie. Chcieli ich wywalić i doszczętnie zrujnować.

- Nie rozumiem. Przecież chyba o to chodziło? Co z tymi bęckami i betonowymi butami, o których mówiłeś?

- Faktycznie im się należą, zniszczeniem ich pieniędzy nie odzyskamy. Nie jestem zwolennikiem takich metod, nawet jeśli ktoś na to zasłużył. Można dać nauczkę, jakoś ukarać, ale nie w ten sposób.

- Hitlera też byś ukarał w inny sposób?

- Głupie porównanie. Hitler nie popełnił błędu i nie stracił kasy tylko celowo wymordował miliony ludzi. A tu okazuje się, że dla niektórych pieniądze są tak ważne, że nie widzą człowieka. Jeśli nie bardziej. Tamtych dwóch chciało dobrze, tylko im nie wyszło. Takie rzeczy się zdarzają.

- Skąd wiesz?

- Wiem, rozmawiałem z nimi. Znasz historię o gościu z IBM, przez którego firma straciła ponad 10 milionów dolarów? Szef go nie wywalił, tylko powiedział: „Nie zwolnię cię! Właśnie zainwestowałem w Ciebie 10 milionów dolarów! Zatem wracaj szybko do swoich obowiązków!”

- No i?

- No i głupotą byłoby wywalać ludzi, w których się zainwestowało. Wystarczającą karą jest świadomość tego, co zrobili. Jestem pewien, że więcej tego nie zrobią. Nie są idiotami, przy następnym wyskoku nawet ja nie będę pobłażliwy. Ale tu tego nie zrobią, zarząd przegłosował ich zwolnienie a ja nie mam wystarczającej siły, żeby temu zapobiec. Dlatego odchodzę.

- I pozwolisz, żeby tamci ich załatwili?

- Nie, biorę ich do innej firmy. Co prawda już nie do zarządu, ale jeśli się zrehabilitują i udowodnią, że są tego warci, to czemu nie.

Jeśli podoba Ci się wpis,
koniecznie zalajkuj,
skomentuj i zapisz się na