Dzisiaj jest wtorek, 25 stycznia 2022
Ustawienia renderowania w BlenderzeAndy Design Studio Graficzne w LubliniePodstawowe skróty Blendera
Więcej szczęścia niż rozumu

Więcej szczęścia niż rozumu

wtorek, 2016-06-284244Na luzie

Jeśli nie lubicie długich storytellingów, to po prostu wpiszcie w komentarzu tl;dr. Pozostałych zapraszam do zapoznania się z historią dziecka szczęścia. Ostrzegam, będzie długo, więc przygotujcie sobie jakiś popcorn i kawę, żeby nie zasnąć.

Ten wpis ma więcej niż jedną stronę:
« 12345 »

Ostatni etat w życiu?

W kolejnej agencji posiedziałem kilka lat, ale okazało się, że nie mam co liczyć na awans i większą kasę, bo nie jestem bliskim znajomym szefa. Ponadto dosyć istotna i ponadczasowa jest znana wszystkim prawda, że jeśli dobrze wykonujesz swoją pracę, to nie masz co liczyć na zmiany, bo kto cię zastąpi? Jeśli robisz w korpo, to dobrze znasz ten schemat: fachowcy na najniższych stanowiskach i niekompetentni zwierzchnicy. Bo przecież gdyby zamieć ich miejscami, firma od razu by padła.

Zaczęło się robić niefajnie, więc coraz częściej brałem różne fuszki (w końcu parę lat doświadczenia już miałem) i rozglądałem się za inną robotą (znowu bez większego zaangażowania). Jeden z moich „klientów po godzinach” powiedział kiedyś, że powinienem założyć własną firmę i być kowalem swojego losu. Pomysł był fantastyczny, ale w moim przypadku nierealny, które opisałem na początku tej historii.

Tymczasem pół roku później zrobiłem coś głupiego, przynajmniej dla tych, którzy mnie znali.

Zwolniłem się, żeby założyć własną firmę

Jak to zrobiłem? Zaczęło się od audiobooka „Maksimum osiągnięć” Briana Tracy. Przez kolejne 2 miesiące przesłuchałem kilkanaście audiobooków motywacyjnych ale ostatecznym impulsem było „Odrodzenie Feniksa” Nikodema Marszałka. Dwa dni później odszedłem z pracy. Byłem tak nakręcony tym, co usłyszałem, że nawet nie myślałem o konsekwencjach. A powinienem. Nie miałem oszczędności, nie miałem klientów (ani nawet perspektyw, że się pojawią), nie miałem nawet zbyt dużych umiejętności plastycznych, bo przez te 10 lat pracy nauczyłem głównie obsługi programów.
Szef był równie zaskoczony jak współpracownicy i narzeczona. Wyraził nawet opinię, że sobie nie poradzę i jeszcze do niego na kolanach wrócę. Przykro mi, że go zawiodłem.

Był to najlepszy krok w moim życiu (no, może poza Irlandią). Gdybym tego wtedy nie zrobił, może wciąż bym siedział tam lub gdzie indziej za marne pieniądze tracąc czas, życie i marzenia. Chociaż teraz też nie zarabiam kokosów i nie mam ustawowych urlopów, to jednak robię to co lubię i sam wybieram sobie klientów (chociaż początkowo nie miałem takiego komfortu). A co najważniejsze, spełniły się moje marzenia z dzieciństwa a to jest mój największy sukces.

Może Cię zainteresuje także wpis: JAK szybko i sprawnie wykonać projekt

Co robię teraz?

Coś, co dla większości z Was jest nie do pomyślenia. Otóż całymi dniami siedzę w domu przy komputerze. Dla wielu etatowców jest to szczyt marzeń - zero stania w korkach, możliwość pracy w dowolnych godzinach (np. w nocy), maksymalna optymalizacja czasu i pieniędzy. Rzeczywistość mocno to jednak weryfikuje. Trudno się zorganizować i można zwariować cały dzień gadając tylko do kotów. Do takiego stylu życia trzeba mieć predyspozycje. Niektórzy korzystają z biur coworkingowych, inni wynajmują własne lub wracają na etat. Przyznam szczerze, że mi też czasami ciężko się zebrać do pracy, zwłaszcza kiedy wokół tyle rozpraszaczy. Na szczęście z większości udało mi się zrezygnować, został tylko FacebookInstagram, ale to moje główne miejsca autopromocji.

cow or king

Ten wpis ma więcej niż jedną stronę:
Następna strona »
« 12345 »
Jeśli podoba Ci się wpis,
koniecznie zalajkuj,
skomentuj i zapisz się na