Dzisiaj jest poniedziałek, 01 czerwca 2020
Sklep z koszulkamiCytaty motywacyjnePodstawowe skróty Blendera
Jestem głęboko wierzącym ateistą

Jestem głęboko wierzącym ateistą

poniedziałek, 2020-04-27333na luzie

Tematy wiary i religijności są bardzo kontrowersyjne. Z tym większą przyjemnością taki poruszę, zwiększając tym samym grono wrogów i hejterów, zwłaszcza wśród osób, które wyrabiają sobie opinię wyłącznie po tytule i leadzie.

Nie wierzę w bogów

Ateizm często mylnie utożsamiany jest z brakiem wiary. A to przecież nieprawda. Ateizm to tylko kwestionowanie istnienia bogów. Już sam fakt istnienia wielu, często wykluczających się religii, dowodzi, że coś jest na rzeczy. Bo niby skąd mamy wiedzieć, która jest prawdziwa? A jednak wyznawcy każdej uzurpują sobie prawo do nieomylności. O wielu dowodach na nieistnienie bogów przy jednoczesnym braku dowodów na ich istnienie można by napisać grubą książkę, ale tym zajęli się już inni, więc sobie odpuszczę :)

Osobiście uważam, że nie ma gościa, który własnymi rękami stworzył świat i ludzi na swoje podobieństwo. Poczynania osób uważających się za jego przedstawicieli na ziemi wcale nie zachęcają do zmiany zdania. A patrząc na to, co się dzieje dookoła, to chyba nawet lepiej, żeby go nie było. No chyba, że to zapowiadana w biblii i innych pismach nadchodząca apokalipsa.

Moim zdaniem to ludzie stworzyli sobie bogów, bo potrzebowali czegoś do wytłumaczenia pewnych rzeczy, których kiedyś nie umieli wytłumaczyć w inny sposób. W starożytności wierzono na przykład, że zaćmienia słońca są właśnie sprawką bogów. Paradoksalnie, to właśnie kapłani znali prawdę, ale mieli swój interes w tym, żeby utrzymywać ludzi w niewiedzy. Czujecie analogię?

Największa potęga człowieka leży w sile jego wiary - Napoleon Hill

Wierzę we wszechświat

Jestem głęboko wierzący, ale to, w co wierzę, nie ma nic wspólnego z „inteligentną siłą sprawczą”. Jeśli uznać boga za symbol, to byłby to pewien rodzaj energii kosmosu, która wzmacnia siłę naszych myśli. Coś jak zwykły wzmacniacz w elektronice, który sam z siebie nic nie tworzy.

Zauważcie ciekawą prawidłowość, że ludzi nastawionych negatywnie zazwyczaj spotykają złe rzeczy, a pozytywnych te dobre. Istnieją teorie, że oni sami to na siebie ściągają właśnie poprzez sposób myślenia. W końcu podstawowa zasada coachingu to myśleć pozytywnie, bo to, o czym myślimy, jest wzmacniane. Więc w pewnym sensie to my wszyscy jesteśmy bogami.

Prawo przyciągania

Moim zdaniem działa tu znane z książki i filmu „Sekret” prawo przyciągania. Czyli w skrócie: przyciągamy to, o czym myślimy. Jakkolwiek głupio by to nie brzmiało, ono działa i sam się niejednokrotnie o tym przekonałem.

Jeśli myślimy negatywnie (nawet w znaczeniu, że czegoś nie chcemy), to właśnie to się zdarza. Jeśli natomiast myślimy pozytywnie (w kategorii oczekiwania), to zdarzają się dobre rzeczy. Trzeba jeszcze tylko działać.

Ludzie odbierają to jako niesprawiedliwość, bo jedni mają wszystko a inni nic. Ale zamiast zmienić nastawienie i coś robić, to wciąż siedzą i się zamartwiają. Dlaczego?

Skupiaj się na tym, czego chcesz a nie na tym, czego nie chcesz - Brian Tracy

Karma

Ma to bezpośredni związek ze sprawiedliwością, ale nie tą ludzką określoną prawem, tylko raczej taką uniwersalną, którą niektóre religie nazywają karmą. To coś w rodzaju odpowiedzi wszechświata na nasze działania. Tych zasad też do końca nie znamy, co nie znaczy, że nie działają. W końcu, jak wiemy, „karma wraca”, chociaż na jej powrót czasami trzeba poczekać trochę dłużej.

Uważam, że to są pewne prawa natury i wszechświata, które jeszcze nie zostały zbadane, ale to nie znaczy, że nie działają. Przecież ludzie przez wieki nie mieli też pojęcia o grawitacji czy elektromagnetyzmie. Latanie też kiedyś było zarezerwowane wyłącznie dla ptaków i bogów.

Wierzę w siebie

Przede wszystkim wierzę w siebie, często nawet bardziej niż wynikałoby to z analizy moich możliwości. I to jest chyba najważniejsza wiara, bo akurat nad sobą mam 100% kontroli.

Ludzie nie podejmują wielu działań z powodu braku wiary w swoje możliwości. Ja uwierzyłem i bardzo dobrze na tym wyszedłem.

Dlatego zaufaj sobie do cholery!

To co powstrzymuje ludzi, to nie jakość ich pomysłów, tylko brak wiary w siebie - Russell Simmons

Czy istnieją zbiegi okoliczności?

Osobiście uważam, że nie ma czegoś takiego, jak zbieg okoliczności, bo to sugeruje jakąś przypadkowość, niezależną od nas. Znane jest powiedzenie „odważnym szczęście sprzyja”. Ja zamieniłbym słowo odważnym na działającym. I to też sprawdziłem na własnej skórze. Im więcej działałem, tym częściej otrzymywałem pomoc, w zasadzie znikąd. Takie właśnie zbiegi okoliczności, tylko było ich stanowczo zbyt dużo, żeby uznać je za przypadek. Czasami było to tylko „lekkie popchnięcie”, ale w dobrą stronę. Z perspektywy czasu mogę wręcz powiedzieć, że były to wręcz punkty zwrotne w moim życiu. Czasem nawet pozorny fuckup okazywał się najlepszym, co mogło mi się zdarzyć.

Zobacz Irlandzki fuckup

Z drugiej strony gdy popadałem w stagnację i „czekałem na cud”, to on nigdy nie nadchodził. Nawet gdy w zasadzie był pewniakiem, to z chwilą zaprzestania działań, mijał mnie bokiem.

Wiarą, która przenosi góry, jest wiara w siebie - Neville Goddard

Błędnie pojmowane szczęście

Ludzie często wychodzą z założenia: „będę szczęśliwy gdy mi się powiedzie”. Ale jest dokładnie na odwrót: „powiedzie mi się, gdy będę szczęśliwy”. Wydaje się to irracjonalne i idiotyczne, a na pewno nie jest łatwe. Trudno robić dobrą minę do złej gry i być uśmiechniętym, gdy życie się wali. Niestety znam to doskonale. Czasami trzeba wręcz zacisnąć zęby i uśmiechać się przez łzy, ale nie wolno się poddać. Ważne, żeby nie mieć czasu na negatywne myślenie.

Gdy bywałem w ciężkich sytuacjach i czekałem na poprawę losu, nic takiego się nie działo. Wprost przeciwnie, waliło się jeszcze bardziej. Kiedy w końcu ruszyłem dupę (nie odbyło się to bez impulsu z zewnątrz) i zacząłem działać, chociaż miałem ochotę całymi dniami gapić się w ścianę, wszystko zaczęło się zmieniać. Ten proces wciąż trwa, ale na szczęście nie mam już myśli samobójczych i jakoś składam swoje życie. Najpierw jednak musiałem się uśmiechać, potem zaczęło się powodzić.

Trzymam się tego znanego cytatu: „Będę szczęśliwy choćbym miał sobie to szczęście narysować”

Od czasu do czasu będzie się działo źle. Tego nie unikniemy. Niektórzy mówią, że to bóg nas sprawdza, ale ja właśnie wierzę, że to wszechświat i nie chodzi o sprawdzanie i testowanie, tylko raczej podnoszenie nas na wyższy level doświadczenia. Wtedy właśnie lepiej działać niż się zamartwiać.

Los zsyła nam tylko takie problemy, z którymi możemy sobie poradzić. Więc są dwie możliwości: albo sobie poradzisz albo to nie jest twój problem.

Jeśli podoba Ci się wpis,
koniecznie zalajkuj,
skomentuj i zapisz się na