Dzisiaj jest poniedziałek, 27 września 2021
Million - od blogera do millionera
Przeczytaj całe opowiadanie

045 - Ty chcesz mnie zabić?

środa, 2016-03-02562

Przywitałem się z Niną i przedstawiłem ją pozostałym. Iwan z Anatolijem mieli dziwne miny, tak jakby już ją znali. W sumie nie byłem specjalnie zaskoczony, przecież pociąg nie był duży a Rosjanie, jak zauważyłem, są bardzo towarzyscy i nie siedzą zamknięci w czterech ścianach ciasnych przedziałów. Nie mówiąc już o tych podróżujących bezprzedziałowo. Chłopaki zaraz jednak zabrali swoją flaszkę i gdzieś się zmyli.

Nina usiadła obok Tomasza, który przez chwilę przyglądał się jej badawczo, jakby usiłował sobie przypomnieć, skąd się znają. Odniosłem jeszcze bardziej niepokojące wrażenie, że nie my obaj, ale wręcz ja sam jestem tu jedyną obcą osobą a wszystko co się tutaj dzieje, jest tylko przedstawieniem dla jednego widza. Wiem, głupie, bo przecież kimże ja jestem? Gościem aspirującym do bycia pisarzem? Wrażenie jednak pozostało.

Zaczęli o czymś rozmawiać, ale przy mojej marnej znajomości rosyjskiego, prawie nic nie rozumiałem. Co dziesiąte słowo wyrwane z kontekstu się nie liczy. Chyba było to coś śmiesznego, bo Nina co jakiś czas chichotała zerkając na mnie. Nazwijcie mnie paranoikiem, ale czy oni nie gadali właśnie o mnie? Poczułem lekkie wkurzenie oraz irracjonalne ukłucie zazdrości. Gadają, jakby mnie tu nie było (chociaż o mnie) a przecież to ja pierwszy (chyba?) ją poznałem. Z drugiej strony sam byłem sobie winny. Przez te kilka dni miałem szansę poznać ją lepiej ale najzwyczajniej w świecie olałem temat.

Wzruszyłem w myślach ramionami i zrobiłem sobie kolejną kanapeczkę z kawiorem. Skoro już jestem tym piątym kołem u wozu, to chociaż dopieszczę sobie podniebienie rarytasem, do którego nie mam łatwego dostępu i nie wiadomo, kiedy będę miał następną taką szansę. Za stary jestem na to, żeby strzelać focha z powodu takiej pierdoły jak pierwszeństwo znajomości.

- Polejesz? - spytał nagle Tomasz. No żesz ty, jeszcze barmana ze mnie robi. Zamiast jednak zazgrzytać zębami, policzyłem w myślach do trzech i rozlałem wódkę do kieliszków. Skoro się tak dobrze bawią, to właśnie znalazłem świetny pretekst, żeby wrócić do przedziału.

Tomasz jednak był szybszy. Podsunął Ninie swój kieliszek, przeprosił i sam ruszył do wyjścia. Szlag. Czy on zawsze musi być o krok przede mną?

Nina wzięła kieliszek do ręki i uniosła w moją stronę. Nie miałem innego wyjścia jak tylko zrobić to samo.

- Na zdarowie - powiedziała uśmiechając się.

- Na zdarowie - odpowiedziałem.

Wypiliśmy. Ja zaraz sięgnąłem po kolejną kanapeczkę, Nina nawet się nie skrzywiła. Nie żebym sugerował jej jakieś predyspozycje, ale jednak co kraj to obyczaj. W czasach studenckich pewnie byłoby mi głupio, że dziewczyna ma lepszą kondycję, ale teraz totalnie mi to zwisało. Świat nie przestanie istnieć tylko dlatego, że jakiś Polak nie radzi sobie z wódką tak dobrze jak Rosjanka. Zresztą pewnie nigdy więcej się już nie spotkamy a za tydzień żadne z nas i tak nie będzie o tym pamiętać.

Niemniej trochę ubodło gdy patrząc mi prosto w oczy uniosła jedną brew uśmiechając się lekko. Chwilę siłowaliśmy się wzrokowo, ale jak zwykle przegrałem. Nigdy nie byłem w tym dobry. A Nina patrzyła bardzo intensywnie i prowokująco. Wytrzymałem tylko 10 sekund zanim zerknąłem w bok. To wystarczyło, żeby Nina poczuła się zwyciężczynią w tej „grze”.

- Poczemu ty molczisz? - spytała w końcu.

- Ja nie charaszo znaju ruskij jezyk. Tamu że szto?

- Sztoto my izobrietajem. Nie walnujcies.

Potem rozlała następną kolejkę wciąż z lekkim uśmiechem patrząc mi w oczy (nie uroniła ani kropelki). Niespecjalnie miałem ochotę na taki szybki replay, ale też nie miałem jak się wykręcić. Znowu zerknąłem szybko na boki, w poszukiwaniu jakiejś pomocy, ale poza Niną nikt nie zwracał na mnie uwagi. Wypiliśmy (w głowie zaczęło mi niebezpiecznie wirować) a kiedy przegryzałem kanapkę, znowu sięgnęła po butelkę.

Kobieto! Ty chcesz mnie zabić?

Jeśli podoba Ci się wpis,
koniecznie zalajkuj,
skomentuj i zapisz się na