Dzisiaj jest wtorek, 19 września 2017

054 - Trochę uszkodzony ale wciąż żywy

środa, 2016-11-0959

Zanim dotarłem do miękkiej trawy, całkiem nieźle się potłukłem staczając po drobnych kamieniach nasypu kolejowego. Wykonując dziwne ewolucje kątem oka zauważyłem, że Nina całkiem zgrabnie się przeturlała i wylądowała tuż obok mnie.

- O kur... - stęknąłem, ale dziewczyna zatkała mi ręką usta, wciągnęła w najbliższe krzaki i przycisnęła do ziemi.

Wszystko mnie bolało, miałem tylko nadzieję, że nic sobie nie połamałem. Nie mogłem jednak w żaden sposób tego sprawdzić. I jeszcze okulary gdzieś zgubiłem, cholera.

Wykonując dziwne ewolucje kątem oka zauważyłem, że Nina całkiem zgrabnie się przeturlała i wylądowała tuż obok mnie
Zatweetuj

Nina trzymała mocno i patrzyła na mnie takim wzrokiem, że bałem się głośniej odetchnąć. Chyba jednak nikt nie zauważył naszej ucieczki, bo pociąg zniknął za zakrętem i wkrótce poza ptakami budzącymi się ze snu, nic nie było słychać. Poleżeliśmy jeszcze jakiś czas. Dla mnie to była wieczność, w rzeczywistości mogło to być nie więcej niż kilkanaście minut. W sumie nie wiem, bo zegarka od lat nie używam a komórka była schowana w plecaku. A plecak... sam nie wiem gdzie.

W końcu Nina uniosła głowę i rozejrzała się ostrożnie.

- Astatys zdieś i źdać mienia - powiedziała i zostawiła mnie samego w krzakach.

Po kolejnej długiej chwili oczekiwania wróciła niosąc nasze plecaki i moje okulary. Były trochę porysowane, zwłaszcza oprawki, ale poza tym, o dziwo, całe. Przetarłem je rękawem i założyłem na nos. Może nie mam jakiejś tragicznej wady wzroku, ale i tak bez nich czuję się nagi i prawie niewidomy. Czasami zdejmuję je spacerując po mieście i naprawdę nie jest to przyjemne. Na szkła kontaktowe nigdy się nie zdecydowałem, nie mógłbym się przemóc i dotknąć oka, żeby ja założyć czy zdjąć. Ale w sumie nigdy nie byłem w takiej sytuacji, żeby to było konieczne. Do teraz moje życie było aż nazbyt spokojne.

Wróciliśmy do stacji kolejowej. Wyglądaliśmy jak turyści, chociaż nie jestem pewien, czy w tych okolicach w ogóle istnieje coś takiego jak turystyka. Co tu można zwiedzać poza lasami i równinami? Nikt jednak nie zwrócił na nas uwagi. Zresztą do tej pory widzieliśmy tylko jednego staruszka, który miał nas totalnie w dupie i zajęty był paleniem fajki i intensywnym drapaniem się po jajkach. Może poczułby ulgę gdyby się po prostu umył?

Kto wie, co mnie mogłoby spotkać w toalecie na małej stacyjce na jakimś zadupiu w środku Rosji
Zatweetuj

Usiadłem na ławce i patrzyłem, jak Nina chodzi po peronie i rozmawia przez telefon. Mówiła szybko i absolutnie nic z tego nie rozumiałem. Odpuściłem sobie próby podsłuchiwania, nie było sensu wytężać słuch i umysł. Tym bardziej, że i tak bardziej mnie zajmowało moje obolałe ciało. Na szczęście poza zadrapaniami i kilkoma siniakami, mocniej nie naruszone. Najbardziej ucierpiały wnętrza dłoni, ale te wystarczyło przetrzeć naślinioną chusteczką. Zastanawiałem się, czy nie lepiej byłoby skorzystać z jakiejś dworcowej toalety (lustro i woda z pewnością pomogłyby mi się bardziej doprowadzić do porządku), ale póki co wolałem się nie oddalać. Kto wie, co mnie mogłoby spotkać w toalecie na małej stacyjce na jakimś zadupiu w środku Rosji. Obecność Niny dodawała mi otuchy.

Gdy skończyła rozmowę, oddaliliśmy się od stacji i znowu ukryliśmy w krzakach. Milczeliśmy, chociaż miałem do niej tak wiele pytań, że nie wiedziałem, od czego zacząć. Ale nie wyglądała na chętną do rozmowy. Cały czas coś tam dłubała w swojej komórce i wyglądała na tory. W końcu wzięła swój plecak i dała mi znać, żebym wziął swój.

Niedługo potem przez stację a następnie obok naszej kryjówki przetaczał się strasznie długi skład towarowy. Wskoczyliśmy do jednego z ostatnich wagonów (zupełnie jak na filmach) ruszyliśmy w dalszą drogę.

Jeśli podoba Ci się wpis,
koniecznie zalajkuj,
skomentuj i zapisz się na