Dzisiaj jest wtorek, 19 września 2017

052 - To był moment

środa, 2016-10-1252

To był dosłownie moment, jak powiedział anemiczny dozorca w zoo, gdy mu żółwie pouciekały. Poczułem szarpnięcie za rękę, nogę, szyję, potem znowu nogę, świat zawirował i nagle ściana stała się podłogą. A może odwrotnie? Trudno powiedzieć, bo w locie straciłem orientację i już leżałem przyciśnięty kolanem i z wykręconą ręką. W policzek wbijała mi się drapiąca, niezbyt czysta wykładzina a w skroń zimna lufa pistoletu. Mojego własnego gwoli ścisłości. Nawet nie wiem, kiedy zniknął z mojej dłoni.

- Nie dwigutsa – usłyszałem szept. Znałem ten głos.

- Nina?

W głowie zabrzmiał mi cytat Stuhra z Seksmisji: „Kobieta mnie bije”...

- Andriej? - nacisk lufy na skroń zelżał. Po chwili dziewczyna dziewczyna zeszła ze mnie, zamknęła drzwi na korytarz i w końcu włączyła światło. Patrzyła na mnie w milczeniu jakby zastanawiała się, czy może jednak mnie kropnąć. W końcu rozładowała walthera i mi go oddała.

To był dosłownie moment, jak powiedział anemiczny dozorca w zoo, gdy mu żółwie pouciekały
Zatweetuj

Usiadłem na podłodze rozcierając bolące ramię. Kim ona do cholery jest? Bo jak na zwykłą aktorkę wiadomych filmów zbyt dobrze odnalazła się w zaistniałej sytuacji.

- Szto ty dziełajesz, durak? - spytała.

- Bajus, Tomas iszjes - odparłem kładąc broń obok kabury.

Wzruszyła ramionami, nie wyglądała na zaskoczoną. Dlaczego odnosiłem wrażenie, że wie o Tomaszu więcej niż ja? A zwłaszcza o tym, co się z nim teraz dzieje. Może w jakiś sposób maczała w tym palce? Tylko jak? Przecież cały czas była ze mną.

Nagle przeszły mnie ciarki, bo uświadomiłem sobie, że przecież ona wcale nie musi być tutaj sama.

Usiedliśmy na siedzeniach na przeciwko siebie. Jak to wszytko szybko się zmienia. W ciągu pół godziny dwukrotnie zmieniłem postrzeganie Niny. Nie miałem już pojęcia, kim jest naprawdę i co mam o tym myśleć. Prawdę mówiąc najbardziej odpowiadała mi wersja, którą przyjąłem po obejrzeniu fragmentu filmu. Miałem bardzo bujną wyobraźnię a ta zmierzała teraz w zdecydowanie niefajnym kierunku.

Nie wiedzieć czemu przypomniała mi się pewna historia ze studiów. Po jednej z większych imprez nocowałem u kumpli w akademiku, bo autobusy już nie jeździło a jako biedny student nie stać mnie było na taksówkę. Kiedy poszedłem do kibla pozbyć się nadmiaru piwa z organizmu, zobaczyłem starostę roku trzepiącego kapucyna nad umywalką. Szok, niedowierzanie, zażenowanie (chociaż trudno powiedzieć, kto czuł je bardziej). Możliwe, że nawet nie do końca co niego docierało co i gdzie robi. W każdym razie od tamtej pory za każdym razem musiałem się mocno zmuszać, żeby podać mu rękę na powitanie. Nigdy już nie patrzyłem na niego tak jak wcześniej. I chyba, podobnie jak teraz, wolałbym nie poznać jego śliskiej tajemnicy.

...zobaczyłem starostę roku trzepiącego kapucyna nad umywalką...
Zatweetuj

A jaką tajemnicę kryła Nina? Kim była? Czy aby na pewno aktorką? Może agentem KGB czy co tam teraz jest? A może konkurentką Tomasza w biznesie? Bo partnerką chyba nie. Chyba wspomniałby o tym...

Chyba...

A może kimś jeszcze innym, tylko kim?

Czy powinienem jej zaufać, czy wręcz przeciwnie? Niby oddała mi broń, ale kto ją tam wie? Może ma co do mnie jakieś jeszcze mroczniejsze plany?

I jak do cholery dostać się do Władywostoku zanim tutaj zainteresuje się mną ktoś inny?

Jeśli podoba Ci się wpis,
koniecznie zalajkuj,
skomentuj i zapisz się na