Dzisiaj jest poniedziałek, 27 września 2021
Dlaczego Ryanair ssie?Dropshipping omijajcie z dalekaPobierz Alib CyMeS 7.0 za friko
To my jesteśmy bogami

To my jesteśmy bogami

piątek, 2021-08-20209Na luzie

Kto kogo stworzył, kto ma boską moc i dlaczego wolimy wierzyć w wymyślone postacie niż samych siebie? Czas na małą gównoburzę :)

Kto kogo stworzył?

Osoby głęboko, średnio, lub nawet delikatnie religijne (niekoniecznie katolicy, bo dotyczy to wszystkich religii) od lat mają jedną odpowiedź na to pytanie. To bóg (jakikolwiek, więc piszę z małej litery, bo w tym przypadku oznacza funkcję) stworzył świat, człowieka, sklepienie niebieskie i garścią rozrzucił gwiazdy. No bo co tam udowodniona ewolucja i setki mnie lub bardziej wiarygodnych teorii na powstanie wszechświata. Gość pstryknął palcami i się stało.

No więc nie. To człowiek wymyślił bogów. Najpierw dlatego, żeby jakoś wytłumaczyć sobie zjawiska, których nie rozumiał, a potem okazało się to niezłym biznesem. Kapłani od tysięcy lat żyją sobie jak pączki w maśle, z całą masą przywilejów, często ponad prawem. Daleko szukać nie trzeba.

Każdy z nas ma boską moc

No może niekoniecznie boską (to tylko taka przenośnia), ale na pewno moc, siłę sprawczą. Nie tylko fizyczną, ale też psychiczną, której naukowo jeszcze nie potrafimy zbadać. Chodzi o to, że te wszystkie „cudowne” zbiegi okoliczności, szczęśliwe przypadki, które trudno wytłumaczyć zwyczajnym fuksem (zwłaszcza kilka razy pod rząd) to tak naprawdę żadne cuda. Każdy z nas ma moc wpływania na rzeczywistość, tylko niewiele osób umie z niej skorzystać.

Ci, którzy świadomie nią kierują, odnoszą największe sukcesy w życiu (nie tylko finansowe, ale generalnie wszystko im się układa ku zazdrości i zawiści somsiadów). Oni zmieniają rzeczywistość. Najpierw na niewidzialnym poziomie, potem widać efekty fizyczne i to właśnie te osoby świadomie kreują świat.

Niektórzy (np. ja) robią to nieświadomie i im się często przydarzają „cuda”. Zbyt często jednak, żeby nazwać je przypadkami.

Pozostali do końca życia będą zamknięci w klatce wiary wychodząc z założenia, że ta moc jest przeznaczona wyłącznie dla istot wyższych. Będą mieć iluzję wolnej woli, ale jednocześnie będą żyć w lęku przed karą i piekłem, a każdy przejaw własnej mocy wytłumaczą sobie bogiem, szatanem, aniołami i cudami.

Warto też wiedzieć, że nie tylko te dobre rzeczy wynikają z naszej mocy, te złe również. Podobno przyciągamy to, o czym myślimy. A skoro myślimy o porażkach (nawet w sensie, że ich nie chcemy), to nie ma co się dziwić, że je przyciągamy. Czasami też wypowiemy coś „w złą godzinę”. Sprawdziłem to na własnej skórze, kiedy myślałem o tym, że w moim życiu nic się nie dzieje, jest nudno i w ogóle stagnacja. Na zmianę czekałem 2 dni. Szkoda tylko, że nie sprecyzowałem pragnienia, bo o ile faktycznie zaczęło „się dziać”, to na pewno nie w pozytywnym sensie. Od tamtej pory dokładnie pilnuję swoich fantazji.

Dlaczego ludziom brak wiary w siebie?

Ludzie wiele zjawisk i wydarzeń w ich życiu wolą sobie wytłumaczyć „wolą boską” zamiast własną mocą. Czemu brak im wiary w siebie i własne możliwości, a jednocześnie wierzą w kogoś, kogo w życiu na oczy nie widzieli? Czy mają aż tak duże kompleksy, czy może po prostu nie chcą brać odpowiedzialności za swoją siłę, której nie rozumieją? Swoją drogą trudno im się dziwić. Biorąc pod uwagę wydarzenia w moim życiu, sam bym chętnie zrzucił odpowiedzialność na kogoś innego. Ale cóż, ateizm to także branie na siebie pełnej odpowiedzialności za swoje życie.

Wolna wola?

Niby mamy wolną wolę, ale jednocześnie ograniczoną przykazaniami i innymi „boskimi” przepisami. Nie sądzicie, że to się trochę wyklucza? Właściwie nawet jeszcze gorsze, bo pozwala nam się na popełnianie błędów, ale potem za nie surowo karze. Tym bardziej, że te przepisy nie są jasno określone i cały czas się zmieniają. W średniowieczu grzechem było czytanie ksiąg, a teraz podobno nawet za masturbację nie będziemy się gotować w smole. Ciekawe, czy to działa wstecz i osoby wtrącone w czeluście piekielne za trzepanie kapucyna zostały jakoś zrehabilitowane.

Prawda jest jednak inna. W rzeczywistości mamy 100% wolnej woli, nikt nam jej nie dawał, bo mieliśmy ją od zawsze i żadne działanie nie kończy się piekłem. Jedyne ograniczenia powinny wynikać z naszej moralności. Chociaż niektórzy mają z tym problem i wolą się dodatkowo obciążyć przykazaniami, bo sami nie potrafią określić co jest dobre i słuszne, a co nie.

Swoją drogą śmieszy mnie, kiedy ludzie pytają mnie, czy łamię wszystkie przykazania, „bo mogę”. No cóż, niektóre siłą rzeczy tak, bo to wynika z samego założenia ateizmu. Ale w przypadku innych naprawdę dekalog nie jest mi potrzebny. To raczej smutne, że oni go potrzebują, żeby nie grzeszyć.

Przypadek dziwnej logiki na koniec

Kiedyś powiedziałem bardzo religijnemu znajomemu, że Bóg mieszka w wiosce Smerfów i jeździ na różowym jednorożcu. Od razu się oburzy, że gadam bzdury, bo smerfy ani jednorożce nie istnieją. Zapytałem, czy może jakoś udowodnić ich nieistnienie, to odparł, że logika nakazuje udowadnianie ISTNIENIA a nie NIEISTNIENIA. Hmm… Ciekawe, czy na pewno dobrze przemyślał to, co powiedział?

Jeśli podoba Ci się wpis,
koniecznie zalajkuj,
skomentuj i zapisz się na