Dzisiaj jest poniedziałek, 27 września 2021
Million - od blogera do millionera
Przeczytaj całe opowiadanie

011 - Tak się nie robi!

poniedziałek, 2015-09-07552

Podobno żeby osiągnąć cel, trzeba go jasno i precyzyjnie określić i mieć wielkie pragnienie jego osiągnięcia. Nie jakieś tam lekkie chcenie tylko wręcz chorobliwe pożądanie. Ja miałem cel i jeszcze większe pragnienie. To drugie ugasiłem wodą mineralną znalezioną w lodówce. Przydałaby się jeszcze jakaś kawa, ale tej niestety nie było. Ledwo zdążyłem umyć zęby, kiedy zadzwonił telefon. Tomasz.

- Mam nadzieję, że cię nie obudziłem? - spytał, ale chyba nie oczekiwał odpowiedzi, bo kontynuował - Chciałem cię przeprosić za zamieszanie i twój czas, ale znalazłem innego człowieka do napisania książki. Jego oferta była o połowę niższa. Chyba to rozumiesz?

- Ale… - zatkało mnie. Zakręciło mi się w głowie, aż usiadłem na podłodze. Przez dłuższą chwilę miałem pustkę w głowie, chociaż kac uleciał w mgnieniu oka. Poczułem się oszukany i okradziony, chociaż tak naprawdę nie powinienem mieć ku temu powodów. Co najwyżej do jednego wielkiego rozczarowania. Ale nie, do licha. Byłem oszukany!

Miał dupek szczęście, że nie rozmawialiśmy twarzą w twarz, bo już by swojej twarzy w jednym kawałku nie miał. I nie chodzi o to, że przebujałem się dwieście kilometrów do Warszawy tylko o nadzieje, które najpierw wzbudził a potem zniszczył. Takich rzeczy się po prostu nie robi!

- Mógłbyś powtórzyć? - spytał. - Nie dosłyszałem.

Powiedziałem, że cię znajdę i wsadzę ci w dupę tę książkę tak głęboko, że okładka wyjdzie uszami. Potem wyciągnę gardłem i wsadzę w dupę jeszcze raz.

- Ja… Nie, nie rozumiem! - odparłem mając nadzieję, że nie usłyszy mojego drżącego głosu. Nie był wart tego, żeby myśleć, że mnie to aż tak bardo ruszyło. Ale na pewno słyszał. - Ciągniesz mnie przez pół kraju, umawiasz się, SAM proponujesz stawkę a potem zmieniasz zdanie. Nie sądzisz, że to nie fair?

- No… trochę tak. Ale to jest biznes. Dostałem po prostu lepszą ofertę.

- Po pierwsze to nie ja ci składałem ofertę tylko ty mi. Po drugie wydawało mi się, że ktoś taki jak ty będzie szukał najlepszej a nie najtańszej. Zakupy też robisz w Biedronce?

Nie odpowiedział.

- Mówiłeś, że sprawdzałeś różnych ludzi i ostatecznie wybrałeś mnie, bo mój styl bardzo ci odpowiada. I teraz co? Nagle w ciągu jednej nocy odkryłeś kogoś równie dobrego ale tańszego? Już zdążyliście porozmawiać i ustalić warunki? Niezły kit. Więc albo robiłeś mnie w jajo od samego początku albo ściemniasz, żeby obniżyć cenę, którą, przypominam, sam ustaliłeś! - prawie wykrzyczałem ostatnie słowa.

Trzęsły mi się ręce i nogi. Dobrze, że siedziałem, bo pewnie bym się przewrócił. Dużo wysiłku kosztowało mnie powstrzymanie się przed nawrzucaniem mu. Chociaż powinienem. Nic by to nie zmieniło, ale na pewno poczułbym się lepiej.

No cóż, przez jeden wieczór było naprawdę zajebiście, narobiłem sobie wielkich nadziei i planów. Ale, jak to się mówi, łatwo przyszło, łatwo poszło. Chociaż tu by bardziej pasowało „zbyt piękne żeby było prawdziwe”. Przynajmniej miałem jaką odmianę od rutynowej codzienności i spędziłem fajny wieczór z kumplem.

- Masz rację. Spotkajmy się za godzinę. Domkniemy temat.

- Po co? Właśnie to zrobiłeś.

- Jestem ci winien wyjaśnienie. I rekompensatę za zepsuty poranek.

- A żebyś wiedział - mruknąłem.

Jeśli podoba Ci się wpis,
koniecznie zalajkuj,
skomentuj i zapisz się na