
Darmowych potencjalnych kilerów jest sporo, ale wszystkie są powolne, albo nieintuicyjne. Jak przy nich wypada RapidRAW?
RapidRAW jest już dostępny o jakiegoś czasu i na chwilę obecną ma numer 1.4.11. Wizualnie (jeśli chodzi o ekrany i działanie paneli) bardziej przypomina Luminara. Mimo prostoty i względnej ubogości zapowiada się interesująco i ma potencjał. Jest to malutka pchełka, zajmuje około 60MB, co jest niczym w porównaniu do wielkości innych programów służących do wywoływania RAWów. Dla porównania Lightroom ma ponad 4GB, a Luminar niewiele mniej. No, ale przynajmniej nie jest przeładowany narzędziami, z których połowy nigdy nie użyjemy.
Wydaje mi się bardzo nieprzemyślany. Na pewno nie ma menu głównego, a ikonki są mało intuicyjne i dziwne porozrzucane nie tylko na ekranie, ale też w panelach. Sprawia to wrażenie, że autorzy na razie zajmują się innymi rzeczami, a porządek i logiczność zostawią na koniec.
Są miniatury zdjęć, możliwość gwiazdkowania i kopiowania ustawień, eksport zaznaczonych zdjęć. Jest nawet sortowanie i filtrowanie po oznaczeniu kolorami, ale oczywiście ukryte pod ikonką, więc zawsze kilka kliknięć więcej.
Wielkość miniatur jest domyślna i automatycznie dopasowuje się do wielkości okna (w ustawieniach można co najwyżej ustawić z grubsza: małe, średnie, duże). Ja bym jednak wolał jakiś suwak do dopasowywania rozmiaru, bo czasami potrzebuję widzieć ich dużo na raz, a czasami jakieś 2-3 zdjęcia większe do porównania.
Brakuje mi zaznaczania (x) do hurtowego kasowania. Nie ma też znanego z Lightrooma wyświetlania obok siebie zaznaczonych zdjęć. Ja korzystam z tego często.
Na dobrą sprawę jest wszystko to, co w Lightroomie, tylko inaczej poukładane. A jakoś nie jestem jeszcze w stanie uzyskać tego samego. Z pewnością dlatego, że nie działają 1:1 tak samo i trzeba się nauczyć nieco innej filozofii. No i mało wygodny jest sam interfejs - suwaki duże, wymuszając częste przewijanie paneli podczas edycji.
Jest dostęp do sporej ilości informacji wyciągniętych z exifa. Szkoda, że nie mogę wybranych wrzucić bezpośrednio na zdjęcie, jak w Lightroomie.
Nie ma histogramu, a co za tym idzie związanego z nim włącznika ostrzeżeń przed prześwietleniami i niedoświetleniami. Jest za to waveform, podobnie jak w programach do montażu wideo, który średnio się sprawdza. Wolałbym jednak histogram.
Nie ma też odszumiania. Tu Lightroom jest nie do pobicia, bo ogarnia bez problemu wysokie czułości i daje świetny efekt.
Masek ich kilka, są nawet oparte na AI (co prawda jeszcze niezbyt precyzyjne, ale w Lightroomie też nie są). Na plus trzeba zaliczyć, że w masce można użyć wszystkich dostępnych narzędzi, a w Lightroomie tylko niektórych, co jest sporym ograniczeniem, zwłaszcza przy ogarnianiu kolorów. Jednak do używania masek trzeba się przyzwyczaić, bo ich tworzenie nie jest tak intuicyjne, jak sądziłem na początku, ale po opanowaniu stwierdzam, że dają więcej możliwości.
Ciekawa jest możliwość pobrania presetów, których może jeszcze nie ma zbyt wiele, ale są za friko, podobnie jak program. Podczas ich przeglądania program pokazuje 4 nasze zdjęcia z zastosowanym efektem. Kilka kliknięć i efekt nałożony. Presety można tworzyć i zapisywać. Nie znalazłem udostępniania dla innych. Może trzeba ręcznie wysłać do autorów programu.
No dobra, skłamałem. Jest kilka narzędzi generatywnych, ale póki co chyba nie działają. Mam informację, że prace nad tym trwają. Z niecierpliwością czekam na efekt.
Teoretycznie program miał być petardą, przynajmniej tak się chwalą autorzy. A porównaniu z Luminarem jest lepiej. W porównaniu z Lightroomem jest bardzo słabo. Oczekuję efektów w czasie rzeczywistym po ruszeniu każdego suwaka. Tutaj są opóźnienia około 1-2 sekundy. Sporo, gdy chce się precyzyjnie utrafić w oczekiwany efekt, a każde ruszenie wymaga odczekania, a potem się okazuje, że jest o ciut za dużo lub za mało.
Jeśli chodzi o narzędzia, to jest chyba wszytko, chociaż prawdę mówiąc, w Lightroomie wygląda to lepiej, są sensowniej poukładane, a przede wszystkim interfejs jest mniejszy i na ekranie więcej się mieści. Tutaj trzeba co chwilę przewijać, żeby użyć innego narzędzia.
Jeśli chodzi o możliwości ustawienia programu, to jest jeszcze słabo. Prawie nic nie ma w opcjach. Ale możliwe, ze tylko ja jestem taki dziwny, że lubię ustawić pod siebie wszystko, co się da.
Widać, że program jest rozwojowy, ma kilka ciekawych pomysłów i być może wkrótce ktoś ogarnie interfejs. Najpierw jednak skupiłbym się na szybkości działania i reagowania na zmiany. Dla mnie to na razie dyskwalifikuje program, bo muszę mieć płynność pracy. Co nie znaczy, że go kasuje. Będę go obserwował i gdy osiągnie satysfakcjonującą mnie użyteczność, to z miejsca się na niego przesiadam.
W każdym razie jeśli nie pracujesz na setkach plików i potrzebujesz darmowego, małego, nieprzeładowanego i w miarę szybkiego programu, to RapidRAW mogę polecić.





