Dzisiaj jest wtorek, 28 września 2021
Maseczkowe bzduryCytaty motywacyjneDropshipping omijajcie z daleka
Skąd u mnie te robale?

Skąd u mnie te robale?

poniedziałek, 2021-04-05761Na luzie, Grafika

Robale i inne „urocze” stworzenia rysuję już od wielu lat. I chociaż sam nie zawsze jestem zadowolony z efektów, innym podobno bardzo się podobają. Zwłaszcza animacje. Poznacie historię „robali”.

Ten wpis ma więcej niż jedną stronę:
12 »

Wyobraźnię odkapslowałem w konkursie Tymbarka

Wszystko zaczęło się w 2010 roku od konkursu Tymbarka, w którym można było wygrać sporo fajnych rzeczy, a główną nagrodą był tablet Intuos od Wacoma. Wystarczyło tylko zaprojektować etykietę. Tylko tyle i aż tyle.

O konkursie dowiedziałem się w zasadzie przez przypadek na jednej z grup dyskusyjnych GoldenLine, gdzie jeden z użytkowników prosił o oddanie głosu na jego projekt. Pomyślałem, że nie będę gorszy (w sensie że dam sobie szansę, bo graficznie do wybitnych nie należę) i też spróbuję. Zwłaszcza, że nagroda główna zachęcała, a wtedy taki tablet kosztował ładny kawałek grosza.

Długo kombinowałem, co mógłbym narysować, a że akurat byłem na etapie fascynacji dziwnymi grafikami Jona Burgermana, to pomysł niejako narzucił się sam. Podobał mi się jego nieco dziecinny i niezdarny styl, z którym nawet ja bym sobie poradził. Kiedyś widziałem jego projekt puszki Coca-coli i pomyślałem, że pójdę w tym kierunku. Zresztą tego typu bazgroły, zwane „doodles” wciąż są bardzo popularne i to nie tylko na ostatnich stronach zeszytów szkolnych i ławkach.

Wziąłem ołówek, kartkę i zacząłem rysować. Trochę kresek, trochę prostych symboli, trochę elementów ze starych gier, jakieś nic nie mówiące znaczki, kilka napisów. Pojawił się nawet sygnet z mojego ówczesnego logo. Założenie było proste - miało być dużo wszystkiego, wręcz chaotycznie, żeby nie dało się tego objąć jednym rzutem oka. Obrazek zeskanowałem, poprawiłem w Photoshopie i puściłem wg zasady „Fire and Forget”. Miałem tylko nadzieję, że inspiracja nie poszła za daleko i nie będę posądzony o plagiat.

tymbark czerwony

Pyszny Tymbark

Wciąż jednak było mi mało, bo co to jest godzina pracy? Warto dołożyć drugą. Kolejny projekt był już dużo bardziej przemyślany. Zacząłem od szkicu głównego napisu, na bazie którego rozrysowałem kolejne elementy tła. Potem dodałem kilka dziwnych stworów, wszystkie obowiązkowo uśmiechnięte. Wtedy jeszcze w stylu Burgermana, ale to z nich miały wyrosnąć moje obecne „robale”. Całość również zeskanowałem i, dla odmiany, odrysowałem w Illustratorze. Chciałem mieć wszystko gładkie i sterylne. No i kolorowanie tego było dużo łatwiejsze :)

Projekt wysłałem, na GoldenLine poprosiłem o zagłosowanie (w końcu czemu nie) i zapomniałem o temacie, bo miałem inne zajęcia. Nie spodziewałem się wiele po tym konkursie, ale miałem czyste sumienie, że wziąłem udział.

tymbark pyszny

Wyniki

Po jakimś, dość długim czasie ktoś mi na GoldenLine pogratulował pierwszej nagrody. Początkowo nie wiedziałem, o co chodzi i pomyślałem, że ktoś sobie robi jaja. Ale potem przypomniałem sobie o konkursie, zajrzałem na stronę z wynikami i… faktycznie. Oba projekty zajęły odpowiednio drugie i pierwsze miejsce. Dwie wygrane w jednym konkursie! Pamiętam, że nawet ktoś zgłaszał reklamacje, że tak nie powinno być, ale w sumie regulamin tego nie wykluczał.

Znowu powróciły emocje i oczekiwanie na nagrody. Za drugie miejsce była badziewna kamerka, którą szybko opchnąłem na Allegro, ale tablet… Tego używam do dziś. I chociaż technologia poszła mocno do przodu, to nie zamierzam go wymieniać tak długo, dopóki działa.

Eksperymenty z różnymi technikami

Skoro „robale” się przyjęły, to zacząłem je rysować na szerszą skalę, chociaż główną motywacją wciąż były konkursy. Próbowałem różnych technik: wektory w Illustratorze, rysunki w Photoshopie, symulacje analogowych mediów w SAI Paint Tool. Dłubałem też analogowo akwarelami na kartach i nawet akrylami na płótnie (dwa popełnione obrazy poszły do znajomych, którym się bardzo podobały).

Niestety, paradoksalnie wraz ze wzrostem umiejętności, jakość robali była coraz słabsza. Albo moje oczekiwania były coraz większe. W każdym razie większość od razu po ukończeniu wylądowała w archiwum. Plusem tej dłubaniny jest to, że każda kolejna coraz mniej przypominała prace Jona Burgermana. Powoli wyrabiałem swój własny styl.

hell robale ognie piekielne

freedom multitasking

Inne konkursy

Udział wziąłem w kilkudziesięciu. Wszędzie tam, gdzie dało się w jakiś sposób wcisnąć „robale”. Nie wszystkie wygrywałem, ale wystarczająco wiele, żeby brać w nich udział. Najlepiej jednak zapamiętałem dwa, bo były dla mnie dosyć istotne.

W konkursie Gurupy zrobiłem grafikę na tapetę. Męczyłem ją ponad tydzień, bo miała zawrotną wielkość 14764x10828 pikseli, a mój ówczesny komputer szybkością nie powalał. W dodatku rysowałem w Photoshopie, bo chciałem uzyskać „malarski” efekt, więc wektory odpadały. Zająłem drugie miejsce, a nagrodą był wydruk tapety (naprawdę świetnie widać szczegóły), która powędrowała do osiedlowego domu kultury, oraz wydruki tej i dwóch innych prac na płótnie. Wszystkie trzy wciąż zdobią mi ściany, ale ta jest moją ulubioną.

Zresztą większość przedstawionych tu prac możecie u mnie zamówić jako wydruk na płótnie lub tapecie.

underwater

Drugi konkurs to Antalis Design Awards 2017 i chociaż zająłem dopiero trzecie miejsce, to jednak samo wydarzenie było bardzo prestiżowe, a statuetkę dostałem z rąk samego Andrzeja Pągowskiego (jestem pewien, że większość z Was kojarzy tego człowieka). Podobno tapeta wisi w jakimś biurze w Berlinie. Miałem dostać od organizatora konkursu zdjęcie z realizacją, ale chyba o mnie zapomniał.

robale

Ten wpis ma więcej niż jedną stronę:
Następna strona »
12 »
Jeśli podoba Ci się wpis,
koniecznie zalajkuj,
skomentuj i zapisz się na