Dzisiaj jest wtorek, 25 września 2018
Cytaty motywacyjneDlaczego jesteś głupi, chory i biedny?Od blogera do millionera
Pracoholizm na swoim czy korzystanie z życia na etacie?

Pracoholizm na swoim czy korzystanie z życia na etacie?

wtorek, 2018-03-204775własny biznes

Często spotykam się ze stwierdzeniem, że praca na etacie jest lepsza, bo urlop, bo chorobowe, bo czasami jakieś dodatki (znajomy ma karnet na siłownię za 50zł miesięcznie i prawie sika ze szczęścia), bo praca tylko 8 godzin i fajrant. A na freelance siedzisz od rana do wieczora i dłużej, nie masz urlopów, weekendów i często zarabiasz niewiele więcej niż na etacie (bo wszystkim się wydaje, że w chwilą przejścia „na swoje” już od pierwszego dnia dolary same lecą z nieba).

Babeczka pochodzi z banku zdjęć Fotolia

#Człowiek gotów jest zrezygnować z przyszłych większych korzyści na rzecz bieżących i niewielkich, byle szybko
Zatweetuj

Człowiek to takie dziwne stworzenie, które oczekuje natychmiastowych efektów i jest gotowe zrezygnować z przyszłych, większych korzyści na rzecz bieżących i niewielkich. Rzecz normalna, tak jesteśmy podobno zaprogramowani. Sam długo nie mogłem przestawić się na inny sposób myślenia. A dla wielu w ogóle nie jest zrozumiałe, jak można harować przez kilka lat nie mając efektów i nawet nie wiedzieć kiedy i czy w ogóle będą. Przecież trzeba zarabiać już teraz! Pewnie dlatego Janusze Byznesu kręcą szemrane interesy, żeby tylko szybko się dorobić.

Zauważcie jednak, że wiele osób, które podjęły ryzyko zbudowania czegoś na solidnych podstawach, przez pierwsze lata ciężko harują, żeby potem spijać śmietankę ze swoich początkowych inwestycji: ciężkiej pracy, czasu, pieniędzy, trudu i wyrzeczeń.

Opowiem Wam historię znajomego moich rodziców

#uczciwy #człowiek powinien #pracować normalnie na #etacie zamiast #kombinować
Zatweetuj

Lata 80-te. Gimby nie znajo, ale kto pamięta, ten wie, jak było. Na mieszkania czekało się latami, sublokatorzy, PRL, zakłady pracy itp. Prawie zero własnej inicjatywy. „Prawie”, bo znajdowali się ludzie, którzy mimo wszelkich przeciwności, próbowali rozkręcać coś swojego. Na przykład butiki, przez co w wielu kręgach „zwykłych ludzi” nie byli zbyt poważani. Może przez zawiść. Może uważali, że uczciwy człowiek powinien pracować normalnie na etacie zamiast kombinować. Bo często było to postrzegane właśnie jako kombinowanie i to w najbardziej negatywnym znaczeniu. Bo owszem, żeby sobie wtedy radzić, trzeba było dużo kombinować, co nie znaczy, że nieuczciwie. Przecież i tak kombinował prawie każdy!

Znajomy rodziców miał właśnie taki butik. Mieszkał przez wiele lat w ruderze, przy której dzisiejsze slumsy to szczyt luksusu. Coś tam kombinował, coś tam zarabiał, ale zamiast korzystać z kasy i życia, ciągle tą kasę inwestował w coraz to inne rzeczy. Rodzice się trochę nabijali, bo sami dostali w końcu mieszkanie w bloku po kilkunastu latach oczekiwania. Sprzedali samochód i całą bieżącą kasę pakowali w wykończenie, wystrój itp.

Po kilku latach ten znajomy za własne (żaden kredyt mieszkaniowy, żadne oczekiwania ze spółdzielni) kupił 3-piętrowy domek jednorodzinny w nowiutkiej dzielnicy. Po kolejnych latach następny. Teraz żyje sobie wygodnie, a emeryturę ma z własnych inwestycji. Tymczasem wszyscy inni wciąż mieszkają w tych samych blokach. Super, no nie?

A jak jest teraz?

#Freelancerów traktuje się nieufnie, bo co to za #praca, jak się cały dzień siedzi w domu i gra na #komputerze?
Zatweetuj

Bardzo podobnie. Do freelancerów podchodzi się nieufnie, bo co to za praca, jak się cały dzień siedzi w domu i gra na komputerze? Bo przecież komputer służy wyłącznie do gier, prawda? Jeśli nie zarabia grubego hajsu, to znaczy, że to tylko zabawa i powinien wrócić na etat. Z drugiej strony jeśli zarabia, to znaczy, że ukradł, bo nikt uczciwą pracą nie może tyle zarabiać. A jak jest kasa, to trzeba ją jak najszybciej wydać (bynajmniej nie w sensie inwestowania). Tyle lat a mentalność ta sama...

Przyznaję się bez bicia, siedzę w domu, pracuję przy komputerze i chociaż zarabiam dużo więcej niż średnia krajowa, to wciąż nie tyle, ile bym chciał i być może powinienem. Freelance daje mi jednak wiele innych, niematerialnych korzyści:

  • nie mam wkurzającego szefa
  • samej pracy mam relatywnie mało, dużo czasu przy komputerze przeznaczam na samorozwój, mam czas na uczenie się nowych rzeczy
  • realizuje własne projekty np. rozwijam CMS, prowadzę bloga, który chociaż sam na siebie nie zarabia, to sprowadza mi nowych klientów
  • mogę sobie wyjść w środku tygodnia czy nawet bez błagania o urlop wyjechać na konferencję albo targ
  • robię tylko to, co lubię i nikt mnie nie zmusza np. do wyklejania samochodów, bo akurat jest przestój w projektowaniu
  • bez problemu mogę sobie pozwolić na jakiś ekstra gadżet
  • buduję i utrwalam swoją markę

A co Ty preferujesz? Wyjść z pracy o 16 i mieć wszystko z głowy, czy pracować dla siebie i na siebie?

Jeśli podoba Ci się wpis,
koniecznie zalajkuj,
skomentuj i zapisz się na