Dzisiaj jest sobota, 13 lipca 2024
Spróbuj czegoś nowegoDLACZEGO logo musi być wektorowe?Stwórz sobie własną chmurę tagów
Pokój Jane Fondy

Pokój Jane Fondy

wtorek, 2024-02-271477Na luzie, Video, DaVinci Resolve

Ekspresowo nakręcony film. Scenariusz pisany na szybko i bez konsultacji, aktorzy bez przygotowania i tylko pół dnia zdjęciowego. Czy to się mogło udać?

Niedawno odbył się pokaz moich filmów mikrometrażowych (bo są zbyt krótkie nawet na krótkometrażowe) i zaszła konieczność pilnego dokręcenia jednego filmu, żeby można było coś pokazać widzom. Od dłuższego czasu miałem pustkę w głowie i prawdę mówiąc nie za bardzo nastrój do kręcenia czegokolwiek. Ale Monika uparła się, że musi coś jeszcze być i narzuciła adaptację opowiadania Jonathana Carrolla. O ile lubię go czytać, o tyle za Chiny Ludowe i okolice, nie byłem w stanie przekuć tego jakąkolwiek koncepcję na film.

Plakat - Aneta Nieścior
proj. Aneta Nieścior

To nierealne!

W dodatku Monika uparła się na absurdalnie nierealny termin kręcenia ujęć. Zgodziłem się, ale warunkiem było przygotowanie przez nią scenariusza. O temacie rozmawialiśmy w poniedziałek, aktorzy z amatorskiego teatru umówieni na sobotę rano, a dopiero w piątek rano dostałem scenariusz, który… był bardziej teatralny niż filmowy. Tyle dobrego, że po prostu wyciągnęła z opowiadania to, co warto pokazać. Ale i tak trzeba było napisać go od nowa, co udało mi się zrobić dopiero na piątkowy wieczór. Do soboty i tak nikt się z nim nie zapoznał. O ile w przypadku Portretu rodzinnego improwizacja miała sens i nawet wyszła lepiej niż moja pierwotna koncepcja, o tyle tutaj jednak trzeba trzymać się planu, a zwłaszcza dialogów, których jednak trochę było.

Kręcimy

Spotkaliśmy się w tym samym miejscu, gdzie nagrywaliśmy poprzednie filmy:

Historia kryminalna
Portret rodzinny

No i właśnie przez te dialogi męczyliśmy się pół dnia, bo jednak nie wszystko da się ogarnąć inteligentnymi cięciami. Aktorzy więc działali szkolną metodą 3xZ: zakuć, zagrać, zapomnieć. Na szczęście dali radę, zwłaszcza w ostatniej scenie, którą zrealizowaliśmy bez cięcia. Szacun.

Większość ujęć kręciłem z ręki małym aparatem. Programowa stabilizacja w DaVinci Resolve uświadomiła mi, że koniecznie potrzebuję jakiegoś gimbala, bo w niektórych miejscach obraz „pływa”. Akurat w tym filmie jest do dopuszczalne ze względu na piekielny klimat i można to uznać za zabieg artystyczny, ale w innym już nie da rady. Gimbal musi być.

Nagraliśmy 4 sceny, z czego trzy w jednym pomieszczeniu. Dźwięk nagrywałem zewnętrznym mikrofonem na komórkę, bo niestety nie chce współpracować z aparatami Fuji, ale czego oczekiwać od taniej chińszczyzny? Programowo odszumiłem co się dało, ale efekt pogłosu z niewielkiego pomieszczenia został.

Backstage - Monika Gądor Backstage - Monika Gądor Backstage - Michał Balcerek
fot. Monika Gądor, Michał Balcerek

Magiczne maski

Montaż oczywiście w DaVinci Resolve. I oczywiście na moim starym kompie, który już ledwo ciągnie bardziej skomplikowane tematy. A tym razem mocno go obciążałem narzędziem Magic mask, które naprawdę robi robotę, dzięki czemu nie trzeba używać green screena. Wystarczy kilkoma maźnięciami mniej więcej zaznaczyć to, co ma zniknąć i to, co ma zostać. Resztę mozolnie (i długo) zrobi algorytm AI.

Co prawda na filmie widać kilka niedoróbek, ale biorąc pod uwagę, że używaliśmy wyłącznie czerwonego światła, a w sali panował półmrok, to i tak wyszło nieźle. Tylko długo. To jednak spore wyzwanie dla mojego komputera.

Dzięki czerwonym lampom koloru w zasadzie nie musiałem ruszać. Nie chciałem używać mocniejszego białego, żeby za bardzo nie pokazywać tła. Ale już wiem, że dzięki magicznym maskom nie trzeba się tym przejmować. Poradzą sobie.

To mój najdłuższy film

Przynajmniej na chwilę obecną. Pewnie byłby dłuższy, gdybym dodał kilka „pustych” ujęć, ale jestem minimalistą i tak samo, jak w książkach cenię esencję (opisy przyrody zazwyczaj omijam), tak w moich produkcjach jest tylko to, co ważne i wnosi konkret. Widzowie na pokazie stwierdzili to samo. I chyba im się podobało (albo tylko tak mówili), chociaż ja sam mam mieszane uczucia, bo to jednak nie jest mój klimat. Wolę robić slapsticki i powoli krystalizuje mi się kolejny pomysł. Może to w końcu będzie coś, co przekroczy 10 minut?

W ogóle to jestem bardzo zaskoczony frekwencją. Spodziewałem się kilku znajomych, a sala była pełna. Dziwne i dla mnie niezrozumiałe.

Pokaz filmów - Natalia Derlukiewicz Pokaz filmów - Natalia Derlukiewicz Pokaz filmów - Natalia Derlukiewicz
fot. Natalia Derlukiewicz

Swoją drogą w filmie jest jeden, bardzo istotny błąd. Ale ze względu na fakt, że jego poprawa i ponowny eksport wymagałby od generowania od nowa magicznych masek, odpuściłem sobie. Kto go znajdzie, niech się podzieli w komentarzu.

Jeśli podoba Ci się wpis,
koniecznie zalajkuj,
skomentuj i zapisz się na