
Czy studia są komukolwiek potrzebne? Czy można się tam nauczyć potrzebnych rzeczy? Czy papier magistra w ogóle się dzisiaj do czegoś przydaje?
Grafikę nagłówkową narysowało AI
Temat jest na tyle ciekawy, że stał się inspiracją wielu dyskusji na grupach internetowych, a także poniższego wpisu.
I wciąż powstają nowe. Studia są coraz łatwiejsze, prób wejścia coraz niższy, dostanie końcowego papierka to pryszcz. Znajomi pracujący na uniwerkach mówią, że z roku na rok studenci mają w głowach coraz mniej, a uwalić ich nie można, bo trzeba by wszystkich, bo pensum. A kogo potem uczyć?
Poziom studiów jest więc zaniżany. W dodatku na niektórych uczelniach prywatnych papier magistra można wręcz kupić (czym niejednokrotnie chwalili się znajomi patrząc ironicznie na tych, którzy „marnowali czas” na naukę). Nie ma co ukrywać, spadła wartość wykształcenia, teraz każdy cieć jest magistrem. Polecam opowiadanie „Dokąd jedzie ten tramwaj” Janusza Zajdla.
Paradoksalnie dyplom bywa czasami przeszkodą w zdobyciu pracy, zwłaszcza tam, gdzie wysokość pensji jest uzależniona od wykształcenia. Jeśli jest to zajęcie niewymagające tego wykształcenia, to taniej jest zatrudnić kogoś bez dyplomu. Znajomi wyjeżdżający „za chlebem” mówili, że lepiej się nie przyznawać do mgr, bo nawet na zmywak nie przyjmą. Zresztą u nas też w wielu przypadkach bardziej liczy się doświadczenie niż „papier” (chociaż i tu spotkałem się z jednym wyjątkiem i to w agencji reklamowej, która uważa się za najlepszą w Lublinie, a w praktyce klepiącej masówę).
W czasach, kiedy mało kto pracuje w swoim zawodzie, studia to zazwyczaj strata czasu. Mi dyplom ani razu się nie przydał, a wiedza inżynierska wyniesiona z uczelni już dawno wyparowała. Za to nauczyłem się myśleć, kombinować i szukać, co o wiele bardziej przydaje się w życiu. Nie raz miałem sytuację, kiedy mój były szef przychodził z jakimś pytaniem i czekał aż mu wyguglam odpowiedź (w końcu nie muszę wiedzieć wszystkiego). A mógłby to zrobić szybciej sam.
Na grupach dyskusyjnych wciąż często zadawane są banalne pytania, a oczekiwanie na odpowiedź trwa dłużej niż wyświetlenie wyników w Google. Kiedyś co prawda trzeba było umieć odpowiednio sformułować pytanie, ale teraz AI bez problemu rozpoznaje zwykłe pytania i często nawet zna poprawne odpowiedzi. Więc to chyba po prostu lenistwo.

Grafikę narysowało AI
Założę się jednak, że wielu uzna to za minus. Otóż rozbudziła się we mnie chęć do dalszego zdobywania wiedzy, tym razem już na interesujące mnie i przydatne w życiu tematy. Może to dlatego, że nauczyciele w szkole średniej nie umieli mnie zaciekawić, a może musiałem do tego po prostu dojrzeć. Niemniej faktem jest, że gdybym zamknął się na rozwój, dalej siedziałbym na marnym etacie i bał prosić o podwyżkę. Nie jest to więc korzyść bezpośrednia z ukończenia konkretnego kierunku, a raczej ogólny rozwój intelektualny.





