Dzisiaj jest poniedziałek, 27 września 2021
Million - od blogera do millionera

004 - O co w końcu chodzi?

czwartek, 2015-08-13598

Tomasz nie wyglądał na werbującego ani do MLM ani do Służb Specjalnych. Z drugiej strony oni chyba nigdy tak nie wyglądają, prawda? Miałem nadzieję, że o nerkę też nie chodziło, chociaż zaswędziała ostrzegawczo. Ani tym bardziej o wkręcenie w jakieś przestępstwo.

- Widzę, że się niecierpliwisz, przejdźmy więc do ciebie. Nie miej mi za złe, że się przygotowałem, ale zanim zadzwoniłem, trochę się o tobie poszperałem w internecie. A jakoż że umiem łączyć i analizować fakty, to mi wystarczyło.

Brzmiało groźnie. Jakieś wcielenie Sherlocka Holmesa czy co?

- Jesteś freelancerem - kontynuował, - robisz dużo różnych rzeczy i lubisz eksperymentować. A jako że nie masz kompleksów, to się tym chwalisz. Wnioskuję, że jesteś człowiekiem bezpośrednim, szczerym i nie owijasz w bawełnę. Podobnie jak ja, korzystasz z okazji. Różnica tylko taka, że na dużo mniejszą skalę. Dobrze zarabiasz?

- Nie narzekam - odparłem wymijająco. A więc jednak jakiś werbunek. Tylko do czego?

- Ależ owszem, narzekanie też gdzieś się przewinęło. Zresztą gdybyś dobrze zarabiał, raczej nie zainteresowałbyś się moją ofertą i nie przyjechał w ciemno.

- Jak powiedziałeś, lubię eksperymentować i korzystam z okazji. Jeśli ktoś płaci za przejechanie się pociągiem i rozmowę, to czemu nie.

Tomasz zaśmiał się i pokiwał głową z aprobatą. Rozejrzał się za kelnerem, przywołał go skinieniem ręki i zamówił jeszcze dwie mrożone kawy. Dobrze że samej kofeiny jest w nich niewiele, bo serducho z pewnością by zaprotestowało. Za to dodatki przepyszne. Chyba się starzeję…

- Słusznie. Ale to akurat sprawa drugorzędna, chociaż na pewno będzie miała wpływ na twoją decyzję. Mnie tak naprawdę interesuje twoje pisanie. Zarabiasz coś na tym?

- Nie traktuję tego zawodowo - odparłem. Nie żebym nie chciał, ale do bycia drugim Kominkiem nie miałem warunków ani jakiejś specjalnej potrzeby. - Piszę hobbistycznie, bo sprawia mi to przyjemność a zysk mam pośredni. Na bloga łapię potencjalnych klientów.

- Jak mnie.

- Tego jeszcze nie wiem. Na razie krążysz wokół tematu a ja wciąż nie wiem o co ci chodzi. Bo na pewno nie o wpis reklamowy na blogu, takie rzeczy załatwia się e-mailowo. Ostatecznie przez telefon i Skype. Z całym szacunkiem, ale z mojego punktu widzenia obecna sytuacja nie wygląda dobrze.

- Masz rację. Czasami za bardzo się wczuwam w rolę sprzedawcy a przecież tym razem to ja kupuję.

Po plecach przeszedł mi dreszcz.

- Chciałbym, żebyś napisał książkę.

Skomentuj

Czytaj dalej