Dzisiaj jest wtorek, 28 września 2021
Million - od blogera do millionera

038 - Pudełko od Tomasza

piątek, 2016-01-01610

- To przecież ze dwa tygodnie jazdy! - zaskoczony zatrzymałem się na środku dworca. Jakaś kobieta porządnie zaklęła prawie wpadając na moją walizkę. Nawet zamachnęła się torebką, ale chyba doszła do wniosku, że jej zawartość jest cenniejsza niż ja.

- Tydzień - sprostował Tomasz. - Są różne pociągi a my pojedziemy ekspresem.

- Wciąż długo - zauważyłem.

- No wiem - westchnął - ale co ja na to poradzę? Samochodem może byśmy zyskali dzień, ale nasze siedzenia mogłyby tego nie wytrzymać. Poza tym są rejony, do których obcy nie powinni się zapuszczać a ja nie znam drogi. Tu pojedziemy sobie wygodnie. Większość spraw załatwię przez internet i zajedziemy akurat na finał.

- Mają tu internet? - zdziwiłem się. Jakoś trudno mi było przyjąć do wiadomości, że Rosja jest bardziej rozwiniętym krajem niż Polska.

- I to jeszcze jaki. Śmiga jak w domu.

Nie musieliśmy się zbytnio spieszyć, poszukałem więc jakiegoś sklepiku spożywczego i kupiłem wodę, bo organizm kategorycznie domagał się wilgoci. Po kilku łykach pożałowałem, że nie wziąłem czegoś innego. Nie spodziewałem się, że coś, co w zasadzie powinno być bez smaku, może być takie syfiaste. Ja rozumiem, że są różne ujęcia, ale to chyba było przy sławojce. Powstrzymałem odruchy wymiotne ale butelkę zaraz wyrzuciłem. Może w pociągu będą mieli coś lepszego. Aż dziw, że kilkanaście lat temu, po imprezach w akademiku nie gardziło się nawet wodą z kwiatków. Człowiek zrobił się taki wybredny na starość.

Nigdy nie jechałem Koleją Transsyberyjską (co nie jest dziwne zważywszy, że w Rosji też byłem pierwszy raz), ale zdjęcia mi się przewinęły, nie wyglądały zachęcająco. W długim korytarzu były piętrowo nawciskane łóżka a namiastkę prywatności dawały tylko zasłonki. Dla wycieczki szkolnej czy drużyny sportowej to nie problem, ale dla introwertyka już tak. Nie wiem, czy dwa dni bym wytrzymał. Tym bardziej, że jak czytałem, możliwości utrzymania higieny są dosyć ograniczone. Pod koniec podróży musi tu nieźle walić. Rosjanie muszą być naprawdę twardzi, skoro wytrzymują tydzień albo nawet dwa.

Zdziwiłem się jednak wchodząc do dwuosobowego przedziału. I to takiego raczej wypasionego. Płaski telewizor, łazienka, lodóweczka (niestety pusta). Ciekawe, jak w takim razie wygląda sławny Orient Ekspress uważany za szczyt luksusu.

Zastanawiałem się, jak Tomaszowi udało się załatwić miejscówkę w kilka godzin. Ja rozumiem, że kasa może zdziałać wiele, ale to przecież nie są miejsca dostępne dla każdego i chyba są rezerwowane odpowiednio wcześniej, żeby nie wozić powietrza. Na moje pytanie uśmiechnął się tylko tajemniczo i zaczął rozpakowywać walizkę.

- Popilnuj gratów - powiedział w końcu, - ja muszę załatwić jeszcze jedną sprawę. Za dwie godziny ruszamy.

- No to nieźle się wstrzeliliśmy. Jak często kursuje ten pociąg?

- Prawie codziennie.

- Aha.

Tomasz wysiadł a ja włączyłem komputer (internet faktycznie śmigał jak w domu), żeby się trochę dokształcić na temat naszego obecnego środka transportu. Większość informacji pochodziła z blogów podróżniczych. Tak jak myślałem, fajna przygoda dla kogoś, kto lubi spędzać dużo czasu w tłumie obcych ludzi, nie ma przy sobie nic cennego a higienę traktuje dosyć pobieżnie. Kolejny raz pożałowałem, że nie wziąłem aparatu, bo widoki zapowiadały się nieprzeciętne. Ale podczas pakowania kierowałem się przede wszystkim optymalizacją. Może ten w telefonie okaże się na tyle dobry jak go reklamują. Chociaż to i tak nie to samo co lustrzanka.

Tomasz wrócił tuż przed odjazdem. Miał ze sobą dwa pudełka. Jedno podał mi.

- Zobacz, złóż, trzymaj w pobliżu, nikomu nie pokazuj.

Otworzyłem pudełko. W środku był pistolet.

Skomentuj

Czytaj dalej