Dzisiaj jest poniedziałek, 27 września 2021
Million - od blogera do millionera

003 - Kim jest Tomasz

poniedziałek, 2015-08-10628

Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to na pewno chodzi o pieniądze. Ja dla odmiany dokładnie wiem, o co mi chodzi. O pieniądze właśnie. Możliwość zarobku była decydującym argumentem, żeby się jednak spotkać z panem Tomaszem.

Mieliśmy zarezerwowany stolik w Srebrnej Tacy. Na szczęście w środku, bo na zewnątrz było zdecydowanie zbyt gorąco chociaż dopiero dochodziło południe. W odróżnieniu od wielu innych lokali klimatyzacja działała tak fajnie że zamiast Syberii panował tylko delikatny chłód, dzięki czemu człowiek się nie pocił a jednocześnie miał ochotę na coś zimnego do picia.

Nie byłem zaskoczony tym, że zjawiłem się pierwszy (wolę być wcześniej niż się spóźnić) ale nie musiałem czekać długo. Zdążyłem tylko zamówić mrożoną kawę, kiedy przyszedł pan Tomasz. Przywitał się, skinął głową na kelnera i w ciemno zamówił to samo. Wyczułem, że chce utworzyć tak zwany raport, ale olałem to. Powiedzmy, że jestem na to uodporniony.

Nie umiem oceniać wieku ludzi, przez co większość kobiet nienawidzi mnie z całego serca. Może dlatego, że sam czuję się młodo, mimo zbliżającej się czterdziestki. Co ciekawe, mi zazwyczaj ludzie odejmują parę lat. Może więc coś jest w tym powiedzeniu, że facet ma tyle lat na ile się czuje. Pan Tomasz wyglądał młodziej niż się spodziewałem, ale dzieciakiem na pewno nie był. Bił od niego spokój związany z doświadczeniem życiowym i, z pewnością, biznesowym. Oszacowałem go więc na wiek zbliżony do mojego i zadowolony wypiłem kilka łyków kawy. Szybko zresztą zaproponował przejście na „ty”, żeby nie tworzyć niepotrzebnie sztywnej atmosfery.

Był przystojny i stwierdzam to obiektywnie, żeby nie było że coś ze mną nie teges. Co prawda kobiety się na niego nie rzucały, ale z pewnością wiele by nie odmówiło. Możliwe, że do samej fizjonomii dochodziła postawa z której czuło się dostojeństwo ale z dużą dozą wyluzowania i pewności siebie. Na strojach też się nie znam, ale jasna marynarka wyglądała na bardzo drogą. Nie sprawiała jednak wrażenia sztywniackiej tylko prostu swobodny, codzienny, idealnie dopasowany ubiór.

Żeby wprowadzić mnie ogólnie w temat, Tomasz (już nie pan) zaczął od krótkiego życiorysu, na tyle banalnego, że mógłby należeć do każdego z nas. W zasadzie mógł być nawet moim kumplem z podstawówki. Szybko przeszedł do spraw bieżących:

- Jestem przede wszystkim inwestorem. Kupuję tanio, sprzedaję drogo, w międzyczasie zasiadam w radach nadzorczych i dbam o to, żeby firma przynosiła zyski. Staram się korzystać z każdej okazji i bez wahania biorę to, co dostaję od życia. Tu chyba jesteśmy podobni - uśmiechnął się.

- To znaczy?

- Jesteś tu a więc skorzystałeś z okazji.

- Powiedzmy, że nie miałem nic do stracenia, zresztą kupiłeś mój czas. A mi bardzo pasuje spędzić go inaczej niż zazwyczaj.

- Oczywiście. Podoba mi się to. Ja też nie lubię rutyny. Dlatego robię to co robię. A że robię to dobrze, to jestem jednym z najbogatszych Polaków.

Wzruszyłem ramionami. Pedzio czy co? Faceci zazwyczaj chwalą się takimi rzeczami przed panienkami, żeby im zaimponować. I co jeszcze? Zaprosi mnie na przejażdżkę swoim kabrioletem?

Tomasza chyba rozbawiła moja reakcja, bo się zaśmiał. W każdym razie nie wyglądał na zawiedzionego.

- No dobrze, mniejsza z tym. Po prostu chciałem, żebyś miał jasność, chociaż nie musisz mi wierzyć, bo pewnie i tak nigdy o mnie nie słyszałeś. A o Kulczyku ostatnio piszą wszyscy. Szkoda człowieka.

- Nie każdy ma potrzebę bycia celebrytą. To dobre dla tych, którzy muszą sobie zrekompensować jakieś kompleksy. Ja przynajmniej nie muszę chodzić ze stadem ochroniarzy i ukrywać się przed paparazzi. Czy wiesz, że ludzie z pierwszych stron Forbesa nie są nawet w pierwszej setce najbogatszych? Ci naprawdę bogaci bardzo cenią sobie swoją prywatność.

Cóż, mówić może każdy, zafundować przyjazd i zamówić stolik również. Swobodna elegancja, piękne gadki, wysokie napiwki i już ofiara złapana. No właśnie, tylko ofiara czego? MLM raczej odpadło. Byłem na kilku spotkaniach i poznałem sztuczki, którymi od samego posługiwali się prowadzący. Tomasz poza raportem nie użył jeszcze żadnej. Chyba, że to coś nowego. Albo…

Czyżby szpieg?

Skomentuj

Czytaj dalej