Dzisiaj jest czwartek, 15 kwietnia 2021
Million - od blogera do millionera

023 - Trzeba mieć w życiu jakiś cel

poniedziałek, 2015-10-19526

Skończyliśmy śniadanie i wróciliśmy po nasze rzeczy. Wcisnąłem jakoś do plecaka wczorajsze ubranie. Możliwe, że Tomasz swoje traktował jako jednorazowe i po prostu wyrzucał, ale ja jeszcze nie byłem milionerem. I nie wiadomo, czy w ogóle będę. Postanowiłem, że na każde następne spotkanie będę brał większy plecak i bieliznę na zmianę. I paszport. Z tym człowiekiem nigdy nic nie wiadomo a wczoraj wspominał coś o Bogocie. Kurcze, co się może przydać w Bogocie człowiekowi, który tylko raz był za granicą i to tylko kilka dni w Irlandii?

Kilka minut później oddawaliśmy w recepcji klucze. Na dworze świeciło słońce, wczorajsze kałuże powoli wysychały. Wciąż jednak po niebie pełzały chmury dając do zrozumienia, że to jeszcze nie koniec.

- Tak się zastanawiałem, czy ty nie będziesz stratny rezygnując z udziałów?

- Oczywiście, że będę. Ale nie zawsze na wszystkim da się zarobić. Ale jak mówiłem, szkoda czasu i nerwów. Czasami trzeba odpuścić i zająć się czymś innym, co mi to zrekompensuje.

- Dużo w plecy?

- Lepiej, żebyś nie wiedział - uśmiechnął się.

Znowu wjechaliśmy na piętnaste piętro i znowu trzymałem się kurczowo poręczy. Znowu też zostałem zignorowany przez recepcjonistkę, kiedy Tomasz załatwiał swoje sprawy. Dzisiaj już nie wydawała się taka seksowna. Raczej zołzowata. Ja rozumiem, że jest ludzką odmianą firewalla, ale bez przesady. Jest też w pewnym sensie wizytówką firmy.

Na szczęście to nie moja firma i nie mój problem. Też ją olałem, usiadłem wygodnie na fotelu i odpłynąłem w marzenia, bo w sumie czemu nie. O książce nie chciało mi się teraz myśleć. Jeszcze będzie na to czas.

Chyba się zdrzemnąłem, bo nie słyszałem, żeby Tomasz wychodził. Otworzyłem oczy, kiedy mnie szturchnął. Wcale nie wyglądał, jakby stracił jakąś kasę, wręcz przeciwnie. Zjechaliśmy na dół.

- Co teraz? - spytałem.

- Ja wracam po samochód a ty może zostań sobie jeszcze jeden dzień. Kiedy byłeś ostatnio w Poznaniu?

- W zasadzie to chyba nigdy. Raz przejazdem.

- No to pozwiedzaj, jest tu kilka fajnych miejsc do zobaczenia. Podróżowanie wyłącznie w interesach jest bez sensu, jeśli tylko jeździsz od biura do biura i na lotnisko. Ja zawsze w nowym miejscu zostaję przynajmniej dwa dni dłużej. Ktoś kiedyś powiedział, że nie chce być bogaty, bo trzeba mieć w życiu jakiś cel, do którego może dążyć. Zupełnie jakby kasa była celem sama w sobie. Ja tam wolę być bogaty i zobaczyć wszystkie ciekawe miejsca na świecie. Co to za przyjemność z życia, kiedy się nie żyje?

- I jak ci idzie?

- Nie jestem nawet w połowie. To akcja na całe życie. No chyba, że mi się znudzi i zacznę robić coś innego. To co? Przedłużę ci hotel? Nie będziesz mi potrzebny przez jakiś czas.

- Dzięki, ale przejadę się z tobą do Konina. Mam tam rodzinę, której dawno nie widziałem.

Poszliśmy na dworzec. Tomasz kupił bilety a ja minerałki na drogę i przeszliśmy na peron. Do odjazdu mieliśmy jeszcze prawie godzinę, ale pociąg był już podstawiony. Zajęliśmy miejsca. Doszedłem do wniosku, że w sumie mógłbym zostać dzisiaj w Poznaniu a dopiero jutro w Koninie, ale już mi się nie chciało wszystkiego odkręcać. Zresztą samemu to nie zabawa. Lubię samotność, ale kiedy robię coś konkretnego, na przykład piszę lub rysuję. Zwiedzanie jest zdecydowanie przyjemniejsze w towarzystwie.

- Weź mi powiedz o co chodzi z tym spaniem i żałowaniem. Skoro to nie ty się do mnie dobijałeś w nocy to kto?

- Iwona.

Skomentuj

Czytaj dalej