
Duża cyferka i dużo nowości, z czego jedna na pewno spodoba się fotografom, chociaż póki co Lightrooma chyba jeszcze nie zastąpi. Aktualizacja obejmuje również ulepszenia w zakresie AI, kolorystyki i zarządzania projektami.
Zakładka służąca do importowania, zarządzania i edycji zdjęć (w tym formatów RAW). Umożliwia wywoływanie RAW, obróbkę podstawową i na węzłach, więc wszystko to, co robiliśmy z filmami. Chyba czytają mi w myślach, bo już od dawna mówiłem, że narzędzia do kolorów w DaVinci biją na głowę to, co mamy w Photoshopie czy Lightroomie. Co najważniejsze, narzędzia działają błyskawicznie, czego mi zawsze brakowało w innych programach np. Luminar.
Wymaga jednak dopracowania, bo moje RAWy z Fuji na „dzień dobry” są jakieś dziwnie różowe w światłach. Trzymam kciuki za rozwój tej zakładki.
Teraz można na bieżąco sprawdzać, czy nie walimy byków podczas wprowadzania 3-literowego słowa. Podkreślenie błędów będzie widoczne w edytorze, jak też na ekranie projektu. Co więcej, dostępny jest polski słownik.
Świetna sprawa jeśli musimy dobrać jakiś do wyświetlanego tekstu. Do tej pory robiło się to trochę na czuja, teraz obok pola wyboru fontu pojawiła się nowa ikonka i na bieżąco możemy sprawdzić efekty na domyślnym (lub własnym) napisie testowym (np. „Zażółć gęślą jaźń”) i dopiero wtedy podjąć decyzję co do wyboru.
Jak każdy program tego typu, mocno stawia na rozwój i użyteczność AI. Tym razem jest to inteligentne śledzenie obszarów i ulepszone narzędzia do retuszu oraz narzędzia do szybkiego retuszu i poprawy wyglądu portretów. Oczywiście także do fotografii. Dodatkowo jest też opcja postarzania (działa naprawdę świetnie) czy zmiany kształtu twarzy (działa jeszcze lepiej). Gdy jeszcze AI będzie rozpoznawać polską mowę i zamieniać na aktywny tekst, to już będzie sztos.
Jest za to narzędzie w drugą stronę (chociaż chyba też bez polskiego języka), dzięki któremu jeden z kilku lektorów odczyta tekst. Można też użyć 20-sekundowej własnej próbki, na podstawie której program nauczy się nowego głosu i będzie nim nawijał jak własnym.
Przyznam, że nigdy wcześniej o nich nie słyszałem, chociaż na pewno widziałem. To proste, wektorowe animacje oparte na formacie JSON. Są małe, szybkie i skalowalne. I nie trzeba już męczyć Fusion, żeby zrobić prosty, animowany przycisk SUBSKRYBUJ.
Porządnie ją zaorano i przebudowano interfejs, dzięki czemu jest dużo przyjaźniejsza w użyciu. Wydaje mi się też (chociaż to może być subiektywne wrażenie), że eksport jest szybszy, co na pewno będzie miało duże znaczenie przy większych filmach. Ciekawym ficzerem jest możliwość renderowania w tle i pracy w międzyczasie. Ale czy jest sens? Procesor będzie się dzielił zasobami i wtedy rendering będzie dłuższy, a i praca mniej wygodna.
Nowa wersja jest niekompatybilna ze starszymi i jest jeszcze w fazie beta. Oznacza to, że zaktualizowany plik projektów będzie nie do otworzenia na starszej wersji i jeśli pracujesz nad czymś poważnym, to może wstrzymaj się chwilowo z aktualizacją i poczekaj na wersję ostateczną, która pewnie będzie już niedługo.





