Dzisiaj jest czwartek, 15 kwietnia 2021
Million - od blogera do millionera
Przeczytaj całe opowiadanie

070 - Na resztkach benzyny

poniedziałek, 2018-08-13289

Przez kolejne dni jechaliśmy w miarę prosto, przynajmniej według wskazań mapy, bo wiadomi, że na takim terenie nie da się poruszać „od linijki”. O ile na pustych przestrzeniach dawaliśmy radę, o tyle w lesie trzeba było korzystać z istniejących dróg i przecinek. Swoją drogą ich obecność mocno mnie zaskoczyła. No ale w końcu Syberię znałem tylko ze szkoły, głównie z lekcji historii. Tymczasem mamy przecież XXI wiek, więc nawet najdziksze krainy na Ziemi nie są już takie dzikie. Kto wie, może i zasięg dałoby się komórką złapać? Gdybym miał komórkę...

Nikt się nami nie interesował, alarm milczał, chociaż radar na wszelki wypadek cały czas był włączony.

Rano jedliśmy śniadanie i po szybkim myciu prowadziliśmy na zmianę robiąc przerwę na obiad z tego, co akurat wyjęliśmy ze skrzyni lub lodówki. Wieczorem szukaliśmy w miarę ukrytego miejsca na kolację i nocleg. Zawsze na skraju lasu albo wśród skał. Raz trafiliśmy na jakiś leśny strumień, więc znowu skorzystaliśmy z okazji na porządne mycie i uzupełnienie wody. Tęskniłem na normalną wanną albo chociaż prysznicem z ciepłą wodą, czystym ręcznikiem i wygodnym łóżkiem. Miałem wrażenie, że minęły wieki od ostatniego normalnego spania.

Gdy Nina prowadziła, ja w tym czasie ogarniałem notatki. Poza aparatem (widoki za oknem naprawdę nieprzeciętne) brakowało mi też komputera z internetem. Przy czym nie wiem, czego bardziej - komputera czy internetu. Już pal licho brak możliwości przejrzenia poczty czy Facebooka, ale nikogo nie mogłem powiadomić, gdzie jestem i że w ogóle żyję. Przecież Majka musiała odchodzić od zmysłów!

W zasadzie tylko to jedno najbardziej psuło mi smak przygody. Jakoś dużo mniej mnie martwiła możliwość konfrontacji z osobami, których Nina wolałaby nie spotkać. Na dobrą sprawę to też było zastanawiające, bo w końcu kto jak kto ale Nina, jako przedstawiciel rządu, nie powinna się ukrywać. Ale z drugiej strony nie mnie to oceniać, w końcu o Rosji i jej polityce nie miałem zielonego pojęcia.

Kiedy przelaliśmy z kanistrów do baku resztę benzyny, przypomniała mi się rozmowa sprzed kilku dni.

- Co z tym paliwem? - spytałem. - Mówiłaś, że nam zbraknie. Czy może coś się zmieniło?

- Nie - dziewczyna pokręciła głową. - Musimy zatankować.

- No to w czym problem? Szukaj na mapie jakiejś stacji benzynowej. Domyślam się, że nie ma ich tu zbyt wiele, więc chyba lepiej teraz nadrobić parę kilometrów niż utknąć gdzieś w środku lasu.

- To nie takie proste.

- W jakim sensie? Nie masz na tej swojej mapie oznaczeń stacji? Jakoś trudno mi w to uwierzyć. Z tego co widziałem, to jest o wiele dokładniejsza niż moja w komórce.

- Nie o to chodzi - westchnęła. Milczała przez chwilę, więc ponagliłem ją ruchem ręki. - Nie bardzo możemy się pokazywać.

A więc jednak. Była tu jakaś tajemnica, której nie mogłem rozgryźć. Z pewnością było ich więcej, ale na chwilę obecną ta jedna miała priorytet.

- Dlaczego?

- Są sprawy, o których lepiej, żebyś nie wiedział.

- Już to gdzieś słyszałem - mruknąłem. - Tylko tak się składa, że tkwię w samym środku tych spraw. Nie uważasz, że należą mi się jakieś wyjaśnienia?

Nina milczała.

- Jak chcesz. Tylko ja nie zamierzam umierać z głodu w środku niczego, bo ty nie chciałaś zatankować.

- To nie tak, że nie chcę - jęknęła. - Wiem, że musimy i pracuję nad tym. Ale zwykłe podjechanie na stację po prostu odpada.

- Zawsze możemy przejść się z kanistrami.

- I co? Ile rundek zrobisz? Bo jedno z nas musi pilnować auta. Nie sądzisz, że to będzie dziwnie wyglądać, kiedy pojawisz się czwarty raz?

- No to myśl!

- Myślę...

Jeśli podoba Ci się wpis,
koniecznie zalajkuj,
skomentuj i zapisz się na