Dzisiaj jest piątek, 20 lipca 2018
Historia mojego... sukcesu?Sklep z koszulkamiCytaty motywacyjne
Lepiej być specjalistą czy człowiekiem-orkiestrą?

Lepiej być specjalistą czy człowiekiem-orkiestrą?

poniedziałek, 2018-01-291059własny biznes, na luzie

Podobno jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego. Trudno się z tym nie zgodzić, wszak im bardziej zgłębiamy dany temat, tym jesteśmy w nim lepsi aż do poziomu eksperta. Dla odmiany możemy tylko bardzo pobieżnie liznąć wiele dziedzin i w niczym nie być naprawdę dobrym. Czy jednak za wszelką cenę warto się specjalizować?

Grafika na baner pochodzi z serwisu Fotolia.pl

Czasami specjalizacja jest dobra

Poniekąd zgadzam się ze stwierdzeniem, że specjalizacja jest dobra. Wiadomo, że jak ktoś się zajmuje wieloma dziedzinami, to siłą rzeczy nie starcza mu życia, żeby wszystkie poznać dogłębnie. Nie pozwala na to coraz większa szybkość życia. Jeśli chcemy się wyróżnić, musimy być ekspertami. Zresztą nie dotyczy to tylko ludzi ale także np. programów komputerowych. Malutka „pchełka” do konkretnego zadania będzie o wiele wydajniejsza niż kombajn, który gra, buczy i jeszcze loda robi. Kto tak naprawdę używa narzędzi 3D w Photoshopie mając do dyspozycji dużo wydajniejszy, specjalistyczny soft np. darmowego Blendera?

Pisałem nie dawno o specjalizacji we freelancerce. Zapraszam do zapoznania się z tym wpisem

O czym gadać z #Amerykanami? O promocji w #McDonaldzie?
Zatweetuj

Wracając jednak do ludzi. Zajmowanie się wszystkim na raz – źle. Ale trzymanie się tylko i wyłącznie swojej własnej, wąskiej specjalizacji też nie jest dobre. To strasznie ogranicza. Doskonałym przykładem są Amerykanie, którzy od lat trzymają się zasady wąskiej specjalizacji. O ile w swojej branży mogą być ekspertami (chociaż wcale nie muszą) o tyle w innych sprawach nie wiedzą zupełnie nic. Co więcej, są strasznie dumni ze swojej ignorancji. Ich znajomość geografii na poziomie naszej podstawówki jest wręcz żenująca. I o czym tu z takim pogadać? O promocji w McDonaldzie?

Osobiście mam nieco odmienne zdanie

W mojej graficzno-internetowej branży często spotykam się ze stwierdzeniem, że grafik nie musi umieć programować, a programista powinien design zostawić grafikowi. A tak w ogóle to powinno być och trzech: grafik (do designu), webdesigner (do pocięcia grafiki do HTML i CSS) oraz webdeveloper do oprogramowania tego. Czasami nawet dwóch: jeden od frontendu, drugi od backendu.

No to super. Wychodzi na to, że zajmując się tym wszystkim jestem do niczego. Dobrze, że klienci o tym nie wiedzą a nawet preferują taki stan rzeczy. Chociażby z tego powodu, że płacą mniej, a otrzymują wcale nie gorszy produkt. Co prawda aplikacji bankowej bym nie ogarnął, ale większość serwisów i sklepów bez problemu. Przynajmniej takie, które w 100% zaspokajają potrzeby moich klientów.

Leonardo da Vinci nie miałby dzisiaj lekkiego życia
Zatweetuj

Czasem sobie myślę, że taki Leonardo da Vinci nie miałby dzisiaj lekkiego życia. W końcu zajmował się tyloma różnymi dziedzinami. I jeszcze był w nich ekspertem, skubany!

Zaraz ktoś mi powie: „ale ty nie jesteś Leonardo da Vinci”. Faktycznie, nie jestem. W końcu jestem sobą. Czy jestem przez to gorszy? A skąd ktoś może wiedzieć, że mu nie dorównam? W końcu na przestrzeni wieków było wielu ludzi, którzy również nim nie byli, ale dzięki ich szerokim zainteresowaniom, doszli do czegoś i historia ich zapamiętała. Edison, Tesla, na dobrą sprawę także Elon Musk, chociaż on jest raczej przedsiębiorcą a nie twórcą.

Przyznaję, nie mam aspiracji do bycia drugim Leonardem. Przynajmniej na chwilę obecną (w przyszłości może się to zmienić). Ale zajmowanie się wieloma dziedzinami (niekoniecznie zawodowo) pozwala mi rozszerzyć horyzonty. Zainteresowania literackie poszerzają moje słownictwo i elokwencję, co się przydaje przy rozmowach z klientami i nie tylko. Dzięki fotografii opanowałem kadr i kompozycję. Grafika dla odmiany przeniknęła do fotografii. Sama umiejętność programowania przydała mi się kiedyś w DTP.

Do tego dochodzą zainteresowania ogólne z fizyki, chemii, biologii. Czasami przydaje do podtrzymania rozmowy ze znajomymi (nie wszyscy chcą rozmawiać o promocjach w McDonaldzie) albo zrozumieniu klienta działającego w danej branży.

Poza tym każda czynność i ćwiczenie rozwija i przenika z jednej dziedziny do drugiej. A istotne jest, żeby rozwijać umysł wszechstronnie, obie półkule i wszystkie jego obszary a nie tylko jakiś wąski wycinek.

Jest taki stary dowcip:
Jasio chwali się mamie.
- Na koloniach bez większego wysiłku wygrywałem z mistrzem turnusu w szachach i z mistrzem turnusu tenisa.
- Jak ci się to udało?
- Z mistrzem tenisa grałem w szachy a z mistrzem szachowym grałem w tenisa.

Tajemnica tkwi w tym, żeby umieć z danej wiedzy w odpowiednim momencie skorzystać.

Jeśli podoba Ci się wpis,
koniecznie zalajkuj,
skomentuj i zapisz się na