Dzisiaj jest poniedziałek, 23 września 2019
Sklep z koszulkamiOd blogera do millioneraAdobe Stock
Kilka sposobów na przezwyciężenie lenistwa

Kilka sposobów na przezwyciężenie lenistwa

poniedziałek, 2019-06-03409własny biznes, tutoriale, na luzie

Nawiązując do wpisu Lenistwo czy choroba przybliżę kilka sposobów na poradzenie sobie z problemem prokrastynacji. Bo dobrze wiem, że teraz zamiast pracować siedzisz teraz na moim blogu i sobie czytasz :)

Leniwiec pochodzi z Adobe Stock

We wspomnianym wpisie wypunktowałem kilka sposobów na radzenie sobie z brakiem motywacji do działania. Rozwinę je trochę i opiszę dokładniej podpierając się doświadczeniem własnym i znajomych.

Przygotuj listę zadań na kartce

Jest to kluczowa sprawa. Jeśli coś nie jest zapisane, to jakby tego nie było. Spisane cele i zadania motywują do ich realizacji. Zauważ, że wszyscy ludzie sukcesu mają swoje notatniki. To nie tylko dlatego, że mają krótką pamięć (bo na pewno nie mają), ale dlatego, żeby nie zaprzątać sobie cały czas głowy rzeczami do zrobienia, skupić się na realizowanym zadaniu, a jednocześnie móc w każdej chwili zerknąć i sprawdzić, czy przypadkiem nie zeszli z ustalonej wcześniej ścieżki. Dzięki temu umysłowe zasoby przeznaczają na myślenie kreatywne a nie ciągłe odświeżanie listy zadań. Jeden z moich znajomych tego nie robi i bardzo często zapomina o czymś istotnym.

Dlaczego na kartce?

No właśnie, przecież mamy komórki, tablety i tyle fajnych aplikacji. Co daje takie archaiczne (wg niektórych), analogowe urządzenie?

  • Na kartce (lub w notatniku) i wiele łatwiej i szybciej piszesz (jeśli na ekranie dotykowym śmigasz szybciej niż długopisem to wyrazy współczucia).
  • Możesz w prosty sposób dodawać znaczki i rysunki, podkreślać, pogrubiać litery, itp. (nie każdy edytor jest taki wygodny i elastyczny).
  • Masz szybki wgląd w różne miejsca, wystarczy przewrócić kartkę. Sama kartka też może być dużo większa i zmieścić więcej informacji niż ekran tabletu, nie wspominając już o komórce.
  • Nie masz problemów z uszkodzoną baterią czy awarią sprzętu. Analogowe notesy nie psują się tak łatwo :)
  • I NAJWAŻNIEJSZE: zrealizowane zadanie wykreślasz (to wbrew pozorom bardzo ważna czynność), co działa zajebiście motywująco na dalszą pracę. A podczas przepisywania zadań niezrealizowanych możesz się nad nimi zastanowić: może są zbyt duże i wymagają podzielenia na mniejsze kawałki, albo nie są tak pilne jak się wydawało. Na komórce czy tablecie robisz to jednym kliknięciem, bez zastanowienia. Może dlatego niektóre rzeczy „wiszą” nad Tobą miesiącami?

Dziel zadania zadań na mniejsze kawałki

Żeby zjeść przysłowiowego słonia, wystarczy go podzielić na mniejsze kawałki. To samo trzeba zrobić z dużym zadaniem. Dzięki temu nie masz przed sobą jednego wielkiego zadania, tylko kilka (-naście, -dziesiąt) małych, które szybko możesz zrealizować jedno po drugim. Satysfakcja z wykonania (i wykreślenia) zadania bardzo motywuje do dalszego działania.

Ja codziennie wieczorem przygotowuję sobie szczegółową listę zadań na dzień następny i większość z nich często wykonuję automatycznie. Podczas dnia zbierają się kolejne zadania czy pomysły, które spisuję na kartce, a wieczorem przygotowuję kolejną listę. Jeśli jakiegoś zadania nie udało mi się wykonać przez kilka dni, może to być znak, że wciąż wymaga podziału na mniejsze kawałki. Albo nie jest tak istotne, jak mi się wydawało. Podczas przepisywania mam możliwość zastanowienia się nad tym. A nie znam aplikacji, która by w tym pomagała.

Rób przerwy

Czasami tak się wkręcasz w jakieś zadanie, że mija kilka godzin, a Ty nawet nie zmieniłeś pozycji na krześle. Problem w tym, że często już po godzinie drastycznie spada efektywność, chociaż trudno to zauważyć. Krótka, pięciominutowa przerwa pozwala zaczerpnąć tchu (zwłaszcza jeśli jest połączona z jakimiś ćwiczeniami dotleniającymi), a potem spojrzeć na problem z innej strony. Z doświadczenia wiem, że po tych pięciu minutach na jakiś czas zasuwam znowu na najwyższych obrotach. Niestety przerwa sama się nie zrobi. Warto mieć gdzieś pod ręką budzik albo timer, który będzie nam o tym przypominał.

Ta metoda nazywa się Pomodoro i wspominałem o niej we wpisie Jak zarządzać czasem pracy

Metoda GDT

Wyżej wspomniałem i przygotowywaniu listy zadań na kolejny dzień. Ale to nie wszystko. Podobne listy trzeba robić na dłuższe okresy czasu. Ta metoda nazywa się Getting Things Done czyli Doprowadź Robotę do Końca i polega na przygotowaniu i kolekcjonowaniu list zadań z podziałem na okresy.

Lista na najbliższy tydzień zawiera bieżące i pilne projekty, lista miesięczna może zawierać nieco mniej ważne tematy, jednak na pewno do wykonania. Na liście rocznej mogą znaleźć się projekty prywatne, którymi fajnie byłoby się zająć w wolnej chwili, ale które nie mogą być ważniejsze od tematów bieżących (to zresztą kwestia gustu - czasami projekt prywatny może okazać się tym życiowym).

Ja prowadzę trzy listy:

  • Dzienną ze szczegółowymi zadaniami na następny dzień. Tą mam zawsze na podręcznej kartce.
  • Dwutygodniową (bo akurat tyle mieści mi się na wydruku - robię ją na komputerze) z podziałem na dni, którą aktualizuję i drukuję co dwa tygodnie kasując zadania wykonane. Ta wisi na tablicy korkowej na wysokości wzroku.
  • Trzecia bezterminowa zawiera zadania, pomysły i projekty mało ważne, ale takie, o których warto od czasu do czasu sobie przypomnieć. Ta również wisi na tablicy korkowej, czasami przykryta innymi kartkami, ale zawsze dostępna w razie potrzeby.

Cztery grupy

Nie pamiętam gdzie o tym czytałem (niech mnie ktoś naprowadzi), ale jest taki sposób polegający na dzieleniu zadań na 4 rodzaje:

  1. ważne i pilne
  2. ważne i niepilne
  3. pilne i nieważne
  4. niepilne i nieważne

Pozwala to zorientować się w ich ważności. Te z ostatniej grupy od razu można wykreślić i zapomnieć. Potem zająć się tymi z pierwszej grupy. Te z grupy drugiej i trzeciej wykonuje się w zależności od czasu, jakim dysponujemy.

A jakie Ty znasz inne sposoby na radzenie sobie z brakiem motywacji do pracy?

Jeśli podoba Ci się wpis,
koniecznie zalajkuj,
skomentuj i zapisz się na