Dzisiaj jest poniedziałek, 23 września 2019
Jak mieć dużo lajków w Instagramie?25 cech ludzi silnych psychicznieDLACZEGO logo musi być wektorowe?
Kilka mitów o freelancerach

Kilka mitów o freelancerach

czwartek, 2019-08-29367własny biznes, na luzie

Teraz jest trochę lepiej, ale kiedyś, gdy przyznawałem się, że jestem freelancerem, wiele osób mi współczuło albo przynajmniej z politowaniem kiwało głową. Kilka razy słyszałem nawet rady, żebym wziął się do uczciwej roboty.

Freelancer pochodzi z Adobe Stock

Wielu osobom pojęcie „freelancer” kojarzy się raczej z kimś młodym, bawiącym się pirackim Photoshopem i dorabiającym do kieszonkowego. W moim wieku jest się już raczej przedsiębiorcą, biznesmenem czy po prostu właścicielem firmy. Owszem, w pewnym sensie jestem, ale biorąc pod uwagę fakt samozatrudnienia i pracy w domu, jestem też freelancerem. Co więcej, dobrze mi z tym.

Tymczasem ludzie, którzy nie zetknęli się bliżej z tematem (samo pojęcie freelancerki w Polsce jest stosunkowo młode, chociaż wolne zawody są wykonywane od lat), często mają błędne wyobrażenia.

Freelancer to osoba bezrobotna

Nie prawda. Freelancer to nie jest ktoś, kto nie umie sobie znaleźć porządnej pracy na etacie, więc siedzi w domu i dłubie popierdułki, żeby jakoś wiązać koniec z końcem, zanim się gdzieś nie załapie. To często świadomy wybór. Ja przeszedłem na własny rachunek po 12 latach pracy na etatach, chociaż o pracy w domu marzyłem od dzieciństwa.

Freelancerzy mają normalną działalność gospodarczą, płacą złodziejskie podatki i jeszcze bardziej złodziejski ZUS. Różnica w stosunku do etatu jest taka, że zamiast szefa mają klientów i nie tracą codziennie wielu godzin w korkach tylko przechodzą z pokoju do pokoju. A jeśli ktoś nie ma możliwości (lub nie lubi) pracować w domu, to może wynająć miejsce w jednym z wielu biur coworkingowych.

Freelancer pracuje więcej, ale też nie jest ograniczony stałą pensją z nikłymi widokami na podwyżkę.

Freelancer nie wie, co zrobić z wolnym czasem

To też nie jest prawda. Zazwyczaj pracujemy dla klientów i to o wiele dłużej niż etatowe 8 godzin. A gdy nie pracujemy, to robimy własne projekty, uczymy się, podnosimy kwalifikacje, prowadzimy działania marketingowe i promocyjne.

Jeśli nam się to opłaca, to pracujemy także w weekendy. A jeśli nie pracujemy to... też pracujemy umysłem. W naszych głowach cały czas coś się dzieje. Nowe koncepcje, idee, plany. Na plus zaliczam to, że nikt mnie nie opierdoli, gdy w południe siedzę na Facebooku, albo piszę kolejny wpis do bloga. Zwłaszcza, że to też z czasem przełoży się na konkretny zysk.

Freelancer pracuje za free jak nazwa wskazuje

Ta, jasne. A rachunki i podatki opłacą się same. I bułkę w sklepie też dostajemy za friko. Może i mamy mniejsze koszty własne, nie płacimy za lokal, sekretarkę, pracowników. Ale też nie jest prawdą, że robimy po kosztach, żeby tylko wyhaczyć klienta. Nie mamy na to odpowiedniej płynności finansowej. Poza tym za naszą własną ciężką pracę chcemy być odpowiednio wynagrodzeni, czego właściciele agencji często nie czują i do paczki ulotek dorzucają pracę grafika gratis.

Przeczytaj też:
Jak się nie zaharować
Zalety i wady bycia freelancerem
Freelancerka - cel czy etap przejściowy?
Dlaczego warto współpracować z freelancerami?

Freelancer to dzieciak z pirackim Photoshopem

Niestety, dzieciaki z pirackimi Photoshopami wciąż psują nam opinię cenami (pracują za pizzę i piwo), jakością (mają mniejsze doświadczenie) i solidnością (jak jest klasówka, to po prostu wyłączają komputer). Klienci przez to nie mają zaufania do freelancerów.

Tymczasem wielu z nas ma normalne, jednoosobowe firmy, a jakością i zakresem usług nie ustępujemy agencjom reklamowym. Ja robię w zasadzie wszystko, tylko na mniejszą skalę, ale też nie przyznaję się, że pracuję sam i wielu moich klientów myśli, że mam zespół pracowników.

Co więcej, pracując na własną markę staramy się bardziej niż etatowi, często słabo opłacani graficy. Projekty dopieszczamy bardziej, niż klient jest w stanie to zauważyć i docenić. Niestety...

Freelancer to jeleń...

...którego należy doić, wyruchać i zniknąć. Niestety wielu klientów tak to właśnie widzi. Bo dla nich jesteśmy bezrobotni, mamy dużo wolnego czasu i żeby się nie nudzić, możemy dłubnąć za friko.

Freelancer nie jest godny zaufania

Taką opinię też nam zafundowały dzieciaki z Photoshopem. I nie ma co się dziwić, że klienci się boją. Że zabierzemy zadatek i znikniemy, że nie dotrzymamy terminów, że nie utrzymamy wymaganego poziomu. No ale cóż, na markę trzeba sobie ciężko zapracować. Ci, którzy zapracowali, nie narzekają na brak klientów, którzy często są wyłącznie z polecenia, bo nie mają czasu na szukanie kolejnych. Wielu freelancerów to często jednoosobowa, solidna firma, z którą warto uczciwie współpracować, bo porządnie przyłoży się do projektu z korzyścią dla obu stron. Czego sobie i Wam życzę.

Jeśli podoba Ci się wpis,
koniecznie zalajkuj,
skomentuj i zapisz się na