JAK wkurzyć grafika (i nie tylko)

JAK wkurzyć grafika (i nie tylko)

niedziela, 2026-08-30125Biznes, Na luzie

Jeśli pracujesz w branży, to po jakimś czasie dochodzisz do wniosku, że klienci chodzą na jakiś specjalny kurs wkurzania grafika.

Grafikę nagłówkową narysowało AI

No bo jak to możliwe, że oni wszyscy używają niemal tych samych sposobów, żeby tylko doprowadzić Cię do szału. Niektórzy, co bardziej pomysłowi, robią to w wyrafinowany sposób, ale generalnie wszystko sprowadza się do tego samego.

Firmowe logo ściągnięte ze strony

No bo przecież skoro u klienta na monitorze wygląda dobrze, to wszędzie będzie. A my jesteśmy dupy, jeśli nie potrafimy go sobie powiększyć (w Photoshopie można przecież wszystko) i wrzucić na billboard. Kiedyś klient poproszony o przesłanie większego zdjęcia faktycznie powiększył mi je w Paincie.

Ale wracając do logo, kiedy prosimy o wersję wektorową, to wrzucają to małe gówienko do Corela i nie dociera do nich, że nie o to chodzi.

Dla odmiany bitmapy w Wordzie

Zastanawiam się, co kieruje ludźmi, że tracą swój czas na wklejenie zdjęć do Worda, a potem nasz, żeby je z niego wyciągnąć. Pół biedy kiedy jest to DOCX (jest to zwykły ZIP), z którego można je łatwo wyciągnąć. Ale dawno temu, w starszych wersjach nie było już tak łatwo.

Comic Sans jest dobry na wszystko

Arial i Times New Roman też. Ja rozumiem, że 10 lat temu to były jedyne fonty zainstalowane na komputerze klienta, ale ludzie! Mamy XXI wiek! Do dyspozycji jest dużo więcej możliwości, dajcie grafikowi wolną rękę, żeby dobrał najlepszy font do projektu. A już totalnie rozwala mnie, kiedy poważny dokument (nie jakiś brief tylko np. umowa czy faktura) jest napisany Comic Sansem. Tak, mam takie dokumenty.

No dobra, jakiś czas temu stworzyłem stronę Zalegalizować Comic Sans

Zrób projekt na próbę

To jedna z najgorszych rzeczy, jaką można powiedzieć grafikowi. Skoro klient przyszedł, widział portfolio, to chyba wie, jakiego poziomu oczekiwać. Proponowanie projektu „na próbę” to zwykłe szukanie jelenia. Rozwinięciem tego jest konkurs, w którym klient radośnie bierze udział i szuka podwykonawcy. Oczywiście za friko, bo przecież to konkurs i klient nie chce być stratny. No k...a a ja mogę być? Gdybym chciał wziąć udział w konkursie, to bym wziął sam. A skoro jestem podwykonawcą, to jest to dla mnie normalne zlecenie. Nie podoba się? Rysuj sam.

Zobacz wpis Jakich zleceń się wystrzegać?

Będziesz mógł to sobie wkleić do portfolio a ty jeszcze kasę chcesz?

No pewnie, przecież taki klient, to jak złapanie Pana Boga za nogi i jeśli wrzucimy jego projekt do portfolio, to kasa zacznie mi sama spadać z nieba. No to niech się klient douczy, że projekt tak czy inaczej możemy wrzucić do portfolio, jeśli oczywiście klient go nie spieprzy swoimi poprawkami.

Ktoś inny zrobi to za 1/4 ceny

No to niech robi. Dlaczego zawracasz mi dupę, zamiast skorzystać z takiej okazji? Gdybyś drogi (raczej tani) Kliencie pomyślał, to zleciłbyś synowi szwagra, który na plastyce nie takie rzeczy robi. I to tylko za jedną Pepsi.

Zobacz wpis Ile kosztuje strona

Dla ciebie to przecież trzy kliknięcia i 5 minut roboty

Cieszę, się masz takie wysokie mniemanie o moich umiejętnościach. Co nie zmienia faktu, że nie zrobię tego za połowę ceny ani tym bardziej za friko. Nie powinno cię obchodzić, ile czasu mi zajmuje zrobienie projektu. Mogę Ci też rozpisać cennik: Kliknięcie - 1zł. Wiedza, gdzie i jak kliknąć - 1000zł.

Wkurzony grafik

Tę grafikę też narysowało AI

Dlaczego to logo jest takie proste? I dlaczego takie drogie?

Bo o to właśnie chodzi, żeby było proste. Widziałeś logo Pepsi, Nike czy Apple? Logo to nie ilustracja, nie musi być barokowe. A płaci się właśnie za to, żeby było proste. Nie sztuką jest nawrzucać elementów, pierdółek i efektów. Sztuką jest się ich sensownie pozbyć.

Żona, sąsiad, szwagier, kot

Oczywiście klient nie może sam podjąć decyzji, ma za to sztab „profesjonalistów”, którzy służą pomocą. Księgowa, sąsiadka, kochanka, nawet pan Marian spawacz – mają swoje uwagi, które grafik musi uwzględnić. No bo przecież to są światowej klasy fachowcy i wiedzą lepiej.

Zrobić inaczej

Klasyka. Coś jest źle, ale klient nie wie co. I nie będzie w to wnikać, w końcu to my jesteśmy grafikami, żeby się domyślić co jest źle i jak zrobić dobrze. Otóż nie, graficy nie kończą kursów jasnowidzenia i czytania w myślach. Brzydkie/ładne to kwestia gustu i preferencji i z całym szacunkiem, ale to my mamy większe doświadczenie w tej kwestii.

Projekt pilny na wczoraj, feedback za tydzień, płatność za miesiąc

Pamiętam, że w jednej agencji musiałem zostać po godzinach, żeby PILNIE zrobić jakieś zaproszenia dla klienta (uwziął się akurat na mnie), które potem wydrukowane leżały jeszcze przez kilka tygodni. Do tego dochodzi jeszcze niechęć do płacenia za nadgodziny.

Kilka lat temu (już pracując dla siebie) miałem inną pilną, weekendową robótkę, od stałego klienta zresztą. Wziąłem, bo wiedziałem, że jest mocno przyciśnięty, trochę się znamy i tu akurat złamałem zasadę, o której niedawno pisałem. To był błąd. Sporo czasu i nerwów kosztowało mnie przetłumaczenie klientowi, że nie obniżę o połowę ceny na fakturze, bo przecież on nie będzie tyle płacił za coś, co inny grafik zrobi dużo taniej. Może i zrobi, ale nie w jeden weekend tylko cały tydzień w normalnych godzinach pracy. Koniec końców zapłacił, ale nasza współpraca niedługo potem zakończyła się definitywnie.

Operator myszy

Najczęściej zdarza się to w agencjach, kiedy klienci przychodzą osobiście, siadają za grafikiem i sterują jego rękę. Ciut w górę, dwa ciuty w lewo, może jednak trzy i pół ciuta w dół. Zresztą nie tylko klienci, handlowcy czasami też (bo przecież oni mają największe pojęcie o kreacji), a my jesteśmy sprowadzeniu do poziomu operatora myszy. Na szczęście teraz pracuję wyłącznie zdalnie i jedyną osobą, która mi zagląda przez ramię, to kot.

A co wkurza Ciebie? Napisz w komentarzu