Dzisiaj jest piątek, 30 września 2022
AndigoSpróbuj czegoś nowegoPobierz Alib CyMeS 7.0 za friko
Jak to jest być nadwydajnym mentalnie?

Jak to jest być nadwydajnym mentalnie?

wtorek, 2022-08-1612061Na luzie

Jeśli myślisz, że się przechwalam tym, że jestem lepszy od Ciebie, to się grubo mylisz. Ani się nie przechwalam, ani nie czuję się lepszy. Wprost przeciwnie.

Czym jest nadwydajność?

Psycholodzy piszą o tym grube książki, ale blog to nie miejsce na pracę naukową. W dużym skrócie: nie jest to większa mądrość (do tego potrzeba wiedzy) ani inteligencja, tylko raczej większa wrażliwość i szybkość przetwarzania danych. Porównując do procesorów, to większość ludzi ma standardowego jednordzeniowego Pentiuma, a nadwydajni wielordzeniowe Xeony. W zasadzie robią to samo, tylko równolegle i wielokrotnie szybciej.

To chyba dobrze?

Nadwydajni szybciej kojarzą i łączą fakty, wyciągają wnioski, myślą na wielu płaszczyznach równolegle (często abstrakcyjnych i niedostępnych na zwykłych ludzi), rozgryzają i rozwiązują problemy bardziej kreatywnie. Ja sam robię rzeczy, którymi normalnie zajmują się całe zespoły, niejednokrotnie narażając się na krytykę.

W pracy może to być zaletą, w życiu codziennym niekoniecznie. Umysł cały czas jest na wysokich obrotach i przetwarza, przetwarza, przetwarza… Nadwydajni myślą za dużo, rozważają absurdalne sytuacje, na siłę wyszukują problemy i konsekwencje i w efekcie nie podejmują działania jako zbyt ryzykownego (nawet ze względu na potencjalną możliwość dostania kosza od laski, która im się podoba). Tak naprawdę to wszystko dzieje się tylko w głowach i często nie ma nic wspólnego z rzeczywistością, a jednak wystarczy, żeby zrezygnować.

Nadwydajni bywają też introwertykami lub mają Zespół Aspergera

Nadwydajność w pracy

Tysiące myśli na sekundę, setki pomysłów, często niezwiązanych ze sobą. Trudno nadążyć z pracą (projektem), bo zanim zrobi się część, pojawiają się setki kolejnych pomysłów powodując chaos w głowie i odejście od pierwotnego zamysłu. W dodatku myśli cały czas rozpraszają i nie można się skupić na jednej czynności. Nauczyłem się notować i planować na kartce absolutnie wszystko, nawet najmniejszy drobiazg, zanim zacznę pracę. Ale to nie zawsze działa. Poza tym piszę zbyt wolno i nawet na tym etapie zdarza mi się gubić wątki tym całym natłoku myśli. Dyktafonem regularnie zapycham pamięć w komórce. To frustruje i powoduje zmęczenie psychiczne, nieznane zwykłym ludziom.

Doskonale radzimy sobie z trudnymi zadaniami i wyzwaniami, natomiast nuży nas monotonia i absolutnie nie nadajemy się do zawodów wymagających powtarzalnych czynności. Gdy pracowałem na etacie, był okres, kiedy przez miesiąc robiłem tylko wizualizacje nadruków na długopisach. Niedługo później nie wytrzymałem i się zwolniłem. Obecnie, jeśli jest taka możliwość, to wolę spędzić godzinę na napisanie prostego programu, który wykona za mnie serię monotonnych czynności, niż zrobić to ręcznie.

Podobno jesteśmy bardzo kreatywni, ale trudno takim nie być, gdy mózg pracuje na wysokich obrotach i to na zupełnie innym poziomie abstrakcji. Nietypowe rozwiązania są dla nas codziennością, ale sami wcale nie uważamy się za jakoś szczególnie wybitnych (dlatego na początku akapitu użyłem słowa „podobno”). Tak po prostu działa nasz mózg. Niestety często spotykamy się z niezrozumieniem, wręcz krytyką, bo jak to tak zmieniać ustalony od lat nieefektywny sposób działania? Nieraz dostałem opieprz za to, że coś usprawniłem. Bez sensu, prawda?

Dla mnie komputer jest idealnym narzędziem pracy. Mogę robić na nim różne rzeczy: od grafiki, poprzez muzykę aż do programowania i pisania książki. Przez to często spotykam się z krytyką ludzi twierdzących, że tego wszystkiego nie da się pogodzić. Nie rozumieją, że dla mnie to nie problem. Większym jest to, że komputer jest dla mnie… zbyt wolny! Tak! Wolny! Chociaż może nie tyle sam komputer, co oprogramowanie. Większość tego nie zauważa, ale dla mnie ma znaczenie, gdy podczas pisania w edytorze litery pojawiają się z opóźnieniem (piszę bardzo szybko), małe programy nie uruchamiają się błyskawicznie, a programy graficzne przy bardziej skomplikowanym projekcie „myślą” nawet pół sekundy zanim postawią nową kreskę. A mój komputer do najwolniejszych nie należy. To zresztą jeden z powodów, dla których trzymam się jeszcze Windowsa 7, bo Windows 10 nie spełnia moich standardów wygodnej obsługi.

Gorzej w życiu codziennym

Nie jesteśmy lepsi od zwykłych ludzi, jesteśmy po prostu inni i to wcale nie jest zaleta (tak, teraz użalam się nad sobą). Trudniej nam znaleźć płaszczyznę porozumienia, nie potrafimy się dogadać, bo nasz mózg działa inaczej. Zwyczajowe rozmowy „o niczym” nas nużą. Owszem, dostosowujemy się i bywamy  nawet uznawani za fajnych rozmówców (chociaż częściej słuchaczy), ale takie spotkania w grupie znajomych bardziej nas wykańczają niż relaksują. Gdyby nie to, że, podobnie jak każdy, potrzebujemy towarzystwa innych ludzi, pewnie w ogóle nie wychodzilibyśmy z domu. Swoją drogą są przecież tacy ludzie (pojęcie „no-life” z kosmosu się nie wzięło), ale nie jest to dobry przykład do naśladowania.

Najczęściej spotykamy się nie tylko z niezrozumieniem, ale wręcz odrzuceniem. Tak bardzo się wyróżniamy. Mamy dużo bardziej wyostrzone zmysły i widzimy rzeczy, których większość nie zauważa, ale przez to uważa się nas za przewrażliwionych. Gdy dla odmiany staramy się to ukryć (taki mechanizm obronny), to jesteśmy postrzegani za ludzi nieczułych, bez emocji i empatii, chociaż tego akurat mamy w nadmiarze. Trudno nam jest w naturalny sposób zachować typową dla większości „normalność”, cokolwiek to znaczy. Ja sam mam bardzo niski próg odporności na ból, czuję zapach papierosów sąsiada, gdy zapali na balkonie dwa piętra niżej i często spotykam się z zarzutem, że jestem głuchy, bo nie słyszę, co ktoś do mnie mówi. A tak naprawdę słyszę zbyt dużo i w zbyt szerokim zakresie częstotliwości, żeby móc odfiltrować ludzką mowę. W średnio zatłoczonym pubie mam już problem, że o dyskotekach nie wspomnę.

Podobno stanowimy około 15-30% populacji, więc wcale nie tak mało. Z samej statystyki wynika, że powinienem mieć całkiem pokaźną grupę znajomych borykających się z podobnymi problemami. Ale nie spotkałem jeszcze nikogo takiego, albo nic mi o tym nie wiadomo. Możliwe, że większość, podobnie jak ja, stoi raczej z boku i nie udziela zbytnio towarzysko. A jeśli już, to raczej ukrywa swoje cechy mając poczucie bycia nie tylko innym, ale wręcz gorszym. To czyni nas bardzo samotnymi, nawet w tłumie ludzi. Dzisiaj zapisałem się do kilku „nadwydajnych” grup facebookowych. Ciekawe, czy poznam tam kogoś nadwydajnego z Lublina.

Sherlock ze znanego serialu był nadwydajny mentalnie.

W filmie zdecydowanie przerysowano jego sposób dedukcji. Często wnioski wyciągał całkiem z dupy, przewidywał przyszłość na wiele tygodni naprzód, a w pierwszym odcinku hurtowo wysyłał SMSy do dziennikarzy na konferencji prasowej, w której nawet nie uczestniczył, ale w jakiś sposób dobrze wiedział, co w danej chwili powiedział inspektor Lestrade. Generalnie jednak całkiem trafnie pokazano jak działa umysł nadwydajnych - szybko, abstrakcyjnie i w opinii większości ludzi absurdalnie. Pokazano też częste sytuacje, kiedy Sherlock nie miał mega skomplikowanej sprawy do rozwiązania i się nudził. To również nie jest nam obce, bo większość zadań nie stanowi dla nas wyzwania.

W jednym z odcinków (chyba na weselu) powiedział, że zazdrości zwykłemu Johnowi Watsonowi. Zabrzmiało to arogancko, ale w sumie było prawdą. Serio zazdrościmy zwykłym ludziom. Tego, że są częścią społeczeństwa, są akceptowani, żyją normalnie, odnajdują się w codzienności. Nadwydajni nie mogą tego o sobie powiedzieć. A nie każdy jest Sherlockiem, który ma takiego przyjaciela jak Watson i możliwość rozwiązywania trudnych problemów będących wyzwaniem dla umysłu. Ja sam miałem okres, że całymi dniami grałem w Sudoku rozwiązując je w kilka minut, aż w końcu zablokowałem wszystkie strony internetowe z grą, żeby nie kusiło. Niedawno jednak odkryłem Quizy…

Zobacz więcej ciekawostek o nadwydajnych mentalnie:
Kim są osoby „nadwydajne mentalnie”?
Nie pasuję do tego świata
Nadwydajność mentalna – co to jest i czy można z nią normalnie funkcjonować?
Wysoka wrażliwość jest inspiracją

Jak mniej myśleć?

Niestety nie mamy pstryczka wyłączającego tryb turbo. Osobiście próbuję więc różnych rzeczy, które mogłyby mi trochę spowolnić myślenie, ale nie jest łatwo. Narkotyków unikam, to nie mój klimat. Alkohol na dłuższą metę też mi nie służy, zwłaszcza że musiałbym go wypić dużo więcej niż toleruje mój organizm, a syndrom dnia następnego skutecznie mnie do tego zniechęca.

Od prawie roku chodzę na siłownię, żeby się porządnie zmęczyć, ale to niestety się nie sprawdza. Nie dość, że dotleniony umysł działa jeszcze sprawniej, to zwyczajnie się nudzę, zwłaszcza na bieżni. W efekcie wracam do domu przeładowany setkami nowych pomysłów w głowie i na dyktafonie. Do późna czytam albo oglądam filmy, aż zwyczajnie padnę. Inaczej nie zasnę i będę się wiercił godzinami bezskutecznie usiłując wyciszyć umysł. Mam wrażenie, że ostatnimi czasy mi się to pogłębiło, bo kiedyś było mi jednak łatwiej. Ale to pewnie przez problemy osobiste, który trochę mi się nawarstwiło.

Niedawno w moje ręce wpadła książka Christel Petitcollin: „Jak mniej myśleć” - właśnie o ludziach nadwydajnych mentalnie. Niestety tytuł jest bardzo mylący. Co prawda dowiedziałem się kilku rzeczy o tym, jak działa nasz umysł, chociaż autorka popełniła kilka istotnych błędów. Stwierdziła między innymi, że u zwykłych ludzi dominuje prawa półkula mózgu, a u nadwydajnych lewa. Moim zdaniem nie. U zwykłych dominuje jedna z półkul, dlatego niektórzy są bardziej techniczni i dokładni, inni bardziej humanistyczni i artystyczni. U nadwydajnych obie półkule są połączone i śmigają na wysokich obrotach, co właśnie tłumaczy, dlaczego potrafimy rozwiązywać problemy z różnych dziedzin często korzystając z zasobów innych, niekoniecznie powiązanych.

Niestety część poradnicza jest mocno pobieżna i w zasadzie nie dowiedziałem się, jak mniej myśleć, ani nawet, jak to można wykorzystać. A przynajmniej nic, do czego bym sam wcześniej nie doszedł. Jest co najwyżej kilka porad, jak się z tym pogodzić. Szkoda.

Jak mniej myśleć

A może Ty też należysz do ludzi nadwydajnych mentalnie?

Daj znać w komentarzu lub e-mailem.

Jeśli podoba Ci się wpis,
koniecznie zalajkuj,
skomentuj i zapisz się na