Dzisiaj jest środa, 12 grudnia 2018
Jak wycenić własną pracę?Dlaczego jesteś przegrany?Andy Design Studio Graficzne w Lublinie
Freelancerka - cel czy etap przejściowy?

Freelancerka - cel czy etap przejściowy?

poniedziałek, 2018-03-055756własny biznes

Znam wiele osób, którym freelancowanie sie nie powiodło i wrócili na etat, z którego nie zamierzają już się nigdzie ruszać. Nie będę tutaj wnikał w słuszność tej decyzji, bo ona zależy od nas samych. W końcu nie wszystko jest dla każdego. Zastanawiałem się jednak, czy freelance to juz ostateczny etap, czy jest coś dalej.

Sztrzałka pochodzi z banku zdjęć Fotolia

Jak się okazało, nie tylko ja o tym myślałem. Mądrzejsi ode mnie mają już nawet odpowiedź na to pytanie. Robert Kiyosaki w swojej książce „Biedny ojciec bogaty ojciec” przedstawił schemat zwany kwadrantem przepływu pieniędzy. Schemat ten składa się z czterech pól:

kwadrant przepływu pieniędzy

Więc tak:

  • E - pracownik etatowy - pracuje przede wszystkim na swojego szefa i firmę, w której jest zatrudniony. Sam dostaje często marny procent od tego co tak naprawdę wypracuje. To zrozumiałe: firma, czynsze, opłaty, inwestycje szefa. Często jednak jego nowy samochód wydaje się być ważniejszy niż wypłata pensji w terminie. Nie oszukujmy się - to najgorszy sposób na dorobienie się czegokolwiek (o ile w ogóle można się czegoś dorobić). Przede wszystkim nie pracuje się na własną markę. Będąc małym trybikiem (nawet wysoko wyspecjalizowanym) tak naprawdę jest się nikim. Praca na etacie daje do tego złudne poczucie bezpieczeństwa finansowego. Jeszcze kilka (naście?) lat temu może tak było, ale teraz wylecieć może nawet najlepszy pracownik.
  • S - samozatrudniony czyli freelancer - prowadzi mały biznes i często jest samowystarczalny. Ewentualnie korzysta z outsourcingu (np. księgowość, druk czy inne rzeczy, których sam na co dzień nie robi). Jest to dobre, dopóki wyrabia się z pracą. W przypadku większej ilości zleceń warto pomyśleć o zatrudnieniu kogoś. Niestety samozatrudniony (z działalnością gospodarczą) płaci najwyższe podatki w stosunku do włożonej pracy. Ten sposób zarobkowania daje dużą niezależność ale też adrenalinę - nigdy nie wiadomo, kiedy i jakie zlecenie się trafi.
  • B - biznesmen czyli pracodawca - tu role się odwracają i można sobie odbić okres bycia pracownikiem. Podatki wciąż są wysokie, ale teraz zarabiają na nie pracownicy a przy okazji na nasze nowe auto. Niektórzy przeskakują etap samozatrudnienia i od razu zostają pracodawcami. Często jednak okazuje się, że taka firma, nie mająca solidnych podstaw (renomy, klientów) szybko upada. Osobiście uważam, że do tego etapu warto przejść dopiero wtedy, gdy nie wyrabiamy się ze zleceniami i czujemy, że spokojnie możemy rozwinąć nasz biznes.
  • I - inwestor - etap ostateczny. Tu pracują już same pieniądze. Naszą jedyną pracą jest umiejętne lokowanie pieniędzy, co często uważane jest za hazard, zwłaszcza grę na giełdzie. Ale nie zapominajmy, że do tego etapu dochodzi się latami, w ciągu których spokojnie nauczymy się sztuki inwestowania. Tu w zasadzie żadna działalność gospodarcza nie jest już potrzebna, a składki zdrowotne lepiej opłacać samemu, co będzie dużo bardziej korzystne niż w przypadku ZUS-u. A emerytura... ona przecież już się robi. Sama! No i jest dużo czasu na inne zajęcia (np. rozkręcenie kolejnego biznesu) lub dowolne hobby.

Mimo, że freelance uważam za lepsze niż etat (na który swoją drogą nie wyobrażam już sobie powrotu), na pewno nie jest rozwiązaniem najlepszym i ostatecznym. Oczywiście są osoby, które zawsze będą na etacie i osoby, które do końca życia będą z sukcesem freelansować (możliwe, że nawet ja). Ale to już indywidualne preferencje każdego z nas.

Jeśli podoba Ci się wpis,
koniecznie zalajkuj,
skomentuj i zapisz się na