Dzisiaj jest piątek, 23 sierpnia 2019
FotocykDlaczego jesteś przegrany?Adobe Stock
F/8 and be there

F/8 and be there

poniedziałek, 2019-08-05200fotografia, na luzie

Podejrzewam, że większość z Was słyszała ten zwrot w kontekście fotoreportażu, fotografii dokumentalnej lub ulicznej. Wszędzie tam, gdzie szybkość i uchwycenie odpowiedniego momentu jest ważniejsze niż techniczna jakość zdjęcia. Jak rozumieć tą nazwę?

Filozofia

W latach 30-tych XX wieku zapytano nowojorskiego fotografa, Arthura „Weegee” Felliga, w jaki sposób uzyskuje niesamowite i spójne zdjęcia. Odpowiedział : „To proste. F / 8 i bądź tam”. Od tego czasu stało się to mantrą fotografii dokumentalnej. To było dawno, w czasach, kiedy o autofokusie i innych usprawnieniach technicznych (a nawet elektronice w aparacie) nikomu się nie śniło. Nie było nawet trybów priorytetowych. Ustawienie przesłony na f/8 dawało więc wystarczającą głębię ostrości dla większości zdjęć. A „bycie tam” we właściwym miejscu, we właściwym czasie, dostrojonym do otoczenia i gotowym do uchwycenia idealnego momentu. Nie trzeba myśleć o ustawieniach aparatu tylko nacisnąć spust.

Technika

Przesłona f/8 uważana jest w fotografii za uniwersalną, która nigdy nie zawodzi. Ta wartość przysłony i ustawienie ostrości na odległość hiperfokalną skutkuje ostrą głębią ostrości niezależnie od tego, czy fotografuje się obiektu położone blisko czy daleko. F/8 zapewnia wystarczającą głębię ostrości i szybkość obiektywu do zapewnienia dobrej i w miarę wyraźnej ekspozycji w większości warunków dziennych. W praktyce dotyczy to raczej jasnych dni, w ciemniejsze lub wieczorami zdjęcia wyjdą niedoświetlone, ewentualnie poruszone, jeśli wydłuży się czas naświetlania. O ile niedoświetlone zdjęcia nie były problemem w czasach analogowych, o tyle w cyfrze podczas rozjaśniania wychodzi nieładny szum. Podobnie jeśli zwiększymy czułość ISO.

Przeczytaj też:
Głębia i płaszczyzna ostrości dla opornych
Jak zrobić dobre nocne zdjęcia?

Ważne jest też ustawienie odpowiedniego punktu ostrości (tzw. punkt hiperfokalny). Obiektywy manualne mają specjalną podziałkę pokazującą głębię ostrości dla danej przesłony. Warto z niej skorzystać mając na uwadze, z jakiej odległości zamierzamy fotografować.

f8 01 f8 02 f8 03

Popularne „małpki”

Pamiętacie najprostsze „głuptaki” na klisze? Mam na myśli te naprawdę najprostsze, które nie potrzebowały nawet baterii (no chyba, że do wbudowanej lampy błyskowej). One również działały w oparciu o powyższą filozofię. Stała przesłona, ostrość, często także czas naświetlania, bo klisze miały dużo większą tolerancję na niedoświetlenia i prześwietlenia niż matryce. Wystarczyło wycelować i pstryknąć. Głębia ostrości była w zasadzie od 1 metra do nieskończoności, a marna jakość zdjęć wynikała głównie z plastikowych soczewek.

Dlaczego nie autofokus?

Wielu niedzielnych „fotografów” w ogóle nie wyłącza pełnej automatyki aparaty – sprzęt mierzy światło, autofocus ustawia ostrość. W większości przypadków to wystarcza. Czasami jednak liczy się ułamek sekundy, a wg prawa Murphy’ego akurat wtedy autofocus lubi się „zgubić”. Z doświadczenia powiem, że im bardziej dynamiczna scena (np. jadący samochód czy idący szybko ludzie) potrafią ogłupić automatykę, nawet jeśli aparat jest przełączony w tryb śledzenia. Ustawiona „na sztywno” przesłona i odległość pozwala na zrobienie zdjęcia w dowolnym momencie, często nawet bez dokładnego kadrowania, bo nie ma na to czasu.

f8 04 f8 05 f8 06

Najlepsze są stałki

Obiektywy zmiennoogniskowe, choć przydatne, słabo się sprawdzają w tej technice, chociażby ze względu na to, że hiperfokalna jest zależna od ogniskowej, więc przy każdym „zoomowaniu” trzeba od nowa ustawiać ostrość. A to się już kłóci z filozofią „szybkiej fotografii”. Ponadto żaden nowoczesny zoom nie ma skali DOF (głębi ostrości).

Przeczytaj też:
Dlaczego wolę stałkę od zooma?

Jak ja fotografuję?

Współczesne aparaty dają dużo więcej możliwości, więc nawet trzymając się powyższej filozofii, warto z nich skorzystać. Ja na mam cały czas włączony priorytet przesłony i automatyczną zmianę ISO w sytuacjach, kiedy sytuacja tego wymaga. Nie mam więc problemu ze źle naświetlonymi zdjęciami.

Używam obiektywów stałoogniskowych przełączonych w tryb manualny. Najczęściej są to w ogóle szkła bez elektroniki (ostatnio śmigam z Kamlanem 50mm f/1.1). Zgodnie z powyższym przesłonę mam ustawioną na f/8 a ostrość na 5mm. Dobrałem ją doświadczalnie – dużo zależy od ogniskowej, wielkości matrycy oraz odległości, z jakiej zamierzamy fotografować. Ja się boję ludzi, więc nie podchodzę zbyt blisko.

Przeczytaj też:
Dziwny obiektyw w moim X-Pro2
Pełna klatka czy APS-C?

Dla nieśmiałych dużą pomocą jest możliwość połączenia aparatu z aplikacją na komórce, przez co sprzęt wisi mi luźno na szyi, na komórce mam podgląd i wyzwalacz migawki. Nikt nawet nie wie, że robisz zdjęcia.

Chociaż mój aparat ma świetne symulacje klisz czarno-białych (np. Acros), to wolę fotografować w kolorze i zdejmować go dopiero na etapie obróbki w komputerze. Mam dzięki temu 100% kontroli nad procesem, bo nie zawsze chcę się zdawać na automat.

Zdjęcia obrabiam w Luminarze, który ma naprawdę wypasione narzędzia i filtry. Przygotowałem sobie kilka presetów do zdjęć czarno-białych i po ich użyciu szlifuję tylko drobiazgi, bo jak wiadomo, każe zdjęcie jest inne i wymaga delikatnie innych ustawień.

Przeczytaj też:
Luminar 3 właśnie się ukazał
Pobierz moje presety do Luminara

f8 07 f8 08 f8 09 f8 10 f8 11

Zapraszam Cię także do mojej fotogalerii, w której większość zdjęć powstała właśnie w oparciu o filozofię F/8 and be there

Jeśli podoba Ci się wpis,
koniecznie zalajkuj,
skomentuj i zapisz się na