Dzisiaj jest poniedziałek, 22 lipca 2019
Jak mieć dużo lajków w Instagramie?Od blogera do millioneraJak wycenić własną pracę?
Dobry klient - prawda czy mit?

Dobry klient - prawda czy mit?

poniedziałek, 2019-01-28358własny biznes, na luzie

O złych klientach wylano już masę żółci i naklepano wiele kilobajtów postów na Facebooku i w innych miejscach. Tym razem, dla odmiany, chcę napisać o nich kilka dobrych słów. Jeśli uważasz, że nie ma dobrych klientów, koniecznie przeczytaj ten wpis, być może zmienisz zdanie.

Łapki pochodzą z Adobe Stock

Wbrew temu co sądzą o mnie hejterzy, nie płaczę nad swoim marnym losem i nie mam „szczęścia” wyłącznie do złych klientów. Wręcz przeciwnie. Jeśli tacy mi się trafiają to wyłącznie jednorazowo. Potem ich żegnam. Przy sobie trzymam tylko grupę stałych, naprawdę fajnych ludzi i nawet jeśli zdarzają się zgrzyty, to bardzo rzadko. Z żoną też się czasami nie dogaduję, a w zeszłym roku mieliśmy naprawdę gigantyczny kryzys.

Co pisałem o złych klientach?

Jak wkurzyć grafika - ten post kiedyś wygrał na dwa dni internety :)
Bezczelność potencjalnego klienta
Na każdym kroku ktoś chce nas wydymać
Zmiany po latach

O dobrych klientach pisze się rzadko

Może dlatego, że jest ich mniej, a może dlatego, że po prostu wolimy czytać o problemach innych niż radosnej i zgodnej współpracy, która zazwyczaj jest po prostu nudna i rytunkowa. Faktem jest, że nigdy nie trafiłem na wpis, który by chwalił klientów. Trzeba to zmienić. Oto kilku fajnych gości, z którymi przyszło mi współpracować.

Gaduła

Z różnych źródeł słyszałem, że to raczej męczący człowiek. Nie wiem, co mieli na myśli, bo w kwestii zawodowej jest dosyć konkretny, nie robi problemów, nie wymyśla tysiąca poprawek i raczej płaci w terminie. Jako jedyny w przypadku opóźnień dzwoni do mnie wcześniej, informuje o tym i przeprasza. Za to telefony od niego... Panie! Gdy tylko widzę, że dzwoni, rezerwuję sobie co najmniej pół godziny czasu. 5 minut na sprawy zawodowe i reszta na dupę Maryni. Gdyby mieszkał bliżej, pewnie spotkalibyśmy się na piwie… tylko ja chyba nie dałbym rady tyle wypić.

Lizus

Na szczęście nie wchodzi mi w tyłek, ale przy każdej okazji musi mi przypomnieć, jak bardzo lubi ze mną współpracować, jak to fajnie i szybko robię projekty i w ogóle. To „fajnie” to czysto subiektywna ocena, bo nie do końca się z nią zgadam, ale przez grzeczność nie zaprzeczam. Nie wiem, czy ma to na celu wynegocjowanie jakichś rabatów, bo nigdy o tym nie rozmawialiśmy i nigdy o to nie prosił. Współpraca z nim zawsze przebiega szybko i bezproblemowo, a za każde, nawet planowe zmiany i poprawki przeprasza.

Przewidywalny sknera

Ten dla odmiany zawsze domaga się rabatu i na początku współpracy mieliśmy też kilka spięć na tym punkcie. Zastosowałem na nim prosty sposób z lekkim zawyżeniem ceny, dzięki czemu po odjęciu rabatu ja otrzymuję oczekiwaną kasę, a on jest zadowolony ze zniżki. Mam nadzieję, że tego nie czyta :)

Szybki Bill

Na ogół budzi się z potrzebą w ostatniej chwili, co jest trochę irytujące, zwłaszcza gdy trafia w mój urlop czy inne wyjazdy. Na przykład dzwoni, gdy jestem akurat na targach i potrzebuje coś od ręki. Często jednak okazuje się, że w praktyce może poczekać dzień lub dwa (no chyba, że dopiero zacząłem urlop) i nie grymasi, bo nie ma na to czasu. Projekt jest więc akceptowany od ręki, faktura (z doliczonym ekspresem) również płacona od ręki i na kilka miesięcy mam spokój.

Zgodny

Znany jest typ, który nigdy nie wie czego chce, ale „to na pewno nie to”. I weź człowieku wymyśl coś innego (jeden mój znajomy w miesiąc zrobił 30 projektów kalendarza). Ten klient jest całkowitym przeciwieństwem. Co prawda też nie wie, czego chce, ale „to jest to panie Andrzeju!”. Zazwyczaj dostaję od niego założenia techniczne (np. do reklamy prasowej), jakieś hasło, ogólne założenia i „pan zrobi coś fajnego”. Mając już z nim pewnie doświadczenie wiem, czego mniej więcej oczekuje i dokładnie to dostaje. Szału nigdy nie ma, nie są to projekty, które wrzuciłbym do portfolio, ale klient zawsze jest tak ucieszony, jakbym właśnie zrobił całą kampanię dla Coca-coli :)

Dwie lewe ręce

Jak pewnie wiecie, mam swój autorski CMS, klienci go lubią i na ogół sami sobie doskonale z nim radzą. Jest jednak pewna grupa, która albo jest niekumata, albo ma to gdzieś i woli, żeby ktoś inny opiekował się ich serwisami. Regularnie co kilka tygodni dostaję komplet zmian, poprawek, nowych tekstów czy produktów do sklepu. Robię co trzeba, liczę czas pracy, wystawiam fakturę, dostaję kasę i czekam na następny rozkaz z Matplanety. Jeszcze kilku takich, żeby utrzymać regularność zleceń i faktycznie mógłbym się przeprowadzić w Bieszczady i zapomnieć o byciu dyspozycyjnym. Zlecajcie mi więc budowę serwisów wraz z dożywotnią opieką.

A jacy są Twoi klienci? Napisz o nich jakieś dobre słowa, bo parafrazując klasyka:

Dbajmy o swoich klientów, tak szybko odchodzą

Jeśli podoba Ci się wpis,
koniecznie zalajkuj,
skomentuj i zapisz się na