Dzisiaj jest środa, 15 sierpnia 2018
Od blogera do millioneraPobierz Alib CyMeS 7.0 za frikoHistoria mojego... sukcesu?
Dlaczego przestałem polecać Hekko?

Dlaczego przestałem polecać Hekko?

czwartek, 2018-05-31538własny biznes, internet

Jeszcze do niedawna polecałem firmę hostingową Hekko.pl, głównie ze względu na cenę i w miarę przyjazną obsługę panelu zarządzania serwerem. W większości przypadków oferowane usługi spokojnie wystarczają. Dowiedz się, dlaczego więc współpraca przestała mi się podobać.

Jeśli chodzi o stosunek możliwości (transfer, pojemność itp.) do ceny nie mam nic do zarzucenia. Mam 6 serwisów (na odpowiednich subdomenach) i w zasadzie tylko raz przekroczyłem obciążenie bazy danych, gdy jeden z wpisów wygrał na jeden dzień internety. Potem wprowadziłem w moim CMS-ie cachowanie danych i wszystko śmiga bez problemu. Sporadyczne padnięcia serwera czy prace konserwacyjne zdarzają się każdemu. Ale w przypadku większości stron, które posiadam czy robię dla klientów, nie jest to problemem.

Poszło o certyfikaty

Od jakiegoś czasu SSL na stronie to nie luksus zarezerwowany dla banków czy sklepów internetowych tylko konieczność. Serwisy bez ważnego certyfikatu są niżej oceniane w Google, a przeglądarki (zwłaszcza Chrome) wyświetlają stosowne komunikaty, przez co dany serwis traci w oczach użytkowników. Co prawda jest możliwość wejścia mimo ostrzeżenia, większość osób jednak zrezygnuje.

Na szczęście za certyfikaty nie trzeba płacić. Jeśli nie przetwarzasz ważnych danych i nie zarabiasz na swoim serwisie, możesz skorzystać z darmowych certyfikatów. Ich wadą jest to, że trzeba je co kilka miesięcy odświeżać. Jakiś czas temu pisałem, jak zainstalować certyfikat na Hekko.

Wszytko było fajnie, dopóki na serwerze działał folder „.well-known/acme-challenge”. Pół roku temu przedłużyłem pakiet hostingowy na 3 lata (była promocja), ale w międzyczasie Hekko zmieniło plany hostingowe i mój trafił do najtańszego, który ten folder ma zablokowany.

No i dupa. Odświeżenie certyfikatu nie działa, bo folder jest zablokowany (jeszcze kilka miesięcy temu działał) i nie można zweryfikować strony. Weryfikacja przez DNS też nie do końca działała, bo po pierwsze domeny miałem podlinkowane a nie osadzone (w końcu ogarnąłem, ale trochę czasu to zajęło), ponadto czas propagacji DNS ma się nijak do ustawień TTL. Standardowo jest 4 godziny, ale chociaż zmieniłem na 1 sekundę, to i tak musiałem czekać cały dzień. A teraz taka zabawa będzie mnie czekać co 3 miesiące.

Strony prze tydzień były niezabezpieczone

Oczywiście zanim do tego wszystkiego doszedłem, przez tydzień przerzucałem się e-mailami z supportem Hekko, a strony były niezabezpieczone. Supportowi trzeba przyznać, że od strony technicznej pomogli mi ogarnąć temat (nie znam się na sprawach serwerowych), ale wkurza sam fakt, że zapłaciłem za coś, co zostało mi potem odebrane (zablokowane), w zasadzie bez powodu. Tylko dlatego, że wymyślili sobie zmianę planów taryfowych.

Prawdę mówiąc nie interesuje mnie to. Gdy przedłużałem hosting, były stare plany i uważam, że powinny mnie obowiązywać do czasu trwania umowy czyli do 2010 roku.

Krótko mówiąc z ich strony wygląda to tak: „nie mamy pańskiego płaszcza i co pan nam zrobi”? No cóż. Niewiele. Po prostu nie będę polecał ich usług, wręcz przeciwnie. A za dwa lata poszukam innego hostingu.

Jeśli podoba Ci się wpis,
koniecznie zalajkuj,
skomentuj i zapisz się na