Dzisiaj jest poniedziałek, 13 kwietnia 2026
Ustawienia renderowania w BlenderzePodstawowe skróty BlenderaFotocyk
Dałem się wkręcić w konkurs na logo teatru

Dałem się wkręcić w konkurs na logo teatru

środa, 2026-02-04251Na luzie, Konkursy

Kolejny konkurs dokładnie taki sam jak wiele poprzednich. Miało być dobrze, a wyszło jak zwykle. Pozostał niesmak i… głównie jednak niesmak.

Ponad 10 lat temu sam pisałem o tym, żeby uważać na tego typu konkursy i co? No i zapomniałem. Na usprawiedliwienie (marne co prawda) mam to, że został mi polecony przez osobę godną zaufania, która dosyć blisko współpracuje z Teatrem im. Juliusza Osterwy w Lublinie, chociaż na pewno nie z osobami odpowiedzialnymi za konkurs. Jarku, wisisz mi co najmniej piwo, za stracony czas.

Zobacz mój stary wpis ostrzegający o konkursach, który również dotyczył lubelskiej jednostki kulturalnej

Regulamin podobny, jak wszystkie, w których nie chodzi o to, żeby ktoś wygrał.

Punkt o możliwości niewyłonienia zwycięzcy z jednej strony wydaje się sensowny i zabezpieczający organizatorów przed koniecznością przyznania nagrody, mimo braku odpowiedniego kandydata. Z drugiej strony dobrze wiemy, jak to się kończy, bo zawsze się kończy tak samo. Powinien mi zapalić czerwoną lampkę, ale nie zapalił. Może dlatego, że to był taki okres, kiedy miałem ochotę zaprojektować jakiś znaczek, a nie miałem na to zlecenia, więc zamiast samemu wymyślać fikcyjną firmę, miałem narzucony temat i w sumie ciekawe wyzwanie.

Drugą czerwoną lampkę powinien mi zapalić wymóg przygotowania szczegółowego opisu logo, uzasadnienia użytych fontów i przykłady użycia logo na materiałach reklamowych. Dobrze, że nie zażyczyli sobie pełnej księgi znaku, bo nie ma to jak za friko otrzymać komplet materiałów o wartości znacząco przewyższającej nagrodę, która było żenująco niska. Nie traciłem więc czasu na realizację tych absurdalnych wymagań, wychodząc z założenia, że jeśli będą zainteresowani, to sami poproszą o dopełnienie regulaminowych formalności. A może jednak coś mi się w głowie zapaliło i przeczuwałem, że szkoda na to czasu? W normalnych konkursach takie rzeczy robi się albo w drugim etapie, albo już po podpisaniu umowy. Jury powinno mieć na tyle wyobraźni, żeby nie potrzebować takich rzeczy.

No i wysokość nagrody. 5000zł to kosztuje zaprojektowanie logo w normalnym trybie zamówienia. W przypadku konkursu wabik powinien być większy, rekompensujący ryzyko, jakie ponoszą uczestniczy wkładając w projekt czas, serce i doświadczenie. Mogę więc założyć, że graficy albo (podobnie jak ja) niespecjalnie się przyłożyli, albo temat łyknęli głównie amatorzy.

104 prace, 80 zakwalifikowanych i…

Nic!

Serio? Ja rozumiem, że nie mogliby wybrać niczego z 5-10 prac, które ledwo przeszły kwalifikacje formalną. Ale czy naprawdę nie dało się niczego wybrać z 80 prac? Czy były aż tak słabe? A może nie o to chodziło w tym konkursie?

Żeby nie było, mój projekt na 100% nie zakwalifikował się, bo nie spełniłem wymagań, ale nie płaczę z tego powodu. Za to chętnie zobaczyłbym te 80 prac, z których nie wybrano nawet jednej.

Zresztą sam stosunek zgłoszonych do zakwalifikowanych może sugerować, że te 24 projekty odrzucono z tego samego powodu, co mój. Ale mogę się mylić…

Wnioski

Nasuwają mi się w zasadzie dwa:

  1. Darmowe zbieranie pomysłów, czyli coś, co praktykuje się od dawna i za co jest specjalne miejsce w piekle. Za jakiś czas syn szwagra siostry żony prezesa zbierze wszystko do kupy, zmiksuje i wypluje potworka. Realny koszt: czteropak Harnasia i chipsy.
  2. Przepisy wymuszają zrobienie konkursu, bo w instytucjach publicznych nie można tego typu prac zlecać konkretnemu wykonawcy. Zawsze musi być albo konkurs albo przetarg, nawet jeśli od samego początku wiadomo, kto to wygra i docelowo zrealizuje. W przetargach co prawda jedynym kryterium jest cena, ale założenia są takie, że i zazwyczaj może je spełnić tylko jeden wykonawca. Istnieje jednak ryzyko, że ktoś zawalczy ceną i mimo wszytko wygra i trzeba się potem z nim męczyć. W konkursach można zawsze powiedzieć, że żadne logo nie spodobało się jury i sprawa załatwiona.

Po co ten wpis?

W razie, gdyby „przypadkiem” mimo niezakwalifikowania mojego projektu, za jakiś czas pojawiło się nowe logo Teatru im. Juliusza Osterwy w Lublinie, dziwnie podobne, to mam dowód, że jednak moja koncepcja była pierwsza i spotkamy się na finansowych negocjacjach daleko wykraczających poza wartość nagrody.

Dla zainteresowanych jeszcze dwa linki:

Mój post o konkursie na Facebooku z 22 stycznia

Interesująca dyskusja na fanpage Teatru odnośnie konkursu

Jeśli podoba Ci się wpis,
koniecznie zalajkuj,
skomentuj i zapisz się na