Dzisiaj jest sobota, 21 października 2017
Ile za zlecenie czyli jak wycenić własną pracę?JAK wkurzyć grafika (i nie tylko)Cytaty motywacyjne
Czy mam jeszcze czas na sen?

Czy mam jeszcze czas na sen?

wtorek, 2015-11-101669na luzie

Śpioch pochodzi z banku zdjęć Fotolia

Czasami ktoś mi zadaje takie albo podobne pytanie. Muszę przyznać, że jest ono bardzo dobre, bo trafia w samo sedno. Zwłaszcza w ostatnich dniach, kiedy dużo się u mnie dzieje i dochodziło do tego, że faktycznie sypiam o wiele mniej niż potrzebuje mój organizm.

Dlaczego warto współpracować z freelancerami?

Jednym z minusów bycia freelancerem (o Boże, są jakieś minusy!!!) jest fakt, że mamy nienormowany czas pracy. Raczej mało kto ściśle się trzyma klasycznego 8-16. Ja na pewno nie. Bywa, że i w weekendy jest coś do zrobienia. Staram się tego unikać i mieć czas dla córki, ale niedawno zdarzyła się pilna, spora robota, którą żal było odrzucić (pisałem o tym na fejsie). Jeśli chodzi o urlop to staram się być elastyczny, bo też do ostatniej chwili nic nie wiadomo, ale klientów powiadamiam już z kilkutygodniowym wyprzedzeniem.

Po „chudym” miesiącu nabrałem zleceń, z którymi ledwo się wyrabiam

Szukamy zleceń
Bezrobotny freelancer

Chyba jakaś telepatia - zazwyczaj, gdy w końcu zabieram się za własne projekty, klienci nagle się budzą
Zatweetuj

Prawdę mówiąc już nie pamiętam, kiedy miałem jakiś naprawdę „chudy” miesiąc. Pewnie ze dwa lata temu. Teraz co prawda zdarzają się luźniejsze okresy, zwłaszcza na początku roku, ale nigdy na tyle, żeby zacząć panikować. Prawdę mówiąc zazwyczaj, kiedy w końcu zabieram się za jakieś własne projekty, klienci nagle się budzą. Wpisy na blogi przygotowuję więc w weekendy (głównie w sobotę wieczorem). Prezentacja też zbliża się wielkimi krokami a ja wciąż jestem w proszku. Książka od ponad miesiąca leży nieruszona, napisałem dopiero  jedną stronę a samych materiałów jest na ponad sto. Chyba się jej szybko nie doczekacie...

Biorę więc zlecenia jedno po drugim, bo są ciekawe i całkiem nieźle płatne (nie są to kokosy, ale nie narzekam). Roboty multum. Na szczęście często jest tak, że kiedy ukończę pewien etap i projekt jest u klienta, mam kilka dni czasu zanim wyrazi swoją opinię lub zaakceptuje. I mogę w tym czasie zająć się innymi tematami. Chociaż zdarzają się takie momenty, że nowych rzeczy przychodzi więcej niż jestem w stanie ogarnąć.

Jak się nie zaharować
Ile czasu pracujesz?
Freelancer odpoczywa?

Jak wspomniałem, w weekendy staram się nie pracować. Tyle słyszy się o wypaleniu zawodowym u ludzi, którzy non-stop pracują i pracują. Boję się tego, ale niestety i tak często coś robię. Głównie własne rzeczy, które zebrały się przez tydzień. Ale jeśli tylko pogoda dopisuje, to biorę młodą i idziemy w miasto.

Co z tym snem?

Pracoholizm na swoim czy korzystanie z życia na etacie?
Mity o freelancerach

To co rano robię w kilkanaście minut, wieczorem wydłuża się do godziny i dłużej - marna efektywność
Zatweetuj

Przyznam, że ostatnio marnie. Wiele osób śpi po kilka godzin na dobę, bo zlecenie, bo terminy, bo kolejne prace i projekty. Ja sobie odpuszczam.

Z jednej strony mam wyrzuty sumienia, kiedy leżę już w łóżku, przygotowuję plan pracy na następny dzień i widzę same niedokończone projekty, które faktycznie można byłoby dosyć szybko ogarnąć i wysłać. Sęk w tym, że to co rano robię w kilkanaście minut, wieczorem wydłuża się do godziny i dłużej - już nie ta sama efektywność. Kilka razy próbowałem i tylko straciłem czas, bo rano okazało się, że wszystko muszę poprawiać. Ergo - czas na sen zawsze musi się znaleźć.

Z drugiej strony i tak sypiam mniej niż powinienem, ostatnio 6-7 godzin. Dla Was to może norma, dla mnie stanowczo za mało. Ale kiedy już przygotuję plan na jutro, ogarnę kilka swoich spraw, które nie wymagają komputera, robi się północ. Dla mnie to stanowczo za późno. A już tak dawno nie przeczytałem żadnej dobrej książki...

Trudno jest mi więc odpowiedzieć, czy mam ten czas czy nie. Jakoś żyję i funkcjonuję, więc jednak mam. A żeby go mieć, musiałem odpuścić sobie kilka własnych projektów, które tego czasu mi sporo zabierały. Może kiedyś do nich powrócę, kiedy już będę tym milionerem.

Pracodawcy też tego nie widzą

Gdy pracowałem na etacie, pracodawcy bardzo często wymagali siedzenia po godzinach (często też bez płacenia za nadgodziny, ale nikt nie śmiał protestować więc i ja się nie wyrywałem - ciekawe, czy moi byli współpracownicy wciąż to praktykują) a potem jeszcze mieli pretensję, że wieczorem mało robimy. No jasne, przecież jesteśmy robotami i możemy zapieprzać 12 godzin z taką samą efektywnością :)
Poza tym z punktu widzenia szefa wygląda to pewnie trochę inaczej. Bo co innego pojeździć po klientach, wyskoczyć na obiad czy podumać nad kolejnym zleceniem, a co innego cały dzień gapić się w monitor i robić ciągle to samo - to naprawdę wykańcza. Na szczęście u mnie to już przeszłość.

Czego sobie i Wam życzę!

Jeśli podoba Ci się wpis,
koniecznie zalajkuj,
skomentuj i zapisz się na