Dzisiaj jest wtorek, 26 maja 2020
FotocykDLACZEGO logo musi być wektorowe?Cytaty motywacyjne
Czy boicie się koronawirusa?

Czy boicie się koronawirusa?

poniedziałek, 2020-03-02691na luzie

SARS-CoV-2 jeszcze na dobre się w Polsce nie rozgościł, a już powoli widać rozszerzającą się panikę. Jaka jest szansa, że ogłoszą stan wyjątkowy, a miasta zostaną poddane kwarantannie?

Polska nie jest przygotowana

Nie oszukujmy się, Polska nie jest przygotowana na walkę z koronawirusem. Chociaż rządzący uspokajają, to jednak mogło to zadziałać kilkadziesiąt lat temu, kiedy jedyne media były właśnie w rękach władzy. Obecnie wystarczy dostęp do internetu, żeby szybko zdementować uspokajającą propagandę. Codziennie pojawiają się kolejne materiały (także wideo) o tym, jak to „przygotowanie” wygląda w praktyce. Wystarczy zobaczyć poniższe nagranie, które wirusowo (gra słów zamierzona) obiegło polski internet:

Tak naprawdę to nie wiadomo, ile zarażonych osób znajduje się w Polsce, bo po pierwsze, szpitale (także zakaźne) nie są przygotowane na szybki i sprawne przeprowadzanie badań, a po drugie, jest chyba jakiś zakaz dzielenia się takimi informacjami.

Coraz więcej europejskich miast jest odciętych od świata i poddanych kwarantannie. O ile łatwo sobie wyobrazić małe miasteczka (w końcu powstało na ten temat naprawdę dużo filmów), o tyle nie wiem, jak można odizolować miasto wielkości Lublina, nie mówiąc już o Poznaniu, Wrocławiu czy Warszawie.  Kordon żołnierzy trzymających się za ręce, czy wieżyczka wartownicza co 50 metrów i strzelanie do każdego, kto będzie próbował się wydostać?

Na panice zarabia się najlepiej

Co sprytniejsi wykupili wszystkie maseczki przeciwpyłowe i sprzedają je po wielokrotnie wyższej cenie (nawet 20x drożej). Kij z tym, że one wirusa nie zatrzymają, ważne że hajs się zgadza. Na panice zarabia się najlepiej.

A tą widać gołym okiem. Już od ponad tygodnia widuję w Lidlu koszyki kupujących wypełnione po brzegi, zupełnie jak przed długim weekendem. W piątek półki z artykułami o dłuższym terminie spożycia (mąka, cukier, ryż itp.) zaczynały świecić pustkami. Znajoma pracująca w spożywce mówiła, że sklepy nie mają zapasów magazynowych, więc jeśli padnie produkcja i transport do sklepów, to może być nieciekawie. Ceny żywności pójdą w górę i zaczną się spekulacje.

Chociaż mi samemu do paniki daleko, to doszedłem do wniosku, że większym problemem może być nie tyle wirus ile właśnie panika przed nim. Już teraz ludzie robią się niespokojni, potem może być jeszcze gorzej, z zamieszkami włącznie. Postanowiłem więc kupić trochę zapasów, póki ceny są jeszcze w normie. Ryż kupiłem, mąki wziąłem dwa ostatnie worki, cukru nie było. Tostów też nie.

Przez chwilę przeszło mi przez myśl, że takie sianie paniki jest bardzo na rękę producentom i sprzedawcom żywności, bo to świetny sposób na zwiększenie sprzedaży. Ale nawet jeśli maczali w tym palce, to nic nie zmieni faktu, że ludzie się boją i trudno będzie to zatrzymać.

Strefa mroku

Pamiętacie ten serial? Był taki odcinek, związany co prawda z bombą atomową, ale reakcje były podobne. Główny bohater zbudował schron przeciwatomowy i bardzo dbał, żeby nikt poza jego rodziną o tym nie wiedział. Miesiącami zbierał zapasy, a gdy coś walnęło (akurat jego rodzina była gdzieś w podróży) zamknął się na dole, żeby przeczekać najgorszy okres. Z tego co pamiętam, to miał uszkodzoną antenę radiową, więc nie miał dostępu do aktualności, ze strachu też nie wpuścił do środka ludzi, który dobijali się do drzwi.

Co się okazało? Faktycznie wybuchła atomówka, ale to był wypadek na pobliskim lotnisku. Ludzie, którzy się dobijali, szukali ocalałych, żeby ich zabrać zanim… postawią sarkofag. Film kończy się tak, że bohater dogorywał gdzieś zamknięty w bunkrze, strefę skażenia otaczała betonowa kopuła, a rodzina gościa opłakiwała jego śmierć kilkaset metrów dalej.

Jak będzie u nas?

Trudno powiedzieć, co zwycięży. W wirusa akurat nie do końca wierzę, bo o ile faktycznie jest on śmiertelny, to jednak nie bardziej niż zwykła grypa i inne choroby, przy czym śmiertelność zależy głównie od wieku osoby i w mniejszym stopniu od odporności. Przynajmniej tak twierdzą naukowcy. Jak wspomniałem, bardziej się obawiam paniki i związanych z nią zachowań ludzi.

A co Wy o tym sądzicie?

Jeśli podoba Ci się wpis,
koniecznie zalajkuj,
skomentuj i zapisz się na