
Co jakiś czas internet spamuje mnie strasznymi artykułami, jakoby doświadczeni prompterzy mieliby zabrać pracę grafikom, programistom, pisarzom, kierowcom i pilotom. Czy naprawdę mamy się czego obawiać?
Grafikę nagłówkową narysowało AI
AI świetnie sprawdza się na początkowym etapie pracy kreatywnej. Wymyśli wstępny projekt, koncepcję, rzuci masę pomysłów, generalnie zniweluje tzw. „problem pustej kartki”. I nie ma co się burzyć, że nie wymyśla niczego od zera, tylko bazuje na istniejących rzeczach. My też tego nie robimy i (świadomie, lub nie) łączymy coś, co już istnieje. Przecież podobno wszystko zostało już wymyślone. Dzięki temu nie było problemu z tym, co wymyślić, a raczej, którą propozycję rozwinąć.
AI wiele razy pomogło mi w zaprojektowaniu logo, ulotki, folderu, czy strony internetowej. A jedną nawet prawie mi zaprogramowało, chociaż potem oczywiście musiałem kod doczyścić i dostosować do mojego CMS-a, ale miałem do tego dobry punkt wyjścia.
Łatwo się domyślić, że nie nadaje się do etapu końcowego. Wciąż generuje dużo błędów. W grafikach co prawda ludzie nie mają już 6 palców, ale napisy często wyglądają jak z Matrixa. Czasami myli „ż” z „ź” mimo zapodania konkretnego tekstu do użycia w grafice. Modele 3D są praktycznie nieedytowalne, a w kody stron internetowych lepiej nie zaglądać.
Znajomy wybrał abonament AI, że zaoszczędzić na programiście. Stronę otrzymał ładną i nawet działającą, ale... każda podstrona miała nieco inny CSS i JS do tych samych funkcjonalności. Obsługa bazy danych była na poziomie juniora. Strony nie dało się połączyć z CMSem, nie mówiąc już o rozbudowywalności. Po prostu jest, działa i wystarczy.
No i w końcu przygotowanie do druku. Żaden szanujący się (i świadomy potencjalnych problemów) grafik nie odważy się oddać gotowca od AI do druku, zwłaszcza wysokonakładowego. A nawet ewentualne sprawdzenie publikacji i wyszukanie błędów bywa bardziej czasochłonne niż złożenie od zera.
Nie jestem prompterem, tylko grafikiem (głównie) i moje prompty nie są jakieś wymyślne, ale wystarczają, żeby otrzymać garść pomysłów graficznych czy nawet tekstowych do wstępnego ogarnięcia treści na ulotkę. Nie jest to jednak coś, co bezkrytycznie i bez żadnych poprawek puszczę w świat. Na dużych projektach się wykładają wszystkie darmowe, których używam (może płatne są lepsze). Teksty, chociaż ładne i nawet wysublimowane, z daleka jadą czymś… sam nie wiem. Może właśnie tą idealnością? Nie ma w nich nic ludzkiego.
Niedawno rozwijałem kilka bibliotek do mojego CMSa i utknąłem na pierdołach. Skuteczną pomoc uzyskałem od zwykłego Google. I to mi się podoba, bo teraz wystarczy zadać pytanie jak najbardziej po ludzku, a nie googlowemu, żeby otrzymać zadowalająca odpowiedź. Problem zaczyna się, gdy potrzebujemy czegoś bardziej skomplikowanego. Niedawno pisałem o kolejności działań w Lightroomie. Nie sądzę, żeby te informacje gdziekolwiek były podane wprost. AI jednak się nie poddał i dobrze zrozumiał, o co mi chodziło. Ale nie wiem, ile z jego odpowiedzi jest prawdą, a ile sam wymyślił. Także ten…

Grafikę narysowało AI

Grafikę narysowało AI
Nie musimy się obawiać prompterów z AI, nie zabiorą nam pracy jeszcze bardzo długo (o ile w ogóle). Ale warto samemu poznać kilka darmowych narzędzi, które wspomogą nas na różnym etapie prac, z naciskiem na „wspomogą”. Finał pracy i tak powinien należeć do grafików, koderów, copywriterów, którzy świadomie wykorzystają pomoc inteligencji.





