Dzisiaj jest niedziela, 31 maja 2020
DLACZEGO logo musi być wektorowe?FotocykOd blogera do millionera
Covid-19 a teorie spiskowe

Covid-19 a teorie spiskowe

czwartek, 2020-04-16731na luzie

Nie ma dnia, żeby w internecie nie pojawiła się kolejna teoria spiskowa o panującej (albo i nie) pandemii. Ja też mam kilka swoich, bo zapowiada się nieciekawa przyszłość...

Rok 2020 nas nie rozpieszcza

Mamy dopiero kwiecień, a wydarzyło się już tak dużo, że strach zadać pytanie: „ile jeszcze”, bo nie chcemy znać odpowiedzi. Ja kiedyś niefrasobliwie zadałem sobie takie pytanie i bardzo szybko tego pożałowałem. Z samych tylko największych spraw:

  • Rok rozpoczął się starciem Stanów Zjednoczonych z Iranem zakończone katastrofą samolotu z wieloma osobami na pokładzie.
  • Chociaż Australia zaczęła płonąć pod koniec zeszłego roku, to w styczniu jeszcze dogorywała, można ją więc zaliczyć do klęsk 2020.
  • Trzęsienia ziemi i wybuchy wulkanów towarzyszą nam cały czas, ale nie w takiej ilości i natężeniu. Turcja, Karaiby, Filipiny, Islandia. Siła tamtejszych kataklizmów nie była rejestrowana od dziesiątek lat.
  • Wschodnią Afrykę i Indie nawiedziła szarańcza, jakiej nie widziano tam od 25 lat.
  • Teraz świat jest ogarnięty pandemią wirusa.
  • Niedawno w okolicy Czarnobyla wybuchł pożar i gdy piszę te słowa, nie wiem jeszcze, jak wygląda sytuacja, ponieważ z różnych źródeł nadchodzą sprzeczne informacje. Jedni mówią, że ogień jest już opanowany. Inni, że jest już niebezpiecznie blisko sarkofagu i nie można go ugasić. Jeśli się nie uda, to 34 rocznica wybuchu elektrowni będzie nieciekawa.
  • Wielkimi krokami zbliża się niewyobrażalna susza. Jest jeszcze wiosna a niektóre zbiorniki wodne są suche jak pod koniec upalnego lata. A synoptycy zapowiadają, że w tym roku też będzie upalne.

Mam przeczucie, że to jeszcze nie koniec, ale do tego jeszcze wrócę.

Covid zabójczy czy niekoniecznie

Tych teorii jest dużo i są tak ze sobą sprzeczne, że nie wiadomo, w co wierzyć. Bo nawet jeśli odrzucimy mainstream, niezależni specjaliści mówią całkiem rozbieżne rzeczy. Jedni uważają, że wirus jest dużo bardziej zabójczy, tylko rządy ukrywają przypadki śmiertelne, żeby nie wywołać jeszcze większej paniki niż jest. Inni twierdzą wprost przeciwnie, że Covid owszem, jest bardzo zaraźliwy, ale nie tak śmiertelny, jak się uważa. A rząd celowo podtrzymuje stan zagrożenia, żeby lepiej panować nad gorszym sortem. Wiadomo, ludzie żyjący w strachu są bardziej posłuszni. Kościół od wieków z powodzeniem stosuje tą metodę strasząc nas piekłem.

To by tłumaczyło wiele bzdurnych i sprzecznych zakazów i nakazów. Zakaz wejścia do lasu, ale nie dla myśliwych. Ograniczenie ilości osób w sklepach, ale podobno w Wielkanoc w kościołach była już dyspensa (tak tylko słyszałem, bo nie odwiedzam), bo przecież wirus też świętuje. A nawet jeśli nie było, to już sam fakt rozważania takiej możliwości jest co najmniej zastanawiający.

No i najbardziej wkurzająca (delikatnie mówiąc) sytuacja z 10 kwietnia, kiedy członkowie jedynie słusznej partii złamali swój własny zakaz organizując sobie kolejną smoleńską rocznicę. Nie dość, że zrobili nielegalne zgromadzenie, to jeszcze nie zachowali bezpiecznych odstępów i byli bez maseczek. Tłumaczenie, że byli w pracy jest idiotyczne, bo o ile wiem Covid nie należy do partii i nie wie, którzy są swoi a którzy nie. Więc albo rządzący są jeszcze głupsi, niż już wiemy (czy to jest jeszcze możliwe?), albo wiedzą coś, o czym zwykli ludzie nie wiedzą.

Jakiś czas temu w Social Mediach trochę zamieszania zrobili vlogerzy, którzy odwiedzili kilka szpitali zakaźnych w UK i... nie zaobserwowali niczego niepokojącego. Żadnych chorych ponad normę, uwijania się jak w ulu, czy nawet wzmożonego zabezpieczenia. Już sam fakt, że bez problemu weszli do środka o czymś świadczy. A gdzie chorzy? Trzymani w piwnicy w stanie agonalnym?

Ciekawostką też jest fakt, że ani ja ani nikt z moich znajomych nie zna osoby zarażonej wirusem. Ze zwykłej matematycznej statystyki wynika, że powinniśmy o kimś takim słyszeć. A jednak nie. Czy Wy znacie kogoś chorego?

Skąd się w ogóle wziął wirus?

Tu teorii też jest kilka. Ta najbardziej oczywista, że po prostu ze zjedzonego nietoperza czy jakiegoś łuskowca, ma już coraz mniej zwolenników. Dziwnym zbiegiem okoliczności coś podobnego było przedstawione w filmie z 2011 roku: Contagion - Epidemia Strachu. Czyżby twórcy filmu wiedzieli coś dużo wcześniej?

Druga teoria mówi o tym, że wirus po prostu uciekł z laboratorium z powodu chujowych zabezpieczeń. Taki scenariusz też już był wielokrotnie poruszany np. w miniserialu Bastion na podstawie książki Stephena Kinga.

Według kolejnej wirus został wypuszczony celowo. A tych powodów też jest kilka.

  • Po pierwsze, żeby doprowadzić do takiej sytuacji, jaka jest obecnie - największy zysk na tym mają ogromne korporacje.
  • Po drugie, żeby ograniczyć populację, co jest dużym problemem zwłaszcza w Chinach.
  • Po trzecie, żeby pokazać potęgę Chin - słyszałem, że zaczyna być im ciasno i mają ochotę rozszerzyć nieco swoje terytorium.
  • Po czwarte, paluchy maczała w tym pewna organizacja o nazwie New World Order, o której słyszeli wszyscy wielbiciele teorii spiskowych. I w tym też coś może być. W końcu planują to już od wielu lat.
  • Po piątek, to wszystko sprawka Billa Gatesa, który chce nas bezkarnie zachipować.

Akurat oglądam sobie serial Timeless - Poza czasem, w którym występuje organizacja o nazwie Rittenhouse. Trudno jednak nie zauważyć podobieństw. Kto wie, może NWO również dysponuje taką maszynką i ściągnęło wirusa z przyszłości? W sumie teoria tak samo dobra, jak wszystkie inne. W każdym razie jeśli nagle zniknę bez śladu, to znaczy, że akurat ta teoria była prawdziwa.

A może faktycznie Covid to jedna wielka ściema i jest to tylko zwykła mutacja grypy?

Świat się zmienia

Z tego, co słyszałem, to nie tylko u nas są idiotyczne nakazy, zakazy, zarządzenia i dyrektywy.

Zaczęło się od ogólnoświatowej paniki i masowego wykupowania jedzenia i papieru toaletowego (wciąż nie wiem, dlaczego akurat papieru). Obecnie coraz częściej w sieci pojawiają się zdjęcia śmietników ze spleśniałym pieczywem, owocami i innym zepsutym pożywieniem. Producenci i właściciele dużych marketów na tym bardzo skorzystali. Bo na pewno nie ich pracownicy. Moja znajoma pracuje w Lidlu i powiedziała, że nawet premii nie dostała, za dużo cięższą pracę.

Zobacz mój wcześniejszy wpis o Covid

Obecnie w Lidlu wciąż wszystko można kupić bez większych problemów. O 3 w nocy nawet jest pieczywo, chociaż czasami trzeba trochę dłużej poczekać na jego wyłożenie. Ale kolejki przed sklepem są niewiele krótsze niż w dzień. Jak długo ludzie to wytrzymają? O tym też jeszcze napiszę.

Wiele rzeczy się zmienia. Pracodawcy i pracownicy wielu branż zaczynają doceniać Home Office, czyli coś, co sam praktykuję od lat. Można powiedzieć, że robiłem to, zanim stało się modne. Tu introwertycy i samozatrudnieni maja sporą przewagę nad resztą, bo nas kwarantanna średnio dotyka.

Wiele zawodów okazuje się zbędnych, za to pojawią się inne. Rozliczanie będzie nie od dupogodziny spędzonej za biurkiem, ale od faktycznie wykonanego zadania. Mam nadzieję, że w końcu ktoś zauważy zbędność najmniej połowy urzędasów.

Niestety upadają małe firmy (być może i mnie to czeka za jakiś czas), które nie miały odpowiednich oszczędności na trudny okres, a w Polsce tarcza antykryzysowa jest zrobiona z betonu owiniętego w papier. Każdy normalny kraj bezinteresowanie pomaga małym przedsiębiorcom, tylko u nas wprowadzono takie zasady, że załapie się może jedna firma. A może i nie... Za do duże zyski generują koncerny, zwłaszcza spożywcze, które mogą obsłużyć więcej klientów.

Dużo paradoksalnych zakazów

Nie wiem, jak w innych krajach, ale u nas rządzący przechodzą samych siebie. Wspomniałem już o zakazie wchodzenia do lasu, który nie dotyczy myśliwych i zakazie zgromadzeń, który nie dotyczy partii. Nie można biegać czy jeździć na rowerze. Nakaz dwumetrowych odstępów, który nie dotyczy straży miejskiej ani milicji (kto obserwuje bieżące wydarzenia, ten wie, dlaczego użyłem tej właśnie nazwy).

Zakaz zmiany opon czy mycia samochodów, przy czym przepis posiadania opon letnich i czystego samochodu wciąż obowiązuje. Więc cokolwiek się nie zrobi, mandat można dostać. Co prawda słyszałem, że zluzowano nieco zakaz wymiany opon, ale to też jest obwarowane wieloma warunkami, które nie każdy spełnia np. samochód musi służyć do wykonywania pracy. Jeśli więc jeździsz samochodem wyłącznie do sklepu, to teraz masz problem.

Wiele sklepów nie związanych z zaspokajaniem podstawowych potrzeb, wciąż jest czynna, a jednocześnie zakazane są zakupy wykraczające poza zaspokajanie tych potrzeb. Tak więc pracownicy Jysku muszą codziennie siedzieć w pracy, ale jeśli kupię tam szafkę, to mogę dostać mandat. W internecie zamówiłem sobie pufę na balkon, ale nie wiem, kiedy dotrze. Może dopiero za miesiąc... W końcu to nie jest produkt pierwszej potrzeby.

Podobno staruszka dostała ogromy mandat za odwiedzenie grobu męża, ale już nie było problemu, żeby pewien niskiego wzrostu członek wjechał tam samochodem. Teoretycznie w celu sprawowania funkcjo rządowej, w praktyce kupy się to nie trzyma. Nałożono ogromną karę na samotnego rowerzystę, ale jednocześnie policjantów robiących grilla ukarano symbolicznym mandatem w wysokości 500zł na głowę.

Do niedawna nie było obowiązku noszenia maseczek. Ale już tydzień temu zapowiedziano, że to się zmieni od czwartku, 15 kwietnia. Dziwnym zbiegiem okoliczności zbiegło się to z przylotem niejakiego Antonowa ze sporym zapasem maseczek, które można kupić w placówkach pocztowych... Psipadek?

Oczywiście Poczta Polska też musi na tym swoje zarobić.

Teraz nie wolno wchodzić na tereny zielone, nawet skrótem przez trawnik, na środku którego stoi ławka. Jaki to ma związek z wirusem? Absolutnie żaden! To ewidentny przykład łamania naszej woli i trzymania nas w ryzach. No i doskonały sposób na zasilanie budżetu, w którym już od dawna hula wiatr, bo przecież premie z czegoś wypłacić sobie trzeba. Przylot Antonowa też przecież kosztował.

Szykują się majowe wybory

Co prawda już dawno wycofano się z idiotycznego klasycznego głosowania przy urnach (pewnie dlatego, że wyszłoby na jaw, że wirus nie jest tak niebezpieczny, jak usiłują nam wmówić), ale organizując głosowanie korespondencyjne złamano prawo kilkukrotnie.

W założeniu głosowanie musi być tajne, bezpośrednie, powszechne i równe. Z tego co wiem, to są też dobrowolne. I teraz tak:

  • Nie będą dobrowolne, bo jedynie słuszna partia wymusza obowiązek głosowania. Ciekawe, czy dla ułatwienia zakreśli też odpowiednie nazwisko.
  • Nie będą tajne, bo trzeba dołączyć dodatkowy formularz z danymi osobowymi, nawet jeśli to tylko PESEL.
  • Nie będą bezpośrednie, bo pośrednikiem będzie poczta.
  • Nie będą powszechne, bo karty do głosowania mają przyjść do miejsc zameldowania osoby. A co z tymi, które przebywają w zupełnie innym miejscu? Albo mają nałożoną kwarantannę i pod karą grzywny nie mogą wychodzić z domu? Co mają robić, skoro partia grozi karą więzienia za nie oddanie głosu?

Ponadto zostanie złamany zakaz kwarantanny i odosobnienia, bo nie oszukujmy się, przy skrzynkach będą tłumy ludzi. Albo kolejki wielokrotnie dłuższe niż do sklepów, do których można iść dowolnego dnia, a na zagłosowanie jest tylko jeden. No i jak to ogarnie poczta, która już teraz nie radzi sobie ze zwykłymi przesyłkami, a co dopiero z dostarczeniem do KAŻDEGO kart wyborczych. Nie mówiąc już o ich odebraniu. Założę się, że wiele kart zaginie w sortowni. I kto za to beknie?

Dobry czas na zmiany

Już od dawna wiadomo, że każdy kryzys to dobry czas na zmiany, zwłaszcza że sam niejako te zmiany wymusza. Ci, którzy za wszelką cenę chcą utrzymać status quo, są na straconej pozycji. Bez względu czy chodzi o pracę czy cokolwiek innego. Skorzystają natomiast ci, którzy nie boją się zmian i są otwarci na nowe okazje. Największe imperia powstawały właśnie w takich okresach. Może więc czas na przebranżowienie zamiast kurczowo trzymać się tego, co znane i pozornie bezpieczne? Bo nie oszukujmy się, żadna obecna posada nie gwarantuje bezpieczeństwa.

Jakiś czas temu znajoma pracująca w sklepie mówiła mi, że nie musi się martwić, bo spożywka nie upadnie. Oczywiście, spożywka jako tako nie, ale czy na pewno przetrwa sklep, w którym pracuje? Albo ona sama jako pracownik? Kilka dni później powiedziała, że robi się nieciekawie i powoli rozgląda za nową pracą. Chwilowo nie jest to najlepszy czas, ale nie oszukujmy się, życie nie zapauzowało, bo świat się zawiesił. Żyć trzeba, a gdy skończą się oszczędności, ludzie oleją zakazy i nakazy i wrócą do pracy. Teraz tylko kwestia znalezienia takiej niszy, która będzie ludziom potrzebna.

Co nas czeka?

We wcześniejszym wpisie pisałem, że bardziej boję się towarzyszących okoliczności niż samego wirusa. Ludzie będą robić się niespokojni, zaczną się zamieszki, może nawet gorzej. To idealny czas, żeby uśpić rozsądek i człowieczeństwo. Teraz jeszcze jakoś się trzymamy i pomagamy innym, ale człowiek głodny jest zdolny do wszystkiego. Nastąpi zezwierzęcenie. Tym większe, im dłużej potrwa kwarantanna.

Padnie gospodarka, jak to podczas kryzysów. Nastąpi hiperinflacja. I teraz pytanie, czy trzymać kasę na koncie i liczyć, że banki uwzględnią hiperinflację, czy wyciągać wszystko i inwestować w złoto? A może w coś innego? Co, oprócz złota, nie straci na wartości?

Ale może być jeszcze gorzej. Vincent V. Severski napisał na swoim Facebooku: „Szpiedzy przypominają: skutkiem Wielkiego kryzysu była II wojna światowa”.

Co ciekawe, mi widmo kolejnej dużej wojny chodzi po głowie już od kilku lat. Nie żebym jej oczekiwał, ale zanosi się na nią coraz bardziej. Przeczucie. Spodziewałem się jej po ataku Rosji na Ukrainę, ale teraz, z dnia na dzień, robi się to coraz bardziej realne. Polityka światowa jest już od dawna bardzo napięta i przed jakimikolwiek ruchami w tym kierunku powstrzymywał wyłącznie rozsądek. Ten sam, który w obecnej sytuacji właśnie zanika. Tylko czekać, aż któreś z państw nie wytrzyma tego napięcia.

Obawiam się też, że to będzie wojna atomowa. Nie po to państwa zbroiły się w bomby atomowe, żeby je sobie postawić na półce. Nawet mimo globalnego rozbrojenia, jest ich jeszcze sporo. Założę się, że palce nad czerwonymi przyciskami swędzą coraz bardziej. A kto wie, może właśnie ten wirus został wypuszczony właśnie po to, żeby dostarczyć idealnego pretekstu?

W życiu udało mi się przewidzieć bardzo wiele, często nieprawdopodobnych rzeczy, chociaż do tej pory związane głównie z moim własnym życiem. Mam nadzieję, że tym razem jednak się mylę. Ale jeśli nie, to... no cóż...

A co Wy o tym sądzicie?

W jakim kierunku wszystko się potoczy po pandemii?

Jeśli podoba Ci się wpis,
koniecznie zalajkuj,
skomentuj i zapisz się na