
Podobno prawdziwy grafik nie używa filtrów. No wiecie, że niby jest taki cool i samemu wszytko robi a filtry są tylko dla gimbazy i okolic.

Jak już niedawno pisałem, zdjęcia „prosto z aparatu” rzadko wychodzą tak efektownie, jak byśmy chcieli. Zwłaszcza jeśli nie mamy sprzętu za grube tysiące. A nawet wtedy czasami „trzeba trochę pomóc”, o czym świadczą coraz częstsze afery z udziałem znanych światowych fotografów.

Kręcą mnie zdjęcia z małą głębią ostrości. Gdybym mógł, wszystko bym fotografował pełnoklatkową lustrzanką na minimalnej przesłonie. Nie zawsze jest to jednak możliwe. Jeśli Ty też lubisz małą GO, czytaj dalej...

No i mamy końcówkę 2015. Ostatni wpis i ostatni tutorial w tym roku, ale po Sylwestrze przyda się jak znalazł, kiedy będziesz ratować zdjęcia, które nie do końca wyszły tak, jak powinny :)

Dawno, dawno temu fotografia była monochromatyczna, chociaż niekoniecznie czarno-biała. Różne sposoby wywoływania i utrwalania zdjęć pozwalały na uzyskiwanie różnych odcieni i efektów. Teraz, gdy wszystko jest cyfrowo perfekcyjne, trzeba trochę pokombinować, żeby uzyskać efekt, kiedyś będący normą.

Co jakiś czas powstają programy czy nawet całe pakiety, które w założeniu mają być Adobe Killerami. Niestety giną w zapomnieniu zanim porządnie rozwiną skrzydła.

Pamiętam, że gdy wchodził nowy sposób licencjonowania, twierdziłem, że to ZUO. Na wszystkich forach gdzie się udzielałem, tylko dwie osoby zgadzały się z moim zdaniem, reszta odpisywała, że jestem głupi.

Często stajemy przed takim problemem, kiedy klient przysyła malutkie zdjęcie z internetu i chce, żebyśmy zrobili z tego rollup lub duży baner. Brzmi znajomo?