Strona głównaFacebookTwitterInstagramRSS
Dzisiaj jest niedziela, 30 kwietnia 2017
Blogerze, nie bądź frajerem!Fotolia25 cech ludzi silnych psychicznie
Wygrałem w lotto i co dalej?

Wygrałem w lotto i co dalej?

środa, 2016-06-010

Nie gram nałogowo, nie przepuszczam na hazard połowy pensji. Ale gdy jest większa kumulacja, nie mogę się powstrzymać i dla czystego sumienia puszczam jeden zakład. Żeby potem nie żałować. Tym razem liczby były dla mnie łaskawe...

Lotto pochodzi z banku zdjęć Fotolia

Lotto obrodziło w kumulacje

Jakiś czas temu było do zgarnięcia 60 mln, ostatnio 35 mln. Niektórzy uważają, że zakłady są ustawiane i wybierane są takie losowania, żeby nie było trafień – stąd te kumulacje. Moim zdaniem to bzdura.

Chodzi tylko o to, żebym to ja zgarnął pulę, do której dołożyłem swoje 3zł
Zatweetuj

Po pierwsze totalizator i tak ma swój procent bez względu na to czy jest wygrana, czy nie. Po drugie gdyby coś miał wygrać „znajomy królika”, to regularnie wygrywałby po każdym losowaniu, bez wzbudzania podejrzeń. Po trzecie jeśli ten znajomy miałby chrapkę na więcej, to sam zgarniałby całą kumulację a zauważcie, że zazwyczaj jest więcej szczęśliwców. To nie ruletka, gdzie całość może zgarnąć kasyno.

A fakt, że na wygraną składamy się wszyscy, jest chyba oczywisty dla każdego i nie ma w tym żadnego szwindla. Chodzi tylko o to, żebym to ja zgarnął pulę, do której dołożyłem swoje 3zł.

Zwycięzca

Zwycięzca pochodzi z banku zdjęć Fotolia

Tym razem inwestycja zwróciła mi się z nawiązką

Dobra, nie podniecajcie się tak. Ta nawiązka to tylko 21zł (za szczęśliwą trójeczkę). Więc jeśli ktoś chce wysłać pod mój adres ekipę „potrzebujących” panów, może sobie odpuścić.

Lubię jednak pofantazjować, co by było gdyby... Daje mi to pozytywnego kopa a czasami nawet ciekawe pomysły, które wykorzystuję tu i ówdzie. Na przykład na blogu o przyszłym milionerze.

Szkoda tylko, że potem pojawia się dziwne uczucie straty. Zupełnie, jakbym te miliony już miał w ręce a potem sobie poszły. To podobno normalne uczucie, ale nie wiem, czemu tak się dzieje. Pytajcie psychologów.

Na co wydam tę całą kasę?

Wraz z wiekiem zapotrzebowanie na dobra materialne maleje
Zatweetuj

Oczywiście nie tę dzisiejszą, tylko kiedy już zgarnę całość (czyli może za miesiąc a może nigdy). Kiedyś było łatwiej stworzyć listę rzeczy, które chciałbym mieć. Po prostu znajdowałoby się na niej wszystko. Z wiekiem jednak zapotrzebowanie na dobra materialne maleje. Nie kupuję nawet takich, na które mnie stać.

Co ciekawe, nawet to, co przydałoby się obecnie (np. sprzęt do pracy), w przypadku wygranej już niekoniecznie będą mi potrzebne. Wtedy po prostu wezmę dupę w troki, spakuję plecak i rodzinę i polecimy w świat szeroki. A jestem już w takim wieku, że niekoniecznie zdążę wrócić. Zresztą do czego?

Na listę wrzuciłem więc tylko kilka rzeczy:

  • Duży dom. Tylko raczej już nie dla mnie a dla córki. Ona być może nie będzie podzielać mojej chęci do częstego zmieniania miejsca pobytu.
  • Samochód (i prawo jazdy, bo nie mam). Taki tam wyznacznik statusu. Ale na dobrą sprawę, skoro przez tyle lat mogłem się bez niego obejść, to czy teraz będzie mi potrzebny? Patrząc na to, co się dzieje na ulicach chyba jedna nie.
  • Nowy komputer. Owszem, teraz by się przydała szybsza maszyna do pracy. Ale gdy nie będę musiał pracować to po co takie wielkie pudło? Już lepszy będzie laptop. Albo tablet. Tylko... do tego nie potrzebuję wygranej. Tablet już mam.
  • Wacom Cintiq. Mokry sen każdego ilustratora. Mój trochę też, chociaż rysować nie umiem. Tylko kiedy ja go będę używać? W podróż przecież go nie zabiorę, bo jednak trochę za ciężki. Więc chyba jednak nie.
  • Aparat. Kręci mnie Canon 5D. Bo pełna klatka, bo świetna jakość zdjęć. Ale wiecie co? Na każdy wakacyjny wyjazd zabieram bezlusterkowego Nikona. Bo mały i lekki. W kwietniu wziąłem w Tatry lustrzankę Canona i trochę jednak dała mi w kość. Chyba tego też jednak nie.

Komórkę niedawno kupiłem i naprawdę nie potrzebuję wypasionego, topowego modelu. Ta posłuży mi jeszcze długo. A zauważyliście, że na liście nie ma ani jachtów, sportowych samochodów, imprez w super lokalach, kina domowego i wielu innych rzeczy?

Może Cię zainteresuje także wpis: Obowiązkowa responsywność

Czy na pewno potrzebuję wygranej?

No dobra, parę rzeczy pewnie by się przydało. Moje życie też zmieniłoby się diametralnie. Tylko czy tego naprawdę potrzebuję? Lubię robić, to co robię. Czasami jest lepiej, czasami gorzej. Często wkurza (w zasadzie zawsze) polska polityka i gospodarka, od której na chwilę obecną nie mogę się uwolnić.

Ale na pewno wielką frajdę sprawia mi tworzenie różnych rzeczy. Cieszy mnie każdy kolejny robal, cieszy mnie rozwijanie CMS-a i jego każde kolejne wdrożenie. Wracając z wakacji, gdzie nie robię tego wszystkiego, czuję się po prostu źle. Niby wypocząłem, niby coś zobaczyłem, niby oderwałem się od pracy, ale jednak czegoś mi brakuje. Czy ja jestem jakimś pracoholikiem?

Spodobał Ci się wpis? Udostępnij go w Social Media:
Jeśli podoba Ci się wpis,
koniecznie zalajkuj,
skomentuj i zapisz się na