Strona głównaFacebookTwitterInstagramRSS
Dzisiaj jest niedziela, 30 kwietnia 2017
Sklep z koszulkamiBlogerze, nie bądź frajerem!Historia mojego... sukcesu?
JAKIE są uroki bycia podwykonawcą

JAKIE są uroki bycia podwykonawcą

piątek, 2015-10-020

Podwykonawca pochodzi z banku zdjęć Fotolia

Outsourcingu ciąg dalszy. Bywa, że nie zawsze mamy możliwość pracowania bezpośrednio dla klienta końcowego. Czasami są takie sytuacje (np. brak zleceń, czy założenia samej specjalizacji), że stajemy się podwykonawcami. Czasami opłaca się to finansowo, bo są projekty, których samemu nigdy byśmy nie wyhaczyli.

Trochę wad outsourcingu

Jeśli masz stałego pośrednika (np. agencję, z którą współpracujesz), możesz liczyć na stały napływ zleceń. Ale i tak trzeba uważać, bo często sprowadza się do tego, że przekazują Ci klienta, z którym musisz się użerać a oni tylko zgarniają niemałą prowizję. Dawno temu miałem nieprzyjemność takiej współpracy i nauczyłem się jednego - pośrednik musi sam zarobić na swoją dolę. Kontaktuję się tylko z nim i nawet jeśli jego praca polega głównie na forwardowaniu e-maili, to ja z klientem docelowym nie mam styczności. Wystarczająco dużo roboty mam z samym projektem. W kwestiach spornych on musi wszystko załatwić :)

Walcz o to, żeby zawsze móc włożyć projekt do portfolio. No chyba, że dzięki poprawkom klienta do niczego się już nie nadaje :)
Zatweetuj

Innym problemem jest brak możliwości dodania projektu do portfolio. Niby prawa autorskie są po Twojej stronie, ale zdarza się, że klient końcowy nie ma pojęcia, że w praktyce całą robotę odwalił ktoś zupełnie inny niż im się wydawało. W dodatku realizacja pojawia się w portfolio dwóch różnych firm. Oczywiście wszystko zależy od umowy, dlatego warto określić to na etapie jej przygotowywania, żeby nie obudzić się z ręką w nocniku. Niefajnie byłoby robić duży projekt dla światowej firmy i nie móc się tym pochwalić, bo oficjalnie w ogóle Cię przy tym nie było.

Bywa, że i kasa nie zawsze jest fajna. Klient nie zawsze ma ochotę płacić więcej niż u konkurencji tylko dlatego, że pośrednik też musi swoje wziąć. Dobrze jeśli mamy możliwość rezygnacji z mało opłacalnego zlecenia, gorzej gdy na koncie hula wiatr.

Trochę zalet

Nie musisz ogarniać całości. Czasami dostajesz po prostu do zrobienia swoją zamkniętą część projektu i reszta Cię nie obchodzi. Z doświadczenia z pracy w dużych zespołach mogę napisać, że zdecydowanie wolę nie zajmować się składaniem do kupy tego, co robią inni. Czy to w kwestii graficznej czy programistycznej.

Kwestia wygody. Jeśli nie chce Ci się szukać klientów, negocjować umowy, użerać, domagać uregulowania zaległych rachunków, to jest to całkiem niezły sposób na pracę. Tylko, jakby się bliżej przyjrzeć, niewiele się różni od etatu.

A jakie Ty znasz wady i zalety outsourcingu? Podziel się w komentarzu.

Spodobał Ci się wpis? Udostępnij go w Social Media:
Jeśli podoba Ci się wpis,
koniecznie zalajkuj,
skomentuj i zapisz się na