Dzisiaj jest niedziela, 25 czerwca 2017
Jak używać #hashtagów w Social MediachJak nie tracić czytelników blogaPobierz Alib CyMeS 7.0 za friko
Szybka kasa przez Internet?

Szybka kasa przez Internet?

wtorek, 2015-02-170

Zarabiacz pochodzi z banku zdjęć Fotolia

Czy jest na sali ktoś, kto nie marzy o tym, żeby niewiele robić a kasa żeby sama płynęła. Ma to nawet swoją fachową nazwę „dochód pasywny”. Niestety, nie ma lekko. Żeby nic nie robić, trzeba się najpierw porządnie nazapieprzać, żeby przygotować odpowiednie podstawy do nicnierobienia. A może są inne, szybsze sposoby?

Programy partnerskie

Wiele firm (nie tylko internetowych) proponuje szybki i łatwy zarobek, przy małej, często zerowej pracy. Wystarczy na swojej stronie (najlepiej blogu) zamieścić kawałek kodu, który będzie gościom wyświetlał reklamy a kasiorka strumyczkiem będzie wpływała na nasze konto. Z czasem jednak okazuje się, że ten strumyk to zazwyczaj tak naprawdę kropelki. Chociaż podobno są osoby, które chwalą się miesięcznym „łatwym zarobkiem” rzędu tysiąca (lub więcej) złotych, to nie wiem, jakiego trzeba mieć bloga, żeby to tak działało. Spróbowałem kilku i 100zł po roku „współpracy” zniechęciło mnie do zamieszczania na stronie obcego kodu. Tym bardziej, że wolałbym aby mój blog pozostał jednak blogiem niż tablicą reklamową. Najpopularniejsze w Polsce są Google Adsense, Adkontekst.plAdTaily.pl - jeśli ktoś chce, może spróbować. Ale chyba bardziej opłacalne jest znalezienie klienta i napisanie artykułu reklamowego. Kasa co prawda jednorazowa, ale większa i pewna (nie trzeba spełniać wielu warunków od których uzależniona jest wypłata - od Googli dostałem bana i całe 12zł przepadło).

Złodziejski ProLink

Mam nadzieję, że właścicielowi złodziejskiego ProLinka jaja ukręcą
Zatweetuj

Do niedawna dosyć popularny był serwis ProLink.pl. Stawki tradycyjnie niskie, ale podobno dało się na tym wyciągnąć stosunkowo niezłe zarobki. Problem jednak pojawia się przy zleceniu wypłaty. Zwłaszcza po ostatnie aferze z Google, kiedy to bana dostały prawie wszystkie współpracujące serwisy. Wydawcy (czyli blogerzy) zaczęli masowo rezygnować ze współpracy (ja też). Wystawiłem fakturę, przytrzymałem link stosowny czas (wg regulaminu żeby kasa została wypłacona, link musi być zainstalowany), po jakimś czasie go usnąłem (to, że nie wypłacili w czasie, to nie moja wina, nie będę trzymał linku przez rok). To było ponad 3 miesiące temu a kasy nie ma. Jak widzę na różnych forach, nie tylko ja mam z tym problem z otrzymaniem należnej kasy. Szlag człowieka trafia, bo faktura wystawiona (kasa może niewielka ale fakt jest faktem), podatki odprowadzone i dupa blada. Na szczęście szykuje się pozew zbiorowy. Pewnie my na tym nic nie zyskamy, ale mam nadzieję, że właścicielowi jaja ukręcą. Jedno jest pewne, nigdy więcej żadnych programów partnerskich.

Weź sprawy we własne ręce

Wacom szybciej pójdzie do Kominka niż do mnie
Zatweetuj

O ile w programach partnerskich nie martwisz się szukaniem klienta o tyle tutaj nie ma już tak łatwo ;) Klient sam nie przyjdzie. Trzeba go zachęcić poziomem bloga ale przede wszystkim ilością odwiedzin. Tu najlepiej mają blogi ogólne zwane lifestylowymi, gdzie autorzy piszą o wszystkim (nie ma określonej tematyki), więc i spektrum odbiorców jest szersze. A wraz z tym oglądalność. Taki bloger szybciej znajdzie chętnego na zainwestowanie w baner czy artykuł reklamowy za żywą gotówkę lub barterowy gadżet (do przetestowania na łamach bloga). Blogerzy specjalistyczni (do których chyba się zaliczam) mają swoje wierne aczkolwiek niezbyt duże grono odbiorców o zbliżonych zainteresowaniach. Ja osobiście mogę liczyć tylko na współpracę z firmami branżowymi, ale też na mniejszą skalę. Wacom szybciej pójdzie do Kominka (który pisze o wszystkim) niż do mnie.

Bez pracy lodów nie ukręcisz

Jak widać, kasa bez pracy jest mała (nawet nie śmiesznie tylko żałośnie), na większą trzeba zapracować i raczej nie jest to dochód pasywny, chociaż z czasem o klienta jest łatwiej a przygotowanie odpowiedniego wpisu stosunkowo proste w porównaniu do zarobków. Ale to wciąż jest jednorazowe. Żeby kasa płynęła w miarę stale, najlepiej byłoby znaleźć się po drugiej stronie, czyli rozkręcić firmę, która będzie się zajmowała wymianą linków i samemu kręcić i kombinować. Można też wymyślić, opracować i wdrożyć nowatorski projekt, który stanie się hitem i sam będzie na siebie zarabiał. I nad tym właśnie pracuję nocami. Pochwalę się nim, kiedy już zacznę odcinać kupony smażąc dupkę na Karaibach :)

Spodobał Ci się wpis? Udostępnij go w Social Media:
Jeśli podoba Ci się wpis,
koniecznie zalajkuj,
skomentuj i zapisz się na