Dzisiaj jest środa, 28 czerwca 2017
Ile za zlecenie czyli jak wycenić własną pracę?Andy Design Studio Graficzne w LublinieAdobe Stock
Po co mi studia?

Po co mi studia?

czwartek, 2012-04-120

Zdjęcie na baner pochodzi z Fotolia.pl.

Czy studia są dzisiaj komukolwiek potrzebne? Czy można się tam nauczyć potrzebnych rzeczy? Czy papier magistra w ogóle się do czegoś przydaje?

Temat jest na tyle ciekawy, że stał się inspiracją wielu dyskusji na forach internetowych a także poniższego wpisu.

Uczelni w Polsce jest multum i wciąż powstają nowe. Studia są coraz łatwiejsze, dostać się na nie i ukończyć to pryszcz. Żona pracująca na uniwerku mówi, że z roku na rok studenci mają w głowach coraz mniej a uwalić ich nie można, bo trzeba by wszystkich. A kogo potem uczyć? Poziom studiów jest więc zaniżany. W dodatku na niektórych uczelniach prywatnych papier magistra można wręcz kupić (czym niejednokrotnie chwalili się znajomi patrząc ironicznie na tych, którzy "marnowali czas" na naukę). Nie ma co ukrywać, spadła wartość wykształcenia, teraz każdy cieć jest magistrem (polecam opowiadanie "Dokąd jedzie ten tramwaj" Janusza Zajdla).

Inna sprawa, że dyplom (paradoksalnie), bywa czasami przeszkodą w zdobyciu pracy, zwłaszcza tam, gdzie wysokość pensji jest uzależniona od wykształcenia. Jeśli jest to zajęcie niewymagające tego wykształcenia - taniej jest zatrudnić kogoś bez dyplomu. Znajomi wyjeżdżający "za chlebem" mówili, że lepiej się nie przyznawać do mgr, bo nawet na zmywak nie przyjmą. Zresztą u nas też w wielu przypadkach bardziej liczy się doświadczenie niż "papier" (chociaż i tu spotkałem się z jednym wyjątkiem i to w agencji reklamowej, która uważa się za najlepszą w Lublinie a w praktyce klepiącej masówę).

W czasach, kiedy mało kto pracuje w swoim zawodzie, studia to zazwyczaj strata czasu. Mi dyplom ani razu się nie przydał a wiedza inżynierska wyniesiona z uczelni już dawno wyparowała. Za to nauczyłem się myśleć, kombinować i szukać, co o wiele bardziej przydaje się w życiu. Nie raz miałem sytuację, kiedy mój były szef przychodził z jakimś pytaniem i czekał aż mu wyguglam odpowiedź (w końcu nie muszę wiedzieć wszystkiego), co mógłby zrobić szybciej sam. Zresztą na forach też są często zadawane banalne pytania a oczekiwanie na odpowiedź trwa dłużej niż wyświetlenie wyników w Google. Nie wiem, czy to nieumiejętność wklepania odpowiedniego zapytania w wyszukiwarkę czy po prostu lenistwo.

Jest jeszcze jeden plus studiów (jednak założę się, że wielu uzna to za minus). Otóż rozbudziła się we mnie chęć do dalszego zdobywania wiedzy (tym razem już na interesujące mnie tematy a nie typu "co autor miał na myśli"). Może to dlatego, że nauczyciele w szkole średniej nie umieli we mnie tego rozbudzić i zaciekawić a może musiałem do tego po prostu dojrzeć. Niemniej faktem jest, że gdybym zamknął się na rozwój, dalej siedziałbym na marnym etacie i bał prosić o podwyżkę. Nie jest to więc korzyść bezpośrednia z ukończenia konkretnego kierunku a raczej ogólny rozwój intelektualny.

A czy Wam studia coś dały czy niekoniecznie?

Spodobał Ci się wpis? Udostępnij go w Social Media:
Jeśli podoba Ci się wpis,
koniecznie zalajkuj,
skomentuj i zapisz się na