Dzisiaj jest piątek, 23 czerwca 2017
Adobe StockRozdzielczość druku wielkoformatowegoJAKIE błędy popełniamy w Corelu?
Pesymizm i optymizm w biznesie

Pesymizm i optymizm w biznesie

piątek, 2015-09-110

Komputery pochodzą z banku zdjęć Fotolia

Podczas niedawnej wymiany e-maili ze znajomym (opisywanej także tutaj), poruszyliśmy sprawę pozytywnego i negatywnego podejścia do prowadzenia biznesu. Nawet tyle poruszyliśmy ile stanowiliśmy dwa przeciwne obozy w dyskusji wynikające głównie z różnych doświadczeń życiowych.

Moje stanowisko można łatwo wywnioskować na podstawie innych wpisów na blogu - od jakiegoś czasu jestem niepoprawnym optymistą, cieszę się życiem i uważam, że wszystko mi się uda. Przynajmniej na razie tak jest i nawet gdy mam słabsze biznesowo okresy, nie spędza mi to snu z powiek. Kolega mój prowadził już kiedyś własną firmę, zbankrutował, wrócił na etat i póki co nie zamierza niczego samodzielnie robić. Niby twierdzi że jest zadowolony, ale czy aby na pewno? Czy może ta postawa wynika z lęku przed kolejnym niepowodzeniem?

Gwoli ścisłości, nie zawsze byłem optymistą. Jeszcze kilka lat temu sądziłem, że należę do tych osób, które całe życie spędzą na etacie, niedocenieni, wykorzystywani i marnie opłacani. Zmieniło się to jakiś czas temu o czym pisałem tutaj.

Jakie jest Twoje nastawienie? Jesteś optymistą, pesymistą czy realistą? Jaka jest Twoja szklanka?
Zatweetuj

Mówi się, że grunt to pozytywne nastawienie. Coś w tym jest, ale uważam, że nie należy brać tego dosłownie i zapominać się w optymistycznych uniesieniach. Można z rozpędu podjąć się tematu, który szybko przerośnie nasze możliwości, okaże pełen dziur i nagle obudzimy się z ręką w nocniku. Z drugiej strony pesymiści nie robią nic, bo „na pewno się nie uda”, co też nie jest dobre. Od razu przed oczami staje mi Kłapouchy z Kubusia Puchatka. Oczywiście to bardzo ogólne potraktowanie sprawy, rzeczywistość jest dużo bardziej skomplikowana, ale to już temat dla psychologa, którym nie jestem.

Lepiej więc być optymistą czy pesymistą?

Wychodzi na to, że najlepiej jest pozostać realistą. Chłodnym okiem spojrzeć na swój biznesplan (jeśli się takowy posiada), znaleźć luki, poprawić koncepcję i można ruszać z niemal 100% pewnością powodzenia. Ale tu też jest pułapka. Realista jako punkt odniesienia obiera zazwyczaj bieżącą rzeczywistość. A ta w Polsce, nie oszukujmy się, nie jest rewelacyjna. I już jest krok do przejścia z realizmu w pesymizm. Moim zdaniem najlepiej jest być optymistą z dużą dozą realizmu :)

Kto nie ryzykuje ten nie wygrywa
Zatweetuj

Istnieje zajebiste powiedzenie: „nie ma ryzyka - nie ma zabawy”. Wychodząc z tego (słusznego zresztą) założenia, lepiej zrobić coś, co może nie wypalić (lub powiedzie się połowicznie) niż nie robić nic, bo „na pewno nie wypali”. Nie ma co ukrywać: porywając się na własny biznes, należy liczyć się z dużymi trudnościami, może nawet bankructwem raz czy dwa. Optymista jednak zawsze się podniesie i spróbuje czegoś innego. Istnieje inne rewelacyjne powiedzenie: „lepiej spróbować i potem żałować niż żałować, że się nie spróbowało”.

I tutaj z naszej dyskusji wyszło, kto jest kim. Kolega był zdania: „ile razy się podniesiesz, zawsze upadniesz”, ja natomiast uważam: „nieważne ile razy upadniesz, zawsze się podniesiesz”. Prawie to samo a jednak zupełnie innego :)

Prawda jest taka, że nigdy nie wiemy, co będzie jutro. Pesymista może twierdzić, że jutro będzie gorzej, optymista, że będzie lepiej. Możemy równie dobrze zamknąć firmę, jak też podpisać milionowy kontrakt. Czego akurat sobie i Wam życzę...

Zapraszam do komentowania, nie bójcie się :)

Spodobał Ci się wpis? Udostępnij go w Social Media:
Jeśli podoba Ci się wpis,
koniecznie zalajkuj,
skomentuj i zapisz się na