Dzisiaj jest sobota, 24 czerwca 2017
25 cech ludzi silnych psychicznieDLACZEGO logo musi być wektorowe?Więcej szczęścia niż rozumu
Mity o freelancerach

Mity o freelancerach

środa, 2015-02-110

Freelancer pochodzi z banku zdjęć Fotolia

Kiedy przyznaję się do tego, że jestem freelancerem, wiele osób mi współczuje albo przynajmniej z politowaniem kiwa głową. Znajomy wspomniał nawet, że ktoś mu kiedyś poradził, żeby się wziął do uczciwej roboty.

Prawdę mówiąc mi też pojęcie „freelancer” kojarzy się raczej z osobą młodą, w moim wieku jest się już raczej przedsiębiorcą, biznesmenem czy po prostu właścicielem firmy. Owszem, jestem (no może poza tym biznesmenem), ale biorąc pod uwagę fakt samozatrudnienia i pracy w domu, jestem też freelancerem. Co więcej, dobrze mi z tym. Tymczasem ludzie, którzy nie zetknęli się bliżej z tematem (pojęcie freelancerki w Polsce jest stosunkowo młode, chociaż wolne zawody są wykonywane od lat), często mają błędne wyobrażenia.

Freelancer = bezrobotny

Nie mam szefa tylko klientów i nie tracę codziennie wielu godzin w korkach tylko przechodzę z pokoju do pokoju
Zatweetuj

Tymczasem freelancer to nie jest ktoś, kto nie umie sobie znaleźć porządnej pracy na etacie, więc siedzi w domu i dłubie różne takie, żeby jakoś wiązać koniec z końcem zanim się gdzieś nie załapie. To często świadomy wybór (ja przeszedłem na własny rachunek po 12 latach tułania się po etatach), mamy działalność gospodarczą, płacimy złodziejskie podatki i jeszcze bardziej złodziejski ZUS. Ja o pracy w domu marzyłem od dzieciństwa. Różnica w stosunku do etatu jest taka, że nie mam szefa tylko klientów i nie tracę codziennie wielu godzin w korkach tylko przechodzę z pokoju do pokoju. Fakt, pracuję więcej, ale też nie jestem ograniczony stałą pensją z nikłymi widokami na podwyżkę.

Freelancer nie wie, co zrobić z wolnym czasem

Ależ doskonale wiemy. Zazwyczaj pracujemy dla klientów i to nie tylko w godzinach 8-16 ale często o wiele dłużej. A gdy nie pracujemy to robimy własne projekty, uczymy się, podnosimy kwalifikacje. Jeśli nam się to opłaca, to pracujemy także w weekendy (zwróćcie uwagę na wytłuszczenie). A jeśli nie pracujemy to... też pracujemy umysłem. W naszych głowach cały czas coś się dzieje. Nowe koncepcje, idee. Na plus zaliczam to, że nikt mnie nie opierdoli, gdy w południe siedzę na Facebooku albo piszę kolejny wpis do bloga. No chyba, że żona...

Freelancer pracuje za free jak nazwa wskazuje

Rachunki i podatki opłacą się same, bułkę w sklepie też dostajemy za friko...
Zatweetuj

Ta, jasne. A rachunki i podatki opłacą się same. I bułkę w sklepie też dostajemy za friko. Owszem, mamy mniejsze koszty własne, nie płacimy za lokal, sekretarkę, pracowników. Ale też nie robimy po kosztach, żeby tylko wyhaczyć klienta, nie mamy na to odpowiedniej płynności finansowej. No i dochodzi czynnik psychologiczny - za naszą własną ciężką pracę chcemy być odpowiednio wynagrodzeni, czego właściciele agencji często nie czują i do paczki ulotek dorzucają pracę grafika gratis.

Freelancer = dzieciak z pirackim Photoshopem

Niestety, dzieciaki z pirackimi Photoshopami psują nam opinię cenami (pracują za pizzę i piwo), jakością (mają mniejsze doświadczenie) i solidnością (jak jest klasówka to po prostu wyłączają komputer). Klienci przez to nie mają zaufania do freelancerów. Tymczasem wielu z nas ma normalne, jednoosobowe firmy, jakością i zakresem usług nie ustępujemy agencjom reklamowym (ja robię w zasadzie wszystko, tylko na mniejszą skalę, ale też nie przyznaję się, że pracuję sam). Co więcej, pracując na własną markę staramy się bardziej niż etatowi, słabo opłacani graficy. Często projekt dopieszczamy bardziej niż klient jest w stanie to zauważyć i docenić.

Freelancer = jeleń...

...którego należy doić, wyruchać i zniknąć. Niestety wielu klientów tak właśnie podchodzi do nas i naszej pracy. Pewnie dlatego, że jesteśmy bezrobotni i mamy dużo wolnego czasu. Więc żeby się nie nudzić, możemy dłubnąć za friko jakoś większy portal. Super, tylko jeleniną się nie najem a czynszu i podatków nie opłacę.

Freelancer nie jest godny zaufania

Tą opinię też nam zafundowały dzieciaki z Photoshopem. I nie ma co się dziwić, że klienci się boją. Że zabierzemy zadatek i znikniemy, że nie dotrzymamy terminów, że nie utrzymamy wymaganego poziomu. No ale cóż, na markę trzeba sobie ciężko zapracować. Ci, którzy zapracowali, nie narzekają na brak klientów, którzy często są z polecenia. Wielu freelancerów to często jednoosobowa, solidna firma, z którym warto uczciwie współpracować, bo porządnie przyłoży się do projektu z korzyścią dla obu stron. Czego sobie i Wam życzę.

Spodobał Ci się wpis? Udostępnij go w Social Media:
Jeśli podoba Ci się wpis,
koniecznie zalajkuj,
skomentuj i zapisz się na