Strona głównaFacebookTwitterInstagramRSS
Dzisiaj jest niedziela, 30 kwietnia 2017
Poznaj historię przyszłego milioneraJAK wkurzyć grafika (i nie tylko)Ile za zlecenie czyli jak wycenić własną pracę?
Lollipop tam i z powrotem

Lollipop tam i z powrotem

czwartek, 2015-07-300

Od dawna tyle się mówi o nowej wersji Androida, że w końcu postanowiłem się z nim zmierzyć i postawić na swoim tablecie. Tym bardziej, że wakacje, urlop i trochę więcej czasu na takie zabawy. Finalnie potrzebowałem go więcej niż się spodziewałem.

Firmy z wielkim ociąganiem wypuszczają nowe systemy dla urządzeń już istniejących na rynku a mój tablet Samsunga (SM-T520) pojawił się już jakieś półtora roku temu. Nie spodziewam się więc szybko aktualizacji o ile w ogóle. Ale od czego wersje nieoficjalne? Przoduje w tym firma CyanogenMod, która prawie codziennie wypuszcza Nightbuild. Na mój sprzęt wciąż są to jednak wersje rozwojowe, nie ma jeszcze stabilnej. Ale zaryzykowałem.

Na pewno nie ma co się spodziewać tak rozbudowanego systemu jak oryginalny. To czysty Android (instalka to około 250kB) , bez żadnego oprogramowania producenta sprzętu. Niestety nie było też wielu innych aplikacji i w Google Play ich nie znalazłem, ale o tym zaraz.

Sam system wywołał ze mnie mieszane uczucia. Z jednej strony świetny minimalistyczny Material Design, szybkie działanie, wreszcie nie ma tego ekranu z widżetami wiadomości, którego nie dawało się wyłączyć, chociaż do niczego nie był mi potrzebny. Z drugiej strony konieczność zmiany przyzwyczajeń i brak niektórych aplikacji i wrzucenie w ich miejsce dużo gorszych.

Stabilność aplikacji raczej średnia, ale zakładam, że to kwestia wczesnej wersji systemu. Regularnie wykrzaczał mi się kalendarz (który szybko zamieniłem na Googlowy) i klient poczty, ale tu niestety nie znalazłem dobrej alternatywy. Ten w KitKacie jest zajebisty i mam nadzieję, że pozostanie w finalnej wersji Lolipopa od Samsunga, jeśli taki w ogóle się pojawi.

Zacznę od plusów

  • Nie ma w końcu tej durnej blokady przed zapisem na karcie SD. Nie trzeba kombinować z rootem i aplikacjami odblokowującymi. Zresztą SuperUsera mamy tu na dzień dobry.
  • Zajebiście zrealizowane powiadomienia. No po prostu rewelka. Aż dziw, że aż tyle lat było trzeba, żeby ktoś wpadł na takie proste i genialne rozwiązanie. Wszystko zebrane w jednym miejscu w spójnej formie. Nic nie ginie, dopóki sam tego nie usuniesz. Powiadomienia są też na ekranie blokady. Dużo lepsze zarządzanie powiadomieniami z różnych aplikacji. Możemy dokładnie określić co i o czym ma powiadamiać.
  • Płynność działania i animacji, chociaż te dla mnie ciut zbyt wolne. Niemniej nic nie skacze, nie zacina się. Przyjemność smyrania paluchem dla samego oglądania.
  • Łatwość przełączania użytkowników i blokowania aplikacji, żeby np. dać dziecku do zabawy bez obawy, że coś namiesza i skomentuje w naszym imieniu :)
  • Możliwość definiowania własnej siatki rozmieszczenia ikon i wyłączanie podpisów pod nimi. Stała dolna linia z tymi samymi ikonami dla każdego ekranu i wyłączenie wyszukiwarki głosowej Google. Czyli super optymalnie wykorzystane miejsce.
  • No i ustawienia systemowe. Świetnie rozplanowane, czysto, czytelnie i intuicyjnie. Ciekawe, że nie znalazłem przycisku do odinstalowania karty SD. Czyżby można ją było wyciągać tak po prostu, bez szkody dla zawartych na niej danych?

No a teraz przechodzimy do mojego typowego marudzenia.

  • Ogólnie cały design jest ciutkę niedorobiony. A to gdzieś jest coś ucięte, a to coś wystaje (w sumie dzięki temu przez wystającą kreseczkę literki „Ś” dowiedziałem się, że można wyciągnąć zakładkę opcji ekranu). Na liście ostatnich aplikacji pojawiają się jakieś śmieci, możliwe że jakieś z obsługą pamięci.
  • Klawiatura. Niby większe przyciski, ale kosztem braku linii z cyframi, klawiszy kursora i kilku innych. Można ściągać SwiftKey (świetna klawiatura), ale jednak oryginalna z KitKata była najlepsza.
  • Kalkulator i kalendarz mocno niedorobione. Błędy w wyświetlaniu elementów, wieszanie się. Na chwilę obecną nie do użycia i trzeba od razu pobrać alternatywy.
  • Klient poczty. Googlowy. Niby powinno być wszystko OK, ale też w kilku miejscach notorycznie się wiesza, ma problemy z synchronizacją, wyświetlaniem łączonej listy e-maili z kilku kont. W dodatku nie usuwa z serwera wiadomości, które skasowałem i chwilę potem znowu je pobiera. Na komputer stacjonarny również. Jak już wspominałem, nie znalazłem dobrej alternatywy. Ten z KitKata jest rewelacyjna, przydałoby się go zachować.
  • Nie ma okienek i dzielenia ekranu znanego z wcześniejszej wersji. Możliwe, że był to wynalazek Samsunga konkretnie na tablety. Ja tego i tak nie używałem, ale możliwe, że komuś będzie brakować.
  • Subiektywnie nie podeszło mi przeglądanie otwartych aplikacji. Wielu osobom te przewijane karteczki się podobają, mi niekoniecznie.

Koniec końców wróciłem do KitKata ze wszystkimi jego wadami i zaletami. Lollipop ma potencjał i z pewnością świetnie będzie się go używać w wersji stabilnej, wypuszczonej przez producenta urządzenia. Na razie jednak produkt od CyaongenMod to ciekawostka dla maniaków, którzy lubią eksperymentować a tablet jest tylko zabawką lub maszynką do testowania.

A jak Lollipop sprawuje się u Ciebie?

Spodobał Ci się wpis? Udostępnij go w Social Media:
Jeśli podoba Ci się wpis,
koniecznie zalajkuj,
skomentuj i zapisz się na