Dzisiaj jest niedziela, 25 czerwca 2017
Jak używać #hashtagów w Social MediachJak nie tracić czytelników blogaPobierz Alib CyMeS 7.0 za friko
Kreatywność kiedyś i dziś

Kreatywność kiedyś i dziś

wtorek, 2013-09-170

Grafika na baner pochodzi z serwisu Fotolia.pl

W poprzednim wpisie nie wyczerpałem tematu, zresztą o tym można by pisać wiele a lepsi ode mnie nawet kreatywne książki naskrobali. Jako że ja autorytetem nie jestem, po prostu podzielę się swoimi przemyśleniami.

Dzieci są bardziej kreatywne

Zauważyliście, że dziecko dowolny przedmiot użyje na tysiące sposobów? Dla Ciebie pudełko to po prostu pojemnik na przedmioty - młode w tym widzi statek, pojazd kosmiczny, pociąg, samochód. Moja córka byle klockiem potrafi się bawić godzinę. Przekłada go z miejsca na miejsce, ogląda, maca, próbuje smaku, rzuca w kota... Dzieci mają nieograniczoną, jeszcze nie skażoną niczym wyobraźnię, dorośli w większości przypadków są ograniczeni przez nawyki. Tutaj mocno na plus wybijają się wszelkiego rodzaju twórcy, bo ich kreatywność do końca nie umarła. Ale założę się że i tak do tej dziecięcej wiele im próbuje.

A może dzieci są kreatywne, bo nie wiedzą, że czegoś się nie da zrobić i dlatego to robią? Stare chińskie powiedzenie głosi: „Osoba, która twierdzi, że coś nie może być zrobione, nie powinna przeszkadzać tej, która właśnie to robi”. Coś w tym jest. Często, gdy ktoś wymyśli nowy sposób na wykonanie jakiejś czynności, inni są zdziwieni, że „tak się da”. Owszem, da się, tylko większość jest przekonana, że jednak nie i nawet nie próbuje.

Napisałem autorskiego CMS-a, bo nie wiedziałem, że się nie da. Wiele osób, bardziej zaawansowanych ode mnie uważa, że wszystko zostało już napisane i szkoda czasu na wyważanie otwartych drzwi. Sami korzystają z gotowców, bardzo często źle napisanych. Ale cały czas gdzieś tkwi zakodowane przekonanie, że skoro ktoś to napisał, to jest dobre i nikt nie zrobi lepiej. Mój czas zainwestowany w stworzenie i rozwój CMS-a zwrócił się dawno i zwraca przy każdej kolejnej realizacji.

Czy współczesna technika zabija czy rozwija kreatywność?

Dyskutowałem kiedyś o tym z Emilem. Po przemyśleniu tematu uważam, że obaj mieliśmy rację, tylko mówiliśmy o nieco innych sytuacjach. Faktem jest, że nowa technika (sprzęt i soft) bardzo upraszczają wiele działań. Weźmy chociażby narzędzia Photoshopa 4.0 i CS6. Kiedyś wiele rzeczy robiło się „na piechotę”, teraz jest automatyka, często niedestruktywna.

Większość współczesnych gier i filmów bazuje głównie na efektach i ładnych tłach
Zatweetuj

I teraz tak. Posadźmy przed takim nowoczesnym programem laika zafascynowanego jego możliwościami. Z miejsca wyklika potworka, w którym użyje wszystkich możliwych filtrów i dostępnych efektów, bo się da. Większość współczesnych gier i filmów bazuje głównie na efektach i ładnych tłach, sens i grywalność spychając na dalszy plan. Uważam, że dawny Mario Bros bił na głowę większość nowych tytułów a wiele spodziewanych hitów okazuje się niewypałami. Pierwsza część gry The Secret of Monkey Island to dzieło, które stało się legendą. W ostatnią zgrałem tylko przez sentyment i nawet nie skończyłem. Co ciekawe, jakiś czas temu pojawił się remake jedynki i mimo lepszej grafiki... to już nie to samo. Jednak grube jak pięść piksele też stanowiły o klimacie.

Teraz weźmy punkt widzenia Emila. Dajmy te same narzędzia mistrzowi a stworzy dzieło, które wyrwie dosłownie z butów, kultowe. Co z tego, że proste i bez przesytu efektami (często nawet bez nich). Będzie to coś, czego kiedyś by nie mógłby uzyskać, bo technologia na to nie pozwalała. A teraz pozwala artyście tworzyć nową jakość.

Sęk w tym (i o tym właśnie mówiłem), że te narzędzia są teraz ogólnodostępne, więc dobierają się do nich wszyscy. Statystycznie więc częściej będzie ich używał bogaty ignorant niż mniej zamożny fachowiec, którego po prostu na to nie stać. Teraz każdy posiadacz aparatu (niekoniecznie lustrzanki) uważa się za profesjonalnego fotografa. Znam takich i ręce opadają jak widzę co robią i mówią - onaniści sprzętowi. Byłem świadkiem sytuacji, jak klient chciał zwrócić aparat do sklepu, bo ten robił nieostre zdjęcia (w założeniu drogi aparat ma robić zdjęcia sam). Sprzedawca wziął sprzęt do ręki i po prostu włączył autofocus.

Kiedyś trzeba było bardzo kombinować, żeby osiągnąć jakiś zamierzony efekt, teraz wszytko jest na wyciągnięcie ręki a to powoduje wyłączenie myślenia. Żeby daleko nie szukać. Moje najlepsze zdjęcia powstały przy pomocy starego, manualnego, stałoogniskowego obiektywu Helios. Zamiast pokręcić zoomem musiałem mocno kombinować, jak i gdzie się ustawić, żeby dobrze skadrować scenę. Potem ustawiałem przesłonę, ostrość i albo zdjęcie zrobiłem albo nie. A jak zrobiłem, to było zazwyczaj dobre. Używając nowoczesnego obiektywu lubię pstryknąć kilka zdjęć, bo „potem się wybierze najlepsze” a karta pamięci jest pojemna (a są tacy co robią kilkadziesiąt i potem zanudzają nimi rodzinę i znajomych). Często nie bardzo jest co wybierać.

A Ty jakie zdjęcia robiłeś analogiem, gdy klisza miała 36 klatek a ich wywołanie „trochę” kosztowało?

Jeśli podoba Ci się wpis,
koniecznie zalajkuj,
skomentuj i zapisz się na