Strona głównaFacebookTwitterInstagramRSS
Dzisiaj jest piątek, 28 kwietnia 2017
JAK wkurzyć grafika (i nie tylko)Wygrałem w lotto i co dalej?Bardzo ważne pytania
Kolorowy zawrót głowy #1

Kolorowy zawrót głowy #1

poniedziałek, 2015-07-060

Dziewczynka pochodzi z banku zdjęć Fotolia

Wydawałoby się, że kolor to kolor. Czerwonego nie pomylisz z niebieskim. Tymczasem mamy kilka przestrzeni kolorów, z których każda ma nieco inne właściwości i zastosowania.

Nie będę pisał o  teorii kolorów, bo całą masę materiałów można znaleźć nie tylko w internecie. Skupię się raczej na podstawowych różnicach i pewnych sytuacjach, gdzie można to wykorzystać. Zaawansowani graficy pewnie i tak już to wszystko wiedzą (może nawet więcej). Pozostałych zapraszam do lektury.

Zacznę od anegdotki

Dawno, dawno temu, kiedy jeszcze pracowałem w agencji, pewien klient uznał, że skoro kupił Corela, to może sam sobie przygotować reklamę do czasopisma, w którego wydawanie byłem zamieszany. Tak więc dostałem od niego "gotowy" plik CDR, w którym popełnił wszystkie możliwe błędy: od dynamicznego linkowania grafik (oryginały zostały u niego na dysku) poprzesz osadzanie obiektów OLE do nieskrzywionych fontów. W dodatku każdy element graficzny był w innej przestrzeni. Były więc wektorowe kształty w CMYK-u, zdjęcia w RGB (bo w CMYK-u były jakieś przygaszone) i nawet jakiś kawałek tła w Lab. To nie miało prawa dobrze się wydrukować. Oczywiście nie chciał udostępnić plików źródłowych (przecież to jest już gotowe), więc na odtworzenie wszystkiego zajęło mi więcej czasu niż gdybym zrobił to od zera.

Jeśli grzebiecie trochę grafice, to zapewne spotkaliście się już z powyższymi skrótami. Czemu aż tyle?

RGB na ekran

RGB

RGB jest angielskim skrótem pochodzącym od składowych: Red (czerwony), Green (zielony), Blue (niebieski). W tej przestrzeni pracują monitory. Jeśli się przyjrzysz z bliska swojemu wyświetlaczowi to zobaczysz, że biały wcale nie jest biały tylko składa się z trzech położonych blisko siebie kropek: czerwonej, zielonej i niebieskiej właśnie. Są to tzw. subpiksele a jasność świecenie każdego z nich określa uśredniony kolor, jaki widzi nasze oko. Przestrzeń tą nazywamy modelem addytywnym, po dodaniu wszystkich składowych otrzymujemy kolor biały.

CMYK do druku

CMYK

CMYK też pochodzi od angielskich nazw: Cyan, Magenta, Yellow (żółty) i blacK (czarny). Dlaczego nie przetłumaczyłem Cyanu i Magenty? Bo nie mają swoich bezpośrednich (sensownie brzmiących) odpowiedników w języku polskim. Cyan to kolor jasnoniebieski, w Corel Draw nazwany niebieskozielony. Magenta to pewien odcień różowego, chociaż spotkałem się też z karmazynem. Graficy używają po prostu nazwy angielskiej i jest dobrze. Tu też, jeśli przyjrzysz się wydrukowi z bliska, zobaczysz kropeczki w odpowiednich kolorach. Kropki nazywane są rastrem, ale to też temat na inny wpis. Model dla odmiany nazywany jest substraktywny, bo suma trzech składowych CMY powinna dać kolor czarny, ale jako że druk nie jest idealny i po nadrukowaniu wszystkich kolorów otrzymujemy coś brunatnego. Dlatego tu doszedł osobny kolor czarny, który ma temu zapobiec.

Dygresja z czasów szkolnych

Nie wiem, jak Was, ale mnie uczono, że kolorami podstawowymi są niebieski, czerwony i żółty, z których to kolorów można uzyskać wszystkie inne. Zapomnijcie o tym, to bzdura. Różowego na pewno nie uzyskacie. Tak naprawdę podstawowy jest właśnie Cyan (niebieski otrzymujemy po zmieszaniu z Magentą), Magenta (czerwony otrzymujemy po zmieszaniu z żółtym) i Yellow (czyli żółty właśnie).

Lab z dużą dozą abstrakcji

Mamy jeszcze Lab, który jest tak szeroką przestrzenią, że zawiera w sobie wszystkie barwy RGB, CMYK i jeszcze trochę innych, w tym podobno takie, których oko nie dostrzeże. L (luminance) oznacza jasność, natomiast ab odpowiadają barwie. W sumie dużo więcej teorii na ten temat nie wiem, bo rzadko korzystam z tej przestrzeni i znam w zasadzie dwa sensowne zastosowania:

  • Wyostrzanie wyłącznie i zwiększanie kontrastu kanału L, dzięki czemu kolory nie ulegają zmianie
  • Rozmycie kanałów ab, żeby usunąć kolorowy szum, bez wpływu na ostrość zdjęcia

Dużo na temat przestrzeni barw i ich praktycznego wykorzystania opisał Dan Margulis w swojej kultowej książce "Photoshop - korekcja i separacja". Powinna to być obowiązkowa pozycja dla każdego zajmującego się obróbką zdjęć.

Spodobał Ci się wpis? Udostępnij go w Social Media:
Jeśli podoba Ci się wpis,
koniecznie zalajkuj,
skomentuj i zapisz się na