Strona głównaFacebookTwitterInstagramRSS
Dzisiaj jest niedziela, 30 kwietnia 2017
Pobierz Alib CyMeS 6.0 za frikoJAK wkurzyć grafika (i nie tylko)Andy Design Studio Graficzne w Lublinie
Jednorazowy zryw

Jednorazowy zryw

środa, 2015-01-210

Ronsia pochodzi z banku zdjęć Fotolia

A miało być tak pięknie. Mała być akcja, powstanie przedsiębiorców, mała rewolucja i wszystko zdechło zanim porządnie się urodziło.

W listopadzie pisałem o pierwszym w historii Polski proteście przedsiębiorców, którego liderem był Piotr Surmacki. Chciałem wierzyć (naiwnie), że to faktycznie pierwsze (nieśmiałe) ruchy, które będziemy powtarzać, dopóki rząd nie zacznie się z nami liczyć a nie jednorazowy zryw, taki trochę z dupy wyjęty. Zresztą Piotr obiecywał, że poprowadzi kolejne akcje za trzy miesiące. No i właśnie te trzy miesiące mijają. Tymczasem w temacie cisza. Wydarzenie na Facebooku zdechło, na stronie Piotra ostatni wpis też jest jeszcze z listopada.

Wygląda na to, że Piotr naszym kosztem zrobił sobie niezły PR, bo dzięki akcji pojawił się mediach a kraj i okolice o nim usłyszały. A że jest on przedsiębiorcą, to siłą rzeczy wpłynęło to na ruch w interesie. Bo lepszy kontrahent znany niż nieznany. W sumie nie powinienem być zdziwiony i nie mam do niego żalu. Takie czasy, że każdy dba o własny biznes. Żal tylko, że dał nam nadzieję a my (przynajmniej ja) uwierzyliśmy. W sumie to Palikot robi podobnie. Niby tworzy jakieś partie, czasami powie coś głupiego tu ówdzie, ale jest on przede wszystkim biznesmenem, bo polityk z niego taki jak z koziej dupy wiadomo co. A każde działanie obliczone jest na zrobienie szumu wokół jego osoby.

Możliwe też, że jakiś czas po proteście Piotra odwiedzili smutni panowie i grzecznie zasugerowali, żeby się uspokoił, bo wiedzą gdzie mieszka. Ale tu mnie chyba trochę poniosła fantazja, bo takie rzeczy to chyba tylko w filmach i książkach, no nie?

Tymczasem górnicy wciąż dają czadu, chociaż nie jest im wcale tak źle... I podobno nawet wygrali. A w zamian rząd musi docisnąć śruby komuś innemu. Zgadnijcie, komu...

W sumie można powiedzieć, że jeśli tak mi źle, to dlaczego sam czegoś nie zrobię, prawda? Sęk w tym, że gdyby to było takie proste, nikt nie czekałby na ruch Piotra a takie akcje organizowane byłyby co miesiąc lub częściej. Przyznaję - nie umiem tego zorganizować, nie wiedziałbym jak ruszyć temat i przede wszystkim nie nadaję się na lidera. Kwestia predyspozycji. Czekam więc, może znowu ktoś pociągnie temat i coś zacznie się dziać...

Spodobał Ci się wpis? Udostępnij go w Social Media:
Jeśli podoba Ci się wpis,
koniecznie zalajkuj,
skomentuj i zapisz się na