Dzisiaj jest sobota, 22 lipca 2017
JAKIE błędy popełniamy w Corelu?15 rzeczy, które pomogą Ci stać się bogatymJak używać #hashtagów w Social Mediach
Historia mojego... sukcesu?

Historia mojego... sukcesu?

poniedziałek, 2017-04-240

Masz już dosyć etatu i myślisz o założeniu własnej działalności? Chcesz mieć nienormowany czas pracy, klikać na komputerze w domu i raz w tygodniu wydawać zarobioną kasę w Las Vegas? Skonfrontuj oczekiwania z rzeczywistością i dowiedz się, jak to u mnie było na początku.

Freelancer pochodzi z banku zdjęć Fotolia

Niniejszy wpis jest w zasadzie rozwinięciem pewnej konwersacji mailowej ze znajomą, która zapragnęła przejść „na swoje”, ale miała sporo obaw i jeszcze więcej pytań. Mam nadzieję, że na większość z nich odpowiedziałem i podjęła jedynie słuszną decyzję, jakakolwiek by nie była. Bo o ile dla mnie nie ma nic lepszego niż własna firma, to przecież nie każdy musi czuć się komfortowo mając na głowie dużo więcej spraw niż na etacie.

Tak naprawdę wiele tematów już poruszałem na łamach bloga, więc tym razem spróbuję to po jakoś podsumować i powiązać z innymi wpisami. Przygotuj się więc na sporo klikania, jeśli nie znasz tych innych wpisów.

Jak zawsze, początki są trudne

Nie będę ściemniał, że było super od samego początku. Bo nie było. Zacząłem w sierpniu, a już po nowym roku od stycznia do marca nie miałem ani jednego zlecenia i na pożyczałem kasę na ZUS (mafia na swój haracz przecież nie poczeka). Żona nawet zaczęła sugerować, żebym poszukał etatu, ale staram się nie słuchać złych rad.

Zakładamy działalność
ZUS czyli jak zniechęcić przedsiębiorcę
Bezrobotny freelancer

Wszystko przez to, że zacząłem całkiem na głupa, bez oszczędności, bez zleceń, bez klientów, nawet bez własnej marki. Miałem dużo, dużo szczęścia i na nim od samego początku polegałem. W sumie bazuję na nim jeszcze od czasu studiów i póki co jeszcze mnie nie zawiodło. Czy ma z tym coś wspólnego powiedzenie „głupi ma szczęście”?

Więcej szczęścia niż rozumu

Na pewno dużo dała mi determinacja. Tak bardzo nie chciałem wracać na etat, że w ogóle nie dopuszczałem do siebie takiej myśli. Nie miałem więc innego wyjścia jak sobie poradzić. To dowód na to, jak silna może być nasza wola przetrwania i dążenie do sukcesu. Dzięki temu pokonałem swoje lęki i słabości oraz różne przeciwności losu, co jeszcze kilkanaście lat temu było dla mnie nie do pomyślenia.

Jak odnieść sukces?

Od stycznia do marca nie miałem ani jednego #zlecenia i na pożyczałem kasę na #ZUS
Zatweetuj

Nie wiem, czy wspomniane okresy posuchy mają jakąś prawidłowość. Na początku działalności najgorszy był u mnie początek roku. Potem przez kolejne lata było w miarę równo z lekkim osłabieniem w wakacje (wtedy mogłem więcej zajmować się swoimi projektami, w tych okresach mocno rozwijałem swój autorski CMS). Teraz w zasadzie nie mam w ogóle słabszych okresów. Ale do zatrudniania pracowników wcale mi się nie spieszy. Nie czuję się szefem i nie chcę nim być. Zdecydowanie wolę robić coś konkretnego niż zarządzać.

Z doświadczenia mogę jednak napisać, że passa zmienia się często z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień. Gdybym nie zaciskał zębów tylko się poddał, to wiele razy wróciłbym na etat na kilka dni przed kolejnym, bardzo dobrym zleceniem.

Budowanie marki równie ważne jak podnoszenie jakości

Promocja i budowanie marki (głównie w serwisach społecznościowych) są zdecydowanie ważniejsze od skilla, który u mnie jest na średnim poziomie. W zasadzie jeśli myślisz o własnej firmie, to Facebook jest dla Ciebie obowiązkowy. Nikt Cię nie będzie szukał, to Ty musisz wyjść z ofertą do klienta. Zlecenia z polecenia przyjdą później, dużo później.

Szukamy zleceń
Jak sobie radzić w lepszych i gorszych okresach?
Freelancer odpoczywa

wakacje

Luzak pochodzi z banku zdjęć Fotolia

Zlecenia, przetargi, ogłoszenia i psucie rynku

„Na odczepnego” dałem zaporową cenę, żeby na pewno nie wygrać i... wygrałem #przetarg.
Zatweetuj

Na pewno będziesz brać od czasu do czasu udział w przetargach, chociażby po to, żeby pokazać się światu, że istniejesz. Kiedyś brałem bo naiwnie liczyłem, że liczy się coś więcej niż cena. Teraz już tylko gdy potencjalny klient usilnie mnie do tego namawia. Miałem niedawno taki przypadek. Początkowo w ogóle sobie olałem temat, bo projekt mało ambitny i nie spodziewałem się z tego wielkiej kasy. Ale gdy na kilka dni przez terminem składania ofert, klient zadzwonił, żeby się przypomnieć, „na odczepnego” dałem taką cenę, żeby na pewno nie wygrać i mieć spokój... No i kurcze, wygrałem. W sumie fajnie. To dowód na to, że nie warto walczyć ceną i czasami zaryzykować.

W większości przypadków jedna wygrywają takie oferty, że wykonawca chcąc zrealizować zlecenie, będzie musiał do niego dołożyć. I nie są to licealiści z pirackim Photoshopem tylko normalnie działające firmy. Mógłbym to zrozumieć, gdyby chodziło o wyhaczenie dużego klienta na dłuższą współpracę. Ale małe gminy muszą ZAWSZE robić przetargi, więc przy kolejnym zleceniu znowu wygra cena. Więc jaki w tym sens?

Zepsuty rynek
Agencje też psują rynek
Kilka smaczków z ogłoszeń

Specjalizacja czy szeroki zakres usług?

Warto dywersyfikować swoją ofertę. Może niekoniecznie musisz robić tak dużo różnych rzeczy jak ja, ale na pewno nie zamykaj się w jakiejś wąskiej specjalizacji. Przynajmniej dopóki nie będziesz mieć kolejki chętnych na tę usługę. Wtedy faktycznie możesz się na niej skupić i zarabiać ładną kasę. Do tego czasu trzeba mieć szerszą ofertę. Jak się zastanowić, to nie znam, żadnego dobrego wąskospecjalizującego się grafika czy programisty żyjącego na freelance. W grupie czy na etacie owszem, gdzie zespół może się uzupełniać, ale nie w pojedynkę. Paru moich znajomych (lepszych ode mnie w projektowaniu) wróciło na etat, bo okazało się, że na ich specjalizację nie ma takiego popytu, jak myśleli.

Czy warto być człowiekiem-orkierstą?
Specjalizacja we freelancerce
Czy małe projekty są lepsze od dużych?

Z kasą bywa różnie

Wykorzystałem możliwość odmówienia #klientowi dalszej #współpracy, gdy po pierwszym #projekcie chciałem go zatłuc
Zatweetuj

Finansowo w zasadzie dopiero niedawno przekroczyłem to, co większość zarabia normalnie na etacie, więc w tej kwestii szału nie ma. Ale dla mnie zawsze najważniejsza była niezależność, mimo iż wiąże się z dużo większą pracą. Nie mam nad sobą szefów i sam decyduję z kim i jak współpracować. I to mi się w tym wszystkim podoba najbardziej. Kilka razy wykorzystałem możliwość odmówienia klientowi dalszej współpracy, gdy po pierwszym projekcie chciałem go zatłuc. Kiedyś nie miałem tego komfortu.

Współpraca z klientem
Kiedy powiedzieć NIE?
Klient nie jest twoim szefem
Negocjacje z klientem

Jeśli chodzi o ceny, to jak wspomniałem, nie warto ich zaniżać. Nie namawiam, żeby od razu mieć takie z kosmosu, bo jednak na to trzeba sobie zasłużyć, ale walka niskimi cenami wcześniej czy później odbije się czkawką. Lepiej mieć mniej ale korzystniejszych finansowo zleceń niż dużo takich, gdzie wychodzimy na zero. Oczywiście takich się nie uniknie, ale to wychodzi często już z samego zlecenia i naszych niedopatrzeń. Bywa...

Aha, pamiętaj o zaliczkach, bo jak to się mówi, ludzi dzielimy na dwie grupy. Tych, którzy biorą zaliczki i tych, którzy będą je brać ;)

Ile kosztuje strona?
Cena u freelancera
Jak wycenić własną pracę?
Dlaczego nie powinieneś walczyć cenami?
Tyle szumu o zaliczki

pieniądze

Pieniądze pochodzą z banku zdjęć Fotolia

Zmuś się człowieku do pracy...

Dużym problemem podczas pracy „u siebie” jest mobilizacja do tej pracy. Na etacie nie ma przeproś. Szef przyjdzie, da zadanie i opierdoli, gdy Ty się będziesz opierdalać. Ostatecznie zwolni. Tutaj Ty jesteś swoim własnym szefem. A w dzisiejszych czasach nie jest łatwo zmusić się do pracy, gdy wokół tyle rozpraszaczy walczy o Twoją uwagę. Oczywiście możesz poinstalować jakieś blokery i inne „ochraniacze”, ale tak naprawdę wszystko zaczyna się w głowie. Jeśli chcesz, to sobie poradzisz i bez nich, jeśli nie chcesz, to one tak naprawdę niewiele dadzą. Ale wtedy masz bardzo jasny sygnał, że coś jest z Tobą nie teges.

Prokrastynacja - lenistwo czy choroba?
Kilka sposobów na przezwyciężenie lenistwa
Jak zorganizować sobie pracę?
Jak zarządzać czasem pracy?

...ale nie przesadź w drugą stronę

W sumie to możesz nawet całkiem zrezygnować z nałogu spania. To straszne, ile w ciągu doby marnujemy czasu na sen.

Żartowałem. Brak snu to bardzo krótka droga do wypalenia. Równowaga musi być.

Pracoholizm na swoim czy korzystanie z życia na etacie?
Jak się nie zaharować?
Ile czasu pracujesz?

Klienci ach klienci

To tu dużo mówić, z nimi źle, ale bez nich jeszcze gorzej. Jak w każdej branży, tu też trafiają się takie kwiatki, że człowiek ma ochotę pierdolnąć to wszystko i wyjechać w Bieszczady. Bywają tacy, że człowiek się zastanawia, czy zbrodnia w afekcie nie byłaby najlepszym wyjściem. Ale tu mamy wspomniany komfort spuszczenia takiego klienta na drzewo i niech ktoś inny się z nim użera. Ja już z doświadczenia wiem, że gdy klient się skarży, że poprzedni grafik zostawił go na lodzie, to nie zawsze musi świadczyć źle o grafiku.

Czy to jest jeszcze śmieszne?
Jak wkurzyć grafika i nie tylko
Księgowa jest na urlopie...
Dobry klient - prawda czy mit?
Bezczelność potencjalnego klienta

snajper

Outsourcing

Większość freelancerów, także tych z własną działalnością gospodarczą, pracuje w domu lub biurach coworkingowych. Nawet jeśli ktoś jest takim człowiekiem-orkiestrą jak ja, nie da rady ogarnąć wszystkiego a nie zawsze jest sens i możliwość zatrudniać pracowników. Od tego jest właśnie outsourcing. Drukarni zlecasz druk, znajomemu webdeveloperowi oprogramowanie strony dla Twojego klienta, czy najzwyklejsze prowadzenie księgowości.

Z jednej strony jest to świetna sprawa, bo znacząco obniża koszty. Z drugiej strony możesz się nieźle przejechać, jeśli nie masz możliwości patrzenia podwykonawcy na ręce. Mi się to niestety zdarzyło a cała historia była tak nieprawdopodobna, że czasami trudno mi uwierzyć, że przydarzyła się naprawdę. Dlatego nieszczególnie lubię podzlecać.

Często też to Ty będziesz właśnie podwykonawcą. Zadbaj więc o jak najlepszą jakość swoich usług. W zadzie dla jednego z moich najlepszych klientów jestem podwykonawcą, bo ma działalność zbliżoną do mojej. Ale dobrze płaci a projekty też są fajne.

Szczał w kolano
Outsourcing czyli jak obniżyć koszty
Uroki bycia podwykonawcą
Dlaczego nie lubię podzlecać?

Czy w ogóle warto przechodzić „na swoje”?

Jak mówi #przysłowie: „raz na wozie, raz w nawozie”. Bilans wychodzi mi jednak zdecydowanie na plus.
Zatweetuj

Na to pytanie w zasadzie każdy powinien sobie odpowiedzieć sam i mam nadzieję, że niniejszy wpis pomoże kilku osobom. Ja osobiście uważam, że warto i była to najlepsza decyzja w moim życiu, chociaż nie każdy musi się z tym zgodzić. Na pewno przeżyłem wiele rozczarowań, bo jednak oczekiwania znacznie różnią się od rzeczywistości. Miałem lepsze i gorsze chwile i pewnie jeszcze wiele takich będzie. Jak mówi przysłowie: „raz na wozie, raz w nawozie”. Bilans (niekoniecznie finansowy) wychodzi mi jednak znacznie na plus.

Na koniec polecę jeszcze kilka wpisów a sam przechodzę powoli na wyższy poziom, o którym też za jakiś czas napiszę, jak tylko jakoś ogarnę temat i nabiorę dystansu :)

Pesymizm i optymizm w biznesie
Nie rób tego samego co inni
Zalety i wady bycia freelancerem
Freelancerka - cel czy etap przejściowy?
Mity o freelancerach

t shirt

A czy Ty freelancujesz czy pracujesz na etacie?

Spodobał Ci się wpis? Udostępnij go w Social Media:
Jeśli podoba Ci się wpis,
koniecznie zalajkuj,
skomentuj i zapisz się na