Dzisiaj jest piątek, 23 czerwca 2017
JAK wkurzyć grafika (i nie tylko)Ile za zlecenie czyli jak wycenić własną pracę?Jak używać #hashtagów w Social Mediach
DLACZEGO nie lubię podzlecać?

DLACZEGO nie lubię podzlecać?

wtorek, 2015-10-060

Wkurzony pochodzi z banku zdjęć Fotolia

Pewnie już wiecie, że jeśli tylko mogę, to staram się wszystko robić sam. Przynajmniej jeśli chodzi o projektowanie. Lubię mieć nad tym kontrolę a doświadczenie (jeszcze z czasów pacy w agencji) nauczyło mnie, że „jeśli ma być dobrze zrobione, to zrób to sam”. Zwłaszcza jeśli jest się odpowiedzialnym za efekt końcowy a podwykonawca potrafi tak zamieszać, że do końca świata błędu nie znajdziesz.

Outsourcing uważam generalnie za wynalazek genialny, o czym już niedawno pisałem:
JAK obniżyć koszty?

Pozwala prowadzić działalność z szeroką ofertą przy minimalnych kosztach własnych. Jednak mimo wszystko staram się go ograniczać i jeśli coś mogę zrobić samemu to robię. Właśnie ze względu na tę odpowiedzialność. Kilka razy bardzo się przejechałem, co skończyło się świeceniem oczami przed klientem i praktycznie zerowym zarobkiem. Mało fajne.

Czy drukarnie dają radę?

Obecnie w zasadzie podzlecam głównie druk, bo moja firmowo-domowa drukarka ledwo faktury ogarnia. Wydawałoby się, że jeśli sam projekt jest dobrze przygotowany, nic nie ma prawa pójść źle. Otóż nie.

Jakiś czas temu szukałem drukarni, która wydrukuje mi nietypowe koperty (takie sobie zażyczył klient i nic mi do tego). Nie takie to proste, bo większość albo nie miała ich w ofercie albo minimalny nakład wielokrotnie przewyższał zapotrzebowanie klienta. Koniec końców znalazłem jedną w Krakowie (nazwę litościwie przemilczę, ale zapodam w komentarzach, jeśli będziecie chcieli). Dla upewnienia się, że gdzieś po drodze nie pojawiają się przekłamania czy brak zrozumienia, na każdym etapie (zapytanie, wycena, zamówienie) DOKŁADNIE precyzowałem o jakie koperty mi chodzi. Kasa przelana, druk się odbył, kurier przywozi mi koperty... zwykłe.

Uważajcie na pewną drukarnię z Krakowa! Wyceni co innego a wykona co innego.
Zatweetuj

Wkurwienie to najdelikatniejsze słowo, jakie opisuje mój ówczesny stan, ale nie znam mocniejszego. Oczywiście telefon do drukarni, po kilkukrotnym przerzucaniu mnie od jednej do drugiej osoby w końcu trafiłem na kogoś w miarę kompetentnego, kto raczył mnie w końcu poinformować, że nie drukują takich kopert a w ogóle to po co mi takie, skoro wystarczą zwykłe?

No kur..., że pozwolę sobie zakląć. Na jakiej podstawie ktoś decyduje, co mi wystarczy a co nie? Skoro istnieją takie koperty to znaczy, że jest zapotrzebowanie. Równie dobrze mogę pójść do restauracji, zamówić pizzę i dostanę sałatkę, bo po co mi pizza, skoro sałatka też wystarczy?

Może Cię zainteresuje także wpis: O prawach autorskich słów kilka

Jak można wycenić produkt, którego w ogóle nie ma się w ofercie? Dla mnie to niepojęte.
Zatweetuj

Tu pojawia się pytanie: co za inteligent przygotował wycenę i przyjął zamówienie, w którym wyraźnie określałem, czego oczekuję? Ktoś chciał się wykazać przed szefem? A może liczyli, że nie zauważę? No to proszę bardzo. Koperty z logiem klienta wróciły do drukarni (chociaż nie łatwo było wytłumaczyć człowiekowi w drukarni, że kurier ma być na ich koszt), kasa wróciła do mnie. Wszyscy byli stratni. Drukarnia koperty wywaliła, ja straciłem wiarygodność w oczach klienta, bo nie dostał produktu na czas. I po co było kombinować?

A ja przy zlecaniu każdego nietypowego druku zastanawiam się, co tym razem można spieprzyć.

Wylej trochę żółci w komentarzu, jakie Ty miałeś przejścia w podwykonawcami

Spodobał Ci się wpis? Udostępnij go w Social Media:
Jeśli podoba Ci się wpis,
koniecznie zalajkuj,
skomentuj i zapisz się na